09. Przeklęte złoto, pieprzone przecinki i Larka z Reboota, czyli Cursed Gold 3/3

Tomb Raider: Cursed Gold
By Łukasz
20.06.2010-10.12.2011

Ostatnia część zmagań z twórczością Łukasza, a w niej… Lara zaczyna przejawiać objawy rasizmu i histerii wobec biednego Zipa. Mike okazuje się być magicznym Mikiem, którego tajemniczość przekracza ludzkie pojęcie. Właściwie do samego końca nie wiadomo, kim jest, ale nie przeszkadza to samej Larze, której w końcu udaje się odzyskać Wielki Słownik Interpunkcyjny. Jego zawartość, ku naszej rozpaczy, pozostawia wiele do życzenia i nadal nie doczekaliśmy się poprawnie postawionych przecinków, ale przynajmniej Coftówna miała jakieś twórcze zajęcie. Kto szuka powiązań między pierwszą i drugą częścią – nie doczeka się! Kto liczy na ciąg dalszy tego opka, rozczaruje się tylko, albowiemy fabuła kręci się już tylko i wyłącznie wokół Larkowych problemów z imigrantami i bolesną owulacją, tuszowaną za pomocą kulek analnych i ciężkich narkotyków.

Analizują: Alex, Lilka11

Przy czym Alex znudziła się w połowie, więc kończę sama. Przy okazji, jakby ktoś chciał analizować ze mną, to piszcie na grupie.


Rozdział 6

„Niekiedy niewiedza jest jedynym sposobem, aby uniknąć śmierci…”
Każdy w końcu musi umrzeć. I płacić podatki.

- Poznajcie się,to jest Mike. Mike to Eick. – Powiedziała Lara gdy wszyscy troje spotkali się na moskiewskim lotnisku. Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie po czym wszyscy wsiedli do helikoptera.


Magiczny Mike to Eick. Czyli było ich jednak tylko dwoje na tym lotnisku. Lara, kłamczuszko!

- Zobacz, oto plany budynku. Wokół jest mnóstwo ludzi, najlepiej byłoby włamać się wtedy kiedy będzie jakieś zebranie, bo cała uwaga skupi się na sali posiedzeń, ale wtedy jest najwięcej ochrony.
No to najlepiej czy najgorzej?

Strażnicy zawsze chodzą parami dosłownie po całym terenie.
Jak na szkolnej wycieczce.
Nieszczęścia zawsze chodzą parami. 

- Widzę, dwa piętra, piwnica, ogrodzenia. Mam pomysł, ale najpierw chcę wiedzieć gdzie mielibyśmy szukać dziennika? – Archeolog przyglądała się kartkom papieru, które obrazowały dokładny rozkład pomieszczeń i mebli.
Ech, gdyby poprosiła Zipa, dostałaby pewne aktualizowany na bieżąco obraz z monitoringu całego obiektu. No ale co kto woli…
Zip jest czarny, Lara jest biała, Lara da radę sama. 

- Zapewne w pomieszczeniu pod biblioteką, ale nie mam pojęcia jak się tam dostać. – Mike drapał się po brodzie, po jego minie Croft wnioskowała, że był pełen obaw odnośnie całej akcji.
Czyli chuj, a nie plan.
Polska prowizorka.

Wiedział więcej od niej na temat terenu.
Był górzysty, skalisty, na styku kontynentów Azji i Europy, gleba – czarnoziem, na terenie otwory geotermalne. W ekosystemie uwaga na jeże i truskawki.

Wiedziała, że ciche wejście nie wchodzi w rachubę, już na wstępie trzeba będzie zabić kilku ochroniarzy. Jedynym sposobem było zrobienie tego po cichu.
Wyczuwam, że będzie jak w pierwszych rozdziałach: wyskoczy przez okno, rozbijając szybę, taszcząc dwumetrowy obraz i wyłupując sobie oczy o krzaki.
Ciche wejście nie wchodzi w rachubę. Ale jedyną możliwością jest zrobić po cichu.
Aha.

Przeskakując przez ogrodzenia dostrzegła palące się w kilku oknach światła. Kiedy wylądowała na ziemi kucnęła i czekała w napięciu przedmiesiączkowym na strażników. Musiała się ich pozbyć – szybko i po cichu.
A zaznaczono to po raz trzeci, bo…?
Autor martwi się, że jeśli nie podkreśli tego wyrazu, to bohaterowie o nim zapomną i zrobią coś głośno.



Pokój wyglądał na jakąś galerię, na ścianach wisiały obrazy, a na samym środku obok schodów na górę stała przysadzista rzeźba.
Ale w sensie, że gruba? Z grubego marmuru, tak?
Obrazy… Tak czułam.

Biblioteka miała dwa piętra co oznaczało, że mogła się do niej dostać również przez pierwsze piętro. Musiała tylko pozbyć się strażników w galerii i dostać się do schodów…
Strażnicy nie dają wytchnienia. Jest ich już tak dużo, że tworzą korek.

Nagle jej rozmyślania przerwał głośny, donośny dźwięk – alarm. W całej rezydencji było go słychać. Nagle do piwnicy wbiegło trzech uzbrojonych mężczyzn.
Wszystko dzieje się tak nagle… Nie nadążam.

Zabiła obu ochroniarzy, ale w tym czasie syryjscy mężczyźni z holu wbiegli do pomieszczenia. Czarnowłosa rzuciła się na ziemię, wylądowała tuż obok rzeźby, która chwilowo służyła jako osłona. Teraz czarnowłosa widziała cienie osób, które znajdują się przy drzwiach do holu. Otaczali ją, aż piwnicy wychodziło coraz więcej ludzi, czarnowłosa zabijała wszystkich, ale powoli zaczynała wpadać w panikę.
Autor nie pomylił paniki z euforią?
Tak dużo trupów! Tak dużo! <3 !!!

Przeciwnicy padali kolejno jak domino


- Przepraszam za alarm, ale trochę mnie zaskoczyli! – Krzyknął Mike, który patrzył na nią z górnej części biblioteki.
Mike widział przez podłogę.

- Ty go wywołałeś?! Myślałam, że ja.
Mógł się nie przyznawać.

Kiedy znalazła się na dole, zobaczyła kilkudziesięciu mężczyzn mierzących do niej i ich szefa, którego już wcześniej poznała – brata Mike’a – Aleksjeja.
Czy tylko ja mam wrażenie, że Aleksjej brzmi nieporadnie?
Brzmi troszkę jak jakaś nazwa żelków, Aleksjejki, sweet.

- Następnym razem dostaniesz prosto pomiędzy oczy, rzuć to!
- Mówiłeś, że tu nie można … – Lara odwróciła się do Mike’a i wtedy zobaczyła, że mężczyzna mierzy do niej. Spojrzała na niego ze zdziwieniem – nie spodziewała się tego.
Nie uczyła się na błędach:


Uniósł pistolet na wysokość jej głosy i obrócił ją tak,aby stała twarzą do reszty obecnych.
Jej głosa nie sprzeciwiła się.

- O czym ty mówisz?! Sam mi to wszystko powiedziałeś! – Krzyknęła.
Pewnie to, że wywołał alarm, też było kłamstwem.
Zbiorową halucynacją.

Kiedy poczuła, że Mike mocniej przycisnął pistolet do jej głowy skrzywiła się. Nastała chwila ciszy i po chwili Lara poczuła, że broń oddala się nieco od jej głowy po czym usłyszała bardzo cicho wypowiedziane słowo.
- Uciekaj…!
Faktycznie cicho.
Tak cicho, że zaakcentował wypowiedź wykrzyknikiem, abyśmy odczuli ciszę tej ciszy :)


Rozdział 7

„Tam gdzie żaden człowiek nie sięgnie.”
Przez chwilę zastanawiała się nad tym, czy aby się nie przesłyszała.
Ej, takiego krzyku nie mogła przecież przegapić.
Może Mike powiedział „uciekaj” jednak zbyt cicho.
Trzeba było dać jednak trzy wykrzykniki, nie jeden.

Bardzo szybko chwyciła Mike’a za nadgarstek, obróciła się i wykręciła mu lekko rękę co spowodowało, że była zasłonięta jego ciałem. Szybko wyrwała mu pistolet, po czym chwyciła go za szyję strzelając w przeciwników.
A on się wcale nie bronił.

Odepchnęła Mike’a, wyciągnęła pistolety z kabur i strzelając podeszła bliżej pancernej szyby. Zobaczyła obok niej niewielką klawiaturę na kod.
A Mike wstał i zaczął klaskać.

Przeciwnik kopał ją mimo, że leżała na ziemi na wpół przytomna. „Ty tchórzu!” pomyślała czarnowłosa po czym przeturlała się po ziemi, a następnie obróciła, odbiła od podłoża i postanowiła stawić czoła napastnikowi.
Tak tylko przypominam, że była na wpół przytomna.

Zrobiła unik przed jego atakiem po czym chwyciła go za nadgarstek i obróciła. Przystawiła mu berettę do skroni i z całej siły przycisnęła, chciała, aby wiedział, że jest gotowa pozbyć się go w każdej chwili.
Mike zniknął z tła fabularnego.
Pewnie poszedł po popcorn.

- Na razie cię nie zabiję, najpierw wpiszesz kod i pomożesz zdobyć dziennik. – Ciągnąć go za sobą zbliżała się do pancernej szyby.
Lara strzeliła w klawiaturę po czym szybko wciągnęła siebie i przeciwnika do pomieszczenia. Jego podwładni otworzyli ogień, ale nic to nie dało, kule tylko wbijały się w pancerną szybę.
* Mike siorbie Kolę *

Dziennik znajdował się w niewielkim wgłębieniu w ścianie, a obok niego były jeszcze dwa – w jednym była jakaś kartka papieru, a w drugim złota moneta.
Słownik Interpunkcyjny! Udało się! W końcu wszystkie przecinki wrócą na swoje miejsce!

Czarnowłosa nie zwracała uwagi na resztę artefaktów, ponieważ nie obchodziły ją ani żadne rzeźby, sztylety czy inne.
Kim jesteś i co zrobiłaś z Larą?!


Wtedy po pomieszczeniu rozległ się dźwięk oznaczający, że wszystkie kule w magazynku zostały zużyte. Mężczyzna jeszcze przez chwilę był oszołomiony, ale chwilę później, z wielką siłą uderzywszy tylną częścią noża tak, że aż z jej ust polała się krew.
Pusty magazynek tak ją zszokował, że nie wykonała żadnej czynności obronnej.

Dziewczyna upadła na ziemię upuszczając monetę, która potoczyła się po pomieszczeniu aż zatrzymała się w najbliższym kącie. Spojrzała na Rosjanina, który teraz stojąc nad nią uśmiechał się.
– Podnieś mnie, proszę! – zapiszczała Moneta.

Pistolet wyleciał jej z ręki, a ona poczuła ból, tym razem brzucha.
Ach, ten PMS.
Lara postanowiła sama zawalczyć z bólem i połknęła białą tabletkę...

Obudziła się po czym rozejrzała, wszystko było rozmazane, otaczały ją dziwne kształty.
– Najlepszy trip w życiu! 

Po chwili poczuła silny ból brzucha i lekko odchylając głowę na bok, zwymiotowała, jednak miała to gdzieś, wszystko było surrealistyczne, dziwne kształty, które kręciły się i wirowały. Nie wiedziała co się z nią dzieje.
Zjazd był nieprzyjemny.

- Rozwieje twoje wątpliwości, wszystko stało się naprawdę, a twój stan nie zmieni się przez co najmniej kilka godzin, więc teraz cię zostawię. – Usłyszała tylko kroki.
– Spokojnie. Zaraz będzie po wszystkim. – Znów przemówiła ta sama osoba. Croft poczuła ukłucie, a po chwili odpłynęła.
- Uważaj na rany, dopiero co wyjęto ci te kulki analne. Trochę to potrwa zanim całkiem się zagoi. – Powiedział jeden z nich.

(przenosimy się ni z gruchy, ni z pietruchy nad brzeg Nilu)

- Ok Zip, dotarłam. Jesteś pewny, że dobrze wskazałeś mi miejsce?
Z reguły nie ufała czarnym.

- Tak, sprawdź PDA. Kiedy załatwisz już tą sprawę powiesz mi w końcu co jest do cholery grane?! – Czarnoskóry miał dość niewiedzy. Croft nie miała ochoty na kłótnie, nadal była słaba, a południowe słońce zaczynało ją wykańczać.
Dlaczego od razu kłótnie? Tylko się zapytał ;__;

Nad rzeką dostrzegła kilka osób, a wśród nich znajomą twarz. Stali niedaleko, kilka osób dostrzegło ją i szturchnęło mężczyznę, który zamyślony stał i patrzył w wodę. (...)
- Chyba kpisz! Przystawiłeś mi gnata do czaszki i myślisz, że będziemy rozmawiać tak jakby nic się nie stało?!
Dlaczego jej podniesiony na Mike’a głos niczym nie różni się od tego, którego użyła w rozmowie z bogu ducha winnym Zipem?

- Osaczyli mnie, wpadłem w pułapkę, gdybym nie zaprowadził cię na dół oboje bylibyśmy martwi.
- Co my tu w ogóle robimy? – Postanowiła przynajmniej na razie ustąpić i współpracować.
Kobieta zmienną jest.


Dopiero teraz Lara skojarzyła to miejsce.
To co ona tam robiła, dlaczego przechadzała się wzdłuż jakiegoś brzegu, skoro nie kojarzyła tego miejsca?! Tyle pytań, tyle pytań...

- A oto co udało nam się wyłowić z rzeki. – Wyciągnął z kieszeni niewielki kamień, Croft wzięła go ręki i kiedy przyjrzała mu się z bliska dostrzegła wyżłobiony napis po łacinie. „ Ciemne moce monety, która spowodowała twą śmierć na zawsze pozostaną tam gdzie żaden człowiek nie sięgnie.”
Dajcie mi, kutwa, lupę.

- Dokładnie, a więc skoro Hadrian postanowił użyć tej monety w trakcie pochówku Antinousa to chyba powinniśmy szukać tam gdzie znajduje się ciało?
Brawo, Watsonie.

Odwróciła się, była otoczona, mierzyli do niej ludzie Aleksjeja tak jak i ludzie Mike’a. Croft rzuciła mężczyźnie pytające spojrzenie, ale on nie wyglądał na zaskoczonego.
- Ty pieprzony chłopaczku na posyłki!
I znów: nie uczyła się na błędach.

Lara zaczęła staczać się do rzeki. Nabrała powietrza w płuca po czym wpadła do wody. Przepłynęła najszybciej jak mogła na drugi brzeg. Zobaczyła jak do niej mierzą, ale znajdowali się za daleko, była poza ich zasięgiem.
I nie wypuścili ani jednej kuli, bo...?


Rozdział 8

„Nie potrzebuję kuli u nogi”

- Ale zaraz zamienisz się we wściekłą kobietę z bronią w ręku. – Po tych słowach archeolog odłożyła słuchawkę. Nie chciała słuchać swojego pomocnika, nie płaciła mu za rady.
Płaciła mu za przyjaźń.
Jeszcze nigdy nie widziałam żadnego pokwitowania.

Kiedy weszła do budynku od razu podszedł do niej jakiś mały chłopiec i bez słowa podał jej gazetę. Lara spojrzała na niego z zaskoczeniem, a on tylko kiwnął głową, aby ją wzięła. Kiedy to zrobiła odszedł. Czarnowłosa rozwinęła gazetę, a ze środka wyleciała mała karteczka. Podniosła ją z ziemi.
Sprawdź portfel – głosił napis, Lara złapała się za kieszenie i zorientowała, że mały imigrant opierniczył ją na hajs.
A to jest scena żywcem zdjęcia z TR: Movie 1. A zresztą, „Łukasz” w tym momencie mówi samo za siebie.

- Jakim cudem dotarłeś tu pierwszy?! – Lara podeszła do Mike’a opierającego się o ścianę. Rzuciła mu pytające spojrzenie.
Dlaczego ona w ogóle z nim gada? Dlaczego do niego podchodzi? Mało razy ją wyrolował?!

- Mam swoje sposoby, ale nie teraz.
Mam je później.

- Owszem, teraz! – Odparła po czym podeszła do niego i z całej siły uderzyła go pięścią w twarz. – Mam rozumieć, że to kolejna pułapka!
Tak w skrócie: podeszła, zapytała, odeszła, podeszła znów i przywaliła mu w twarz.

Ekipa Aleksjeja musiała już wiedzieć gdzie szukać tego po co tu przyszli, a wysadzenie posągu blokującego wejście do grobowca było dla nich najłatwiejszym rozwiązaniem, aby się tu dostać.
- Nasza mała urwiska chyba gdzieś zabłądziła.
Jednym z nich był Mike. Czarnowłosa miała mętlik w głowie – nie wiedziała czy powinna mu ufać, czy po prostu go zabić. Musiała mieć pewność, a żeby ją uzyskać potrzebowała porozmawiać z Mikiem z pistoletem w ręce.
Dlaczego Mike miałby mieć wtedy pistolet?

- Musi gdzieś tu być. – Spojrzała na Rosjanina.
- Monety przyciągają się nawzajem, czujesz, aby ta w twoim plecaku poruszyła się choćby o milimetr?
Ej, a tak swoją drogą, to Mike to nie jest typowo rosyjskie imię...

Czuła rosnące napięcie, nie wiedziała kiedy to nastąpi, ale wiedziała, że prędzej czy później padnie martwa na ziemię. Postanowiła grać na zwłokę.
- Chcesz monetę? To sobie ją weź! – Powiedziała rozchylając ręce na boki jakby udawała ptaka, który zaraz odleci. Biorąc pod uwagę sytuację w której się znajdowała bardzo chciałaby mieć taką możliwość.
Zapomniała już o rękach i nogach Gadżeta.

Lara wyrwała pistolet najemnikowi po czym wymierzyła prosto w jego serce.
- Jakież to zabawne. – Powiedziała po czym strzeliła. Bez najmniejszych skrupułów, bez wahania i strachu. (...)
Nie chciała z nimi walczyć, wolała nie pogarszać sytuacji, która i tak nie była wesoła. Na pewno nie będzie to ciche wyjście, ale wolała takie niż zabijanie strażników.
LOL.

Wyciągnęła z plecaka granat i rzuciła nim prosto w sufit, który powinien spaść jej na głowę i zgnieść ją na miejscu.

Po chwili cała przepaść przed nią napełniła się, a ona miała wody po pas. Aleksjej zszokowany wpadł pod wodę.
Aleksjej okazał się karłem.


Rozdział 9

„Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz!”

- Trafiłaś do wiadomości, mniemam, że też się cieszysz, co? – Czuła, że ma wielką ochotę powiedzieć „A nie mówiłem?!” i z trudem się powstrzymywał.
- Załatw mi transport do domu, jak najszybciej. Żadnych pytań i poinformuj mnie o wszystkim teraz, bo nie mam komórki. – Powiedziała, a po chwili usłyszała odgłos palców przesuwających stępo klawiaturze w bardzo szybkim tempie.
Kiedy palce przesuwały stępo, Zip zdał sobie sprawę, że został niewolnikiem.

Zobaczyła helikopter, a w środku swojego przyjaciela, który zawsze pomagał jej dostać się na czas tam gdzie tego potrzebowała. Schowała plecak pod siedzenie tak, aby stykał się z jej nogą. W ten sposób wiedziałaby gdyby Erick przez ludzką ciekawość postanowił zajrzeć co się kryje w środku, jaki artefakt zdobyła Lara.
- Możesz mnie zabrać do domu, ale proszę nie pytaj o nic. Zapłacę ci cztery razy więcej.
Dlaczego nie zadzwoniła do Ericka osobiście, tylko niepokoiła Zipa? Miała do niego darmowe minuty, czy jak?

Mężczyzna widział, iż jest zmęczona i pragnie odpoczynku, więc tylko kiwnął głową i zabrał się za wciskanie różnych przycisków.
- Dziękuję. – Powiedziała czarnowłosa po raz ostatni spoglądając na ulicę włoskiej stolicy.
Wysiadła z taksówki i powolnym krokiem ruszyła w stronę rezydencji.
Czo to za teleporty?

Słońce właśnie zaczynało wschodzić, a ona była tak zmęczona, że kiedy weszła do domu nawet nie spojrzała na nikogo tylko skierowała się w stronę schodów.
To ilu ludzi pałętało się po rezydencji przed świtem?

Myślała o wielkiej wannie i łóżku czekającym na nią i momentalnie przyspieszyła. Kiedy weszła do swojej sypialni zamknęła drzwi na klucz, rzuciła plecak na podłogę i ściągając kolejne elementy swojego ubioru ruszyła w stronę łazienki. Usiadła na brzegu wanny i odkręciła wodę. Spojrzała na strumień lecący z kranu. Po chwili zakręciła wodę i weszła do środka.
Obudziła się w środku nocy.
Przespała cały dzień, ale kiedy podniosła się z łóżka poczuła ogromny przypływ energii.


Nalała sobie soku i zabrała się za robienie tostów. W końcu mogła w spokoju zjeść jakiś posiłek.


- Winston, czy ty kiedykolwiek wstaniesz o normalnej porze?
- Nie widzę w tym sensu. – Odparł lokaj, który spoglądał na nią, gdy usiadła na blacie obok kuchenki i zabrała się za jedzenie. Staruszek spojrzał na nią karcąco na co Lara tylko się uśmiechnęła.
(...)

Archeolog z gracją ześlizgnęła się z blatu po czym włożyła talerz do zlewu. Skierowała się w stronę drzwi posyłając po drodze Winstonowi uśmiech.
A pomyć po sobie to już nie łaska?

Czarnowłosa wyszła przed rezydencję i skierowała się w stronę przyczepy, która stała na środku ogrodu. Zapukała do drzwi kilka razy.
- Wstawaj, bierzemy się do roboty! – Krzyknęła. – Za pięć minut widzę cię w pracowni!
A dla Winstona była taka wyrozumiała...
A, no tak. Winston jest biały.

Wyciągnęła z plecaka dziennik i usiadła w holu przed kominkiem. (...) Archeolog denerwowała się, ponieważ większość dziennika była niemożliwa do odczytania. Jedynie niewielkie fragmenty było w miarę wyraźnie. Zdenerwowana rzuciła dziennik na podłogę.
Pieprzyć przecinki!

- Zgadnij kogo udało mi się tu dostrzec. – Powiedział, gdy tylko archeolog weszła do jego pracowni. – I to tydzień temu!
– Jean Yves, co ty kombinujesz? – Na pytanie Lary Zip wzruszył ramionami.
– Opowiesz mi w końcu o co chodzi? Chodź trochę?
– Gdzie mam iść?

* Larka ląduje w Paryżu. Nie wiadomo po co, nie wiadomo jak. Trust me *

Drzwi windy rozsunęły się, a mężczyzna szybko ruszył w stronę wejścia do mieszkania. Włożył klucz do zamka, ale zdziwił się, gdyż po przekręceniu drzwi nadal były zamknięte.
Gdyż drzwi były obrotowe.

Doskonale wiedział kogo tam zastanie, widok kobiety siedzącej na fotelu i czytającej jakąś książkę z nogami na stole wcale go nie zdziwił.
- Witaj Laro…


Ciąg dalszy nie nastąpi, bo nie ma nic więcej. Kilka fragmentów trzeba było wyciąć, gdyż nie było z nich czego wyciągnąć. Natomiast generalnie przypominam sobie swoją reakcję kilka lat temu na ten tekst. Nie musiałam sprawdzać nicka znajdującego się w ramce „O mnie”, bo od razu po składni opisów larkowych wygibasów wiedziałam, z czyim dziełem mam do czynienia. Nie rozumiem właściwie, dlaczego CG nie zostało dokończone. Przecież to całkiem godny materiał, jak na tamte czasy i patrząc na ogół tego, co wszyscy pisaliśmy. Nie rozumiem też związku między rozdziałami 1-2 a 6-7. Na dodatek teleporty i szczegółowe opisy każdego ruchu – jak w Simsach – utrudniają dotarcie do sedna tej materii.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz