Tomb Raider: Cursed Gold
By Łukasz
20.06.2010-10.12.2011
Ostatnia część zmagań z twórczością Łukasza, a w niej… Lara zaczyna
przejawiać objawy rasizmu i histerii wobec biednego Zipa. Mike
okazuje się być magicznym Mikiem, którego tajemniczość przekracza ludzkie
pojęcie. Właściwie do samego końca nie wiadomo, kim jest, ale nie przeszkadza
to samej Larze, której w końcu udaje się odzyskać Wielki Słownik
Interpunkcyjny. Jego zawartość, ku naszej rozpaczy, pozostawia wiele do
życzenia i nadal nie doczekaliśmy się poprawnie postawionych przecinków, ale
przynajmniej Coftówna miała jakieś twórcze zajęcie. Kto szuka powiązań między
pierwszą i drugą częścią – nie doczeka się! Kto liczy na ciąg dalszy tego opka, rozczaruje się tylko,
albowiemy fabuła kręci się już tylko i wyłącznie wokół Larkowych problemów z
imigrantami i bolesną owulacją, tuszowaną za pomocą kulek analnych i ciężkich
narkotyków.
Analizują: Alex, Lilka11
Przy czym Alex znudziła się w połowie,
więc kończę sama. Przy okazji, jakby ktoś chciał analizować ze mną, to
piszcie na grupie.
Rozdział 6
„Niekiedy niewiedza jest jedynym sposobem, aby uniknąć śmierci…”
Każdy w końcu musi umrzeć. I płacić podatki.
- Poznajcie się,to jest Mike. Mike to Eick. – Powiedziała Lara gdy wszyscy
troje spotkali się na moskiewskim lotnisku. Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie po
czym wszyscy wsiedli do helikoptera.
Magiczny Mike to Eick. Czyli było ich jednak tylko dwoje na tym lotnisku. Lara, kłamczuszko!
- Zobacz, oto plany budynku. Wokół jest mnóstwo ludzi, najlepiej byłoby włamać się wtedy kiedy będzie jakieś zebranie, bo cała uwaga skupi się na sali posiedzeń, ale wtedy jest najwięcej ochrony.
No to najlepiej czy najgorzej?
Strażnicy zawsze chodzą parami dosłownie po całym terenie.
Strażnicy zawsze chodzą parami dosłownie po całym terenie.
Jak na szkolnej wycieczce.
Nieszczęścia zawsze chodzą parami.
- Widzę, dwa piętra, piwnica, ogrodzenia. Mam pomysł, ale najpierw chcę wiedzieć gdzie mielibyśmy szukać dziennika? – Archeolog przyglądała się kartkom papieru, które obrazowały dokładny rozkład pomieszczeń i mebli.
- Widzę, dwa piętra, piwnica, ogrodzenia. Mam pomysł, ale najpierw chcę wiedzieć gdzie mielibyśmy szukać dziennika? – Archeolog przyglądała się kartkom papieru, które obrazowały dokładny rozkład pomieszczeń i mebli.
Ech, gdyby poprosiła Zipa, dostałaby pewne aktualizowany na bieżąco obraz z monitoringu całego obiektu. No ale co kto woli…
Zip jest czarny, Lara jest biała, Lara da radę sama.
- Zapewne w pomieszczeniu pod biblioteką, ale nie mam pojęcia jak się tam dostać. – Mike drapał się po brodzie, po jego minie Croft wnioskowała, że był pełen obaw odnośnie całej akcji.
- Zapewne w pomieszczeniu pod biblioteką, ale nie mam pojęcia jak się tam dostać. – Mike drapał się po brodzie, po jego minie Croft wnioskowała, że był pełen obaw odnośnie całej akcji.
Czyli chuj, a nie plan.
Polska prowizorka.
Wiedział więcej od niej na temat terenu.
Wiedział więcej od niej na temat terenu.
Był górzysty, skalisty, na styku kontynentów Azji i Europy, gleba – czarnoziem, na terenie otwory geotermalne. W ekosystemie uwaga na jeże i truskawki.
Wiedziała, że ciche wejście nie wchodzi w rachubę, już na wstępie trzeba będzie zabić kilku ochroniarzy. Jedynym sposobem było zrobienie tego po cichu.
Wiedziała, że ciche wejście nie wchodzi w rachubę, już na wstępie trzeba będzie zabić kilku ochroniarzy. Jedynym sposobem było zrobienie tego po cichu.
Wyczuwam, że będzie jak w pierwszych rozdziałach: wyskoczy przez okno, rozbijając szybę, taszcząc dwumetrowy obraz i wyłupując sobie oczy o krzaki.
Ciche wejście nie wchodzi w rachubę. Ale jedyną możliwością jest zrobić po cichu.
Aha.
Przeskakując
przez ogrodzenia dostrzegła palące się w kilku oknach światła. Kiedy wylądowała
na ziemi kucnęła i czekała w napięciu przedmiesiączkowym na strażników. Musiała się ich pozbyć – szybko i
po cichu.
A
zaznaczono to po raz trzeci, bo…?
Autor
martwi się, że jeśli nie podkreśli tego wyrazu, to bohaterowie o nim zapomną i
zrobią coś głośno.
Pokój
wyglądał na jakąś galerię, na ścianach wisiały obrazy, a na samym środku obok
schodów na górę stała przysadzista rzeźba.
Ale w
sensie, że gruba? Z grubego marmuru, tak?
Obrazy… Tak
czułam.
Biblioteka
miała dwa piętra co oznaczało, że mogła się do niej dostać również przez
pierwsze piętro. Musiała tylko pozbyć się strażników w galerii i dostać się do
schodów…
Strażnicy
nie dają wytchnienia. Jest ich już tak dużo, że tworzą korek.
Nagle jej
rozmyślania przerwał głośny, donośny dźwięk – alarm. W całej rezydencji było go
słychać. Nagle do piwnicy wbiegło trzech uzbrojonych mężczyzn.
Wszystko
dzieje się tak nagle… Nie nadążam.
Zabiła
obu ochroniarzy, ale w tym czasie syryjscy mężczyźni z holu wbiegli do pomieszczenia. Czarnowłosa
rzuciła się na ziemię, wylądowała tuż obok rzeźby, która chwilowo służyła
jako osłona. Teraz czarnowłosa widziała cienie osób, które znajdują się
przy drzwiach do holu. Otaczali ją, aż piwnicy wychodziło coraz więcej ludzi, czarnowłosa
zabijała wszystkich, ale powoli zaczynała wpadać w panikę.
Autor nie
pomylił paniki z euforią?
Tak dużo trupów! Tak dużo! <3 !!!
Przeciwnicy
padali kolejno jak domino
-
Przepraszam za alarm, ale trochę mnie zaskoczyli! – Krzyknął Mike, który
patrzył na nią z górnej części biblioteki.
Mike
widział przez podłogę.
- Ty go
wywołałeś?! Myślałam, że ja.
Mógł
się nie przyznawać.
Kiedy
znalazła się na dole, zobaczyła kilkudziesięciu mężczyzn mierzących do niej i
ich szefa, którego już wcześniej poznała – brata Mike’a – Aleksjeja.
Czy
tylko ja mam wrażenie, że Aleksjej brzmi nieporadnie?
Brzmi
troszkę jak jakaś nazwa żelków, Aleksjejki, sweet.
-
Następnym razem dostaniesz prosto pomiędzy oczy, rzuć to!
-
Mówiłeś, że tu nie można … – Lara odwróciła się do Mike’a i wtedy zobaczyła, że
mężczyzna mierzy do niej. Spojrzała na niego ze zdziwieniem – nie spodziewała
się tego.
Nie uczyła się na błędach:
Nie uczyła się na błędach:
Uniósł
pistolet na wysokość jej głosy i obrócił ją tak,aby stała twarzą do reszty
obecnych.
Jej
głosa nie sprzeciwiła się.
- O czym
ty mówisz?! Sam mi to wszystko powiedziałeś! – Krzyknęła.
Pewnie
to, że wywołał alarm, też było kłamstwem.
Zbiorową
halucynacją.
Kiedy
poczuła, że Mike mocniej przycisnął pistolet do jej głowy skrzywiła się.
Nastała chwila ciszy i po chwili Lara poczuła, że broń oddala się nieco od jej
głowy po czym usłyszała bardzo cicho wypowiedziane słowo.
-
Uciekaj…!
Faktycznie
cicho.
Tak cicho,
że zaakcentował wypowiedź wykrzyknikiem, abyśmy odczuli ciszę tej ciszy :)
Rozdział 7
„Tam gdzie
żaden człowiek nie sięgnie.”
Przez
chwilę zastanawiała się nad tym, czy aby się nie przesłyszała.
Ej,
takiego krzyku nie mogła przecież przegapić.
Może Mike
powiedział „uciekaj” jednak zbyt cicho.
Trzeba
było dać jednak trzy wykrzykniki, nie jeden.
Bardzo
szybko chwyciła Mike’a za nadgarstek, obróciła się i wykręciła mu lekko rękę co
spowodowało, że była zasłonięta jego ciałem. Szybko wyrwała mu pistolet, po
czym chwyciła go za szyję strzelając w przeciwników.
A on
się wcale nie bronił.
Odepchnęła
Mike’a, wyciągnęła pistolety z kabur i strzelając podeszła bliżej pancernej
szyby. Zobaczyła obok niej niewielką klawiaturę na kod.
A Mike
wstał i zaczął klaskać.
Przeciwnik
kopał ją mimo, że leżała na ziemi na wpół przytomna. „Ty tchórzu!” pomyślała
czarnowłosa po czym przeturlała się po ziemi, a następnie obróciła, odbiła od
podłoża i postanowiła stawić czoła napastnikowi.
Tak
tylko przypominam, że była na wpół przytomna.
Zrobiła unik przed jego atakiem po czym chwyciła go za nadgarstek i obróciła. Przystawiła mu berettę do skroni i z całej siły przycisnęła, chciała, aby wiedział, że jest gotowa pozbyć się go w każdej chwili.
Mike zniknął z tła fabularnego.
Pewnie poszedł po popcorn.
- Na razie cię nie zabiję, najpierw wpiszesz kod i pomożesz zdobyć dziennik. – Ciągnąć go za sobą zbliżała się do pancernej szyby.
Lara strzeliła w klawiaturę po czym szybko wciągnęła siebie i przeciwnika do pomieszczenia. Jego podwładni otworzyli ogień, ale nic to nie dało, kule tylko wbijały się w pancerną szybę.
* Mike siorbie Kolę *
Dziennik znajdował się w niewielkim wgłębieniu w ścianie, a obok niego były jeszcze dwa – w jednym była jakaś kartka papieru, a w drugim złota moneta.
Słownik Interpunkcyjny! Udało się! W końcu wszystkie przecinki wrócą na swoje miejsce!
Zrobiła unik przed jego atakiem po czym chwyciła go za nadgarstek i obróciła. Przystawiła mu berettę do skroni i z całej siły przycisnęła, chciała, aby wiedział, że jest gotowa pozbyć się go w każdej chwili.
Mike zniknął z tła fabularnego.
Pewnie poszedł po popcorn.
- Na razie cię nie zabiję, najpierw wpiszesz kod i pomożesz zdobyć dziennik. – Ciągnąć go za sobą zbliżała się do pancernej szyby.
Lara strzeliła w klawiaturę po czym szybko wciągnęła siebie i przeciwnika do pomieszczenia. Jego podwładni otworzyli ogień, ale nic to nie dało, kule tylko wbijały się w pancerną szybę.
* Mike siorbie Kolę *
Dziennik znajdował się w niewielkim wgłębieniu w ścianie, a obok niego były jeszcze dwa – w jednym była jakaś kartka papieru, a w drugim złota moneta.
Słownik Interpunkcyjny! Udało się! W końcu wszystkie przecinki wrócą na swoje miejsce!
Czarnowłosa
nie zwracała uwagi na resztę artefaktów, ponieważ nie obchodziły ją ani żadne
rzeźby, sztylety czy inne.
Kim jesteś i co zrobiłaś z Larą?!
Kim jesteś i co zrobiłaś z Larą?!
Wtedy po pomieszczeniu rozległ się dźwięk oznaczający, że wszystkie kule w magazynku zostały zużyte. Mężczyzna jeszcze przez chwilę był oszołomiony, ale chwilę później, z wielką siłą uderzywszy tylną częścią noża tak, że aż z jej ust polała się krew.
Pusty
magazynek tak ją zszokował, że nie wykonała żadnej czynności obronnej.
Dziewczyna
upadła na ziemię upuszczając monetę, która potoczyła się po pomieszczeniu aż
zatrzymała się w najbliższym kącie. Spojrzała na Rosjanina, który teraz stojąc nad nią
uśmiechał się.
–
Podnieś mnie, proszę! – zapiszczała Moneta.
Pistolet
wyleciał jej z ręki, a ona poczuła ból, tym razem brzucha.
Ach,
ten PMS.
Lara postanowiła sama zawalczyć z bólem i połknęła białą tabletkę...
Obudziła
się po czym rozejrzała, wszystko było rozmazane, otaczały ją dziwne kształty.
–
Najlepszy trip w życiu!
Po chwili
poczuła silny ból brzucha i lekko odchylając głowę na bok, zwymiotowała, jednak
miała to gdzieś, wszystko było surrealistyczne, dziwne kształty, które kręciły
się i wirowały. Nie wiedziała co się z nią dzieje.
Zjazd
był nieprzyjemny.
-
Rozwieje twoje wątpliwości, wszystko stało się naprawdę, a twój stan nie zmieni
się przez co najmniej kilka godzin, więc teraz cię zostawię. – Usłyszała tylko
kroki.
–
Spokojnie. Zaraz będzie po wszystkim. – Znów przemówiła ta sama osoba. Croft
poczuła ukłucie, a po chwili odpłynęła.
- Uważaj
na rany, dopiero co wyjęto ci te kulki analne. Trochę to potrwa zanim całkiem się zagoi. –
Powiedział jeden z nich.
(przenosimy się ni z gruchy, ni z pietruchy nad brzeg Nilu)
- Ok Zip,
dotarłam. Jesteś pewny, że dobrze wskazałeś mi miejsce?
Z
reguły nie ufała czarnym.
- Tak,
sprawdź PDA. Kiedy załatwisz już tą sprawę powiesz mi w końcu co jest do
cholery grane?! – Czarnoskóry miał dość niewiedzy. Croft nie miała ochoty na kłótnie,
nadal była słaba, a południowe słońce zaczynało ją wykańczać.
Dlaczego
od razu kłótnie? Tylko się zapytał ;__;
Nad rzeką
dostrzegła kilka osób, a wśród nich znajomą twarz. Stali niedaleko, kilka osób
dostrzegło ją i szturchnęło mężczyznę, który zamyślony stał i patrzył w wodę. (...)
- Chyba
kpisz! Przystawiłeś mi gnata do czaszki i myślisz, że będziemy rozmawiać tak
jakby nic się nie stało?!
Dlaczego
jej podniesiony na Mike’a głos niczym nie różni się od tego, którego użyła w
rozmowie z bogu ducha winnym Zipem?
-
Osaczyli mnie, wpadłem w pułapkę, gdybym nie zaprowadził cię na dół oboje
bylibyśmy martwi.
- Co my
tu w ogóle robimy? – Postanowiła przynajmniej na razie ustąpić i współpracować.
Kobieta
zmienną jest.
Dopiero teraz Lara skojarzyła to miejsce.
To co
ona tam robiła, dlaczego przechadzała się wzdłuż jakiegoś brzegu, skoro nie kojarzyła
tego miejsca?! Tyle pytań, tyle pytań...
- A oto
co udało nam się wyłowić z rzeki. – Wyciągnął z kieszeni niewielki kamień,
Croft wzięła go ręki i kiedy przyjrzała mu się z bliska dostrzegła wyżłobiony
napis po łacinie. „ Ciemne moce monety, która spowodowała twą śmierć na zawsze
pozostaną tam gdzie żaden człowiek nie sięgnie.”
Dajcie
mi, kutwa, lupę.
-
Dokładnie, a więc skoro Hadrian postanowił użyć tej monety w trakcie pochówku
Antinousa to chyba powinniśmy szukać tam gdzie znajduje się ciało?
Brawo,
Watsonie.
Odwróciła
się, była otoczona, mierzyli do niej ludzie Aleksjeja tak jak i ludzie Mike’a.
Croft rzuciła mężczyźnie pytające spojrzenie, ale on nie wyglądał na
zaskoczonego.
- Ty
pieprzony chłopaczku na posyłki!
I znów: nie uczyła się na błędach.
Lara
zaczęła staczać się do rzeki. Nabrała powietrza w płuca po czym wpadła do wody.
Przepłynęła najszybciej jak mogła na drugi brzeg. Zobaczyła jak do niej mierzą,
ale znajdowali się za daleko, była poza ich zasięgiem.
I nie
wypuścili ani jednej kuli, bo...?
Rozdział 8
„Nie
potrzebuję kuli u nogi”
- Ale
zaraz zamienisz się we wściekłą kobietę z bronią w ręku. – Po tych słowach
archeolog odłożyła słuchawkę. Nie chciała słuchać swojego pomocnika, nie
płaciła mu za rady.
Płaciła mu
za przyjaźń.
Jeszcze
nigdy nie widziałam żadnego pokwitowania.
Kiedy
weszła do budynku od razu podszedł do niej jakiś mały chłopiec i bez słowa
podał jej gazetę. Lara spojrzała na niego z zaskoczeniem, a on tylko kiwnął
głową, aby ją wzięła. Kiedy to zrobiła odszedł. Czarnowłosa rozwinęła gazetę, a
ze środka wyleciała mała karteczka. Podniosła ją z ziemi.
Sprawdź
portfel – głosił napis, Lara złapała się za
kieszenie i zorientowała, że mały imigrant opierniczył ją na hajs.
A to jest scena żywcem zdjęcia z TR: Movie 1. A zresztą, „Łukasz” w tym momencie mówi samo za siebie.
A to jest scena żywcem zdjęcia z TR: Movie 1. A zresztą, „Łukasz” w tym momencie mówi samo za siebie.
- Jakim
cudem dotarłeś tu pierwszy?! – Lara podeszła do Mike’a opierającego się
o ścianę. Rzuciła mu pytające spojrzenie.
Dlaczego
ona w ogóle z nim gada? Dlaczego do niego podchodzi? Mało razy ją wyrolował?!
- Mam
swoje sposoby, ale nie teraz.
Mam je później.
- Owszem,
teraz! – Odparła po czym podeszła do niego i z całej siły uderzyła go
pięścią w twarz. – Mam rozumieć, że to kolejna pułapka!
Tak w
skrócie: podeszła, zapytała, odeszła, podeszła znów i przywaliła mu w twarz.
Ekipa
Aleksjeja musiała już wiedzieć gdzie szukać tego po co tu przyszli, a
wysadzenie posągu blokującego wejście do grobowca było dla nich najłatwiejszym
rozwiązaniem, aby się tu dostać.
- Nasza
mała urwiska chyba gdzieś zabłądziła.
Jednym z
nich był Mike. Czarnowłosa miała mętlik w głowie – nie wiedziała czy powinna mu
ufać, czy po prostu go zabić. Musiała mieć pewność, a żeby ją uzyskać
potrzebowała porozmawiać z Mikiem z pistoletem w ręce.
Dlaczego
Mike miałby mieć wtedy pistolet?
- Musi
gdzieś tu być. – Spojrzała na Rosjanina.
- Monety
przyciągają się nawzajem, czujesz, aby ta w twoim plecaku poruszyła się choćby
o milimetr?
Ej, a tak swoją drogą, to Mike to
nie jest typowo rosyjskie imię...
Czuła
rosnące napięcie, nie wiedziała kiedy to nastąpi, ale wiedziała, że prędzej czy
później padnie martwa na ziemię. Postanowiła grać na zwłokę.
- Chcesz
monetę? To sobie ją weź! – Powiedziała rozchylając ręce na boki jakby udawała
ptaka, który zaraz odleci. Biorąc pod uwagę sytuację w której się znajdowała
bardzo chciałaby mieć taką możliwość.
Zapomniała
już o rękach i nogach Gadżeta.
Lara
wyrwała pistolet najemnikowi po czym wymierzyła prosto w jego serce.
- Jakież
to zabawne. – Powiedziała po czym strzeliła. Bez najmniejszych skrupułów, bez
wahania i strachu. (...)
Nie
chciała z nimi walczyć, wolała nie pogarszać sytuacji, która i tak nie była
wesoła. Na pewno nie będzie to ciche wyjście, ale wolała takie niż zabijanie
strażników.
LOL.
Wyciągnęła
z plecaka granat i rzuciła nim prosto w sufit, który powinien spaść jej na głowę i zgnieść ją na miejscu.
Po chwili
cała przepaść przed nią napełniła się, a ona miała wody po pas. Aleksjej
zszokowany wpadł pod wodę.
Aleksjej
okazał się karłem.
Rozdział 9
„Im mniej
wiesz, tym lepiej śpisz!”
-
Trafiłaś do wiadomości, mniemam, że też się cieszysz, co? – Czuła, że ma wielką
ochotę powiedzieć „A nie mówiłem?!” i z trudem się powstrzymywał.
- Załatw
mi transport do domu, jak najszybciej. Żadnych pytań i poinformuj mnie o
wszystkim teraz, bo nie mam komórki. – Powiedziała, a po chwili usłyszała
odgłos palców przesuwających stępo klawiaturze w bardzo szybkim tempie.
Kiedy
palce przesuwały stępo, Zip zdał sobie sprawę, że został niewolnikiem.
Zobaczyła
helikopter, a w środku swojego przyjaciela, który zawsze pomagał jej dostać się
na czas tam gdzie tego potrzebowała. Schowała plecak pod siedzenie tak, aby
stykał się z jej nogą. W ten sposób wiedziałaby gdyby Erick przez ludzką
ciekawość postanowił zajrzeć co się kryje w środku, jaki artefakt zdobyła Lara.
- Możesz
mnie zabrać do domu, ale proszę nie pytaj o nic. Zapłacę ci cztery razy więcej.
Dlaczego
nie zadzwoniła do Ericka osobiście, tylko niepokoiła Zipa? Miała do niego
darmowe minuty, czy jak?
Mężczyzna
widział, iż jest zmęczona i pragnie odpoczynku, więc tylko kiwnął głową i
zabrał się za wciskanie różnych przycisków.
-
Dziękuję. – Powiedziała czarnowłosa po raz ostatni spoglądając na ulicę
włoskiej stolicy.
Wysiadła
z taksówki i powolnym krokiem ruszyła w stronę rezydencji.
Czo to
za teleporty?
Słońce
właśnie zaczynało wschodzić, a ona była tak zmęczona, że kiedy weszła do domu
nawet nie spojrzała na nikogo tylko skierowała się w stronę schodów.
To ilu
ludzi pałętało się po rezydencji przed świtem?
Myślała o
wielkiej wannie i łóżku czekającym na nią i momentalnie przyspieszyła. Kiedy
weszła do swojej sypialni zamknęła drzwi na klucz, rzuciła plecak na podłogę i
ściągając kolejne elementy swojego ubioru ruszyła w stronę łazienki. Usiadła na
brzegu wanny i odkręciła wodę. Spojrzała na strumień lecący z kranu. Po chwili
zakręciła wodę i weszła do środka.
Obudziła
się w środku nocy.
Przespała
cały dzień, ale kiedy podniosła się z łóżka poczuła ogromny przypływ energii.
Nalała
sobie soku i zabrała się za robienie tostów. W końcu mogła w spokoju zjeść
jakiś posiłek.
-
Winston, czy ty kiedykolwiek wstaniesz o normalnej porze?
- Nie
widzę w tym sensu. – Odparł lokaj, który spoglądał na nią, gdy usiadła na
blacie obok kuchenki i zabrała się za jedzenie. Staruszek spojrzał na nią
karcąco na co Lara tylko się uśmiechnęła.
(...)
Archeolog
z gracją ześlizgnęła się z blatu po czym włożyła talerz do zlewu. Skierowała
się w stronę drzwi posyłając po drodze Winstonowi uśmiech.
A pomyć
po sobie to już nie łaska?
Czarnowłosa wyszła przed rezydencję i skierowała się w stronę przyczepy, która stała na środku ogrodu. Zapukała do drzwi kilka razy.
- Wstawaj, bierzemy się do roboty! – Krzyknęła. – Za pięć minut widzę cię w pracowni!
A dla Winstona była taka wyrozumiała...
A, no tak. Winston jest biały.
A, no tak. Winston jest biały.
Wyciągnęła
z plecaka dziennik i usiadła w holu przed kominkiem. (...) Archeolog denerwowała
się, ponieważ większość dziennika była niemożliwa do odczytania. Jedynie
niewielkie fragmenty było w miarę wyraźnie. Zdenerwowana rzuciła dziennik na
podłogę.
Pieprzyć przecinki!
- Zgadnij
kogo udało mi się tu dostrzec. – Powiedział, gdy tylko archeolog weszła do jego
pracowni. – I to tydzień temu!
– Jean
Yves, co ty kombinujesz? – Na pytanie Lary Zip wzruszył ramionami.
–
Opowiesz mi w końcu o co chodzi? Chodź trochę?
–
Gdzie mam iść?
* Larka
ląduje w Paryżu. Nie wiadomo po co, nie wiadomo jak. Trust me *
Drzwi
windy rozsunęły się, a mężczyzna szybko ruszył w stronę wejścia do mieszkania.
Włożył klucz do zamka, ale zdziwił się, gdyż po przekręceniu drzwi nadal były
zamknięte.
Gdyż drzwi były obrotowe.
Doskonale
wiedział kogo tam zastanie, widok kobiety siedzącej na fotelu i czytającej
jakąś książkę z nogami na stole wcale go nie zdziwił.
- Witaj
Laro…
Ciąg dalszy nie nastąpi, bo nie ma nic więcej. Kilka fragmentów trzeba było wyciąć, gdyż nie było z nich czego wyciągnąć. Natomiast generalnie przypominam sobie swoją reakcję kilka lat temu na ten tekst. Nie musiałam sprawdzać nicka znajdującego się w ramce „O mnie”, bo od razu po składni opisów larkowych wygibasów wiedziałam, z czyim dziełem mam do czynienia. Nie rozumiem właściwie, dlaczego CG nie zostało dokończone. Przecież to całkiem godny materiał, jak na tamte czasy i patrząc na ogół tego, co wszyscy pisaliśmy. Nie rozumiem też związku między rozdziałami 1-2 a 6-7. Na dodatek teleporty i szczegółowe opisy każdego ruchu – jak w Simsach – utrudniają dotarcie do sedna tej materii.








Brak komentarzy :
Prześlij komentarz