25. Gdzie kończy się inspiracja, tam zaczyna tania zrzynka, czyli Adventures of Lara & Kurtis 2/3

ADVENTURES OF LARA & KURTIS
By Ewa
czerwiec 2012 – kwiecień 2013

Adres: Adventures of Lara & Kurtis Blogspot
Analizują: Alex, Skoia

Kontynuujemy przygodę Lary, Kurtisa i Bliźniaczek Olsen Cornel. W tej części konsekwentnie podtrzymujemy znane już wszystkim tradycje: Trent nadal nie dostaje prawa głosu, a Lara coraz bardziej się od niego odsuwa. W życiu jej i adoptowanych przez nią dziewczynek pojawiają się kolejni zazdrośnicy, o których zazdrosny jest także sam Kurtis. Akcja z AoD-a przenosi się nagle do Legendy, ponieważ szafa von Croya okazuje się nie przerzucać bohaterów jedynie między Pragą, Paryżem a Egiptem, ale również między seriami. 
A nawet filmami!


ROZDZIAŁ 9, NIE TERAZ


Kurt sam się dziwił, Katerine i Emely szły razem rozmawiały ze sobą spokojnie: - ...jak by co to wal do mnie pogadamy 
Kurt robił coś sam? Powątpiewam. 

-nie kłócicie się? 
-po co? Kat nie jest jednak zła 
-a nie mówiłem 
Nie, to powiedział Ron. 
Ale wszyscy powtórzyli po Larze. 

-dobra my tu gadu gadu a czas ucieka - oznajmiła Kat 
-No tak, to co teraz?-spytała Emely 
-Musimy się rozdzielic, wy dwie śledzcie Karela 
-A wy 
-pojedziemy razem-oznajmiła Croft 
-jesteś tego pewna-zapytał Kurt 
-Spotkamy się pod piramidami w Gizie 
Znowu Kurtis próbuje zabrać głos, ale i tak zostaje zignorowany... 

Katerine i Emely od kilku godzin śledziła Karela 
Nephilim się odwrócił, uśmiechnął się do Emely, ta pokazała mu język 
- oż ty mała… niesforna autoreczko, znowu przekręcasz imiona! 

-lecz nie dokończył, Kat przywaliła mu w gębę, potem w brzuch, ten upadł na ziemię 
-Kat co ty 
– Nie, to ja, Kath. 

-Nie dam zabić rodziny 
-zawsze byłaś naiwna 
-po co rozdzielałeś mnie i Emely 
-o proszę czyżbyś ją kochała 
A to nie Eckhardt je rozdzielił? 

Ta nie odpowiedziała, kopnęła go mocno w czułe miejsce Karel zawył z bólu, Kat zawołała Emely, ta podeszła do Karela 
-i ja również na to nie pozwolę 
Zaniemówił, już miał coś powiedzieć lecz nie zdążył Emely walnęła go mocniej, ten wstał i uciekł z krzykiem. 
Już wiem, kto te siostry trenował. 


Wszechmocny Nefilim powalony ciosem w znicze, yayx! 

-tchórz-krzyknęłą w jego stronę Emely 
-no proszę siostra, razem jesteśmy silniejsze 
Dziewczyny się zaśmiały, po chwili wróciły do śledzenia Karela i tym razem pofrunęły (czy wspomniałam już że potrafią latać) Za nimi biegł Ron. 
Tak na poważnie to leciał na miotle w pogoni za uciekającym zniczem Karela. 
Złap je wszystkie, Ron! 

Było już 2pm Lara z Kurtisem byli w drodze do Surrey, jechali motorem, 
Nie byłoby szybciej szafą von Croya? 

Croft wskazywała mu drogę gdzie ma jechać po paru minutach dojechali do posiadłości Drzwi jak zawsze otworzył Winston 
W Croft Manor zawsze było dużo pomieszczeń, ale żeby od razu nazwać rezydencję Posiadłością Drzwi...? 

-Winstonie pozwól, że przedstawię ci Kurtisa Trenta poznałam go w Luwrze, Kurtis to jest Winston Smith lokaj i dobry przyjaciel rodziny Croft 
Poznałam go w kołysce. 

Croft oprowadziła Trenta po posiadłości, o 5pm Lara z Kurtisem rozmawiali w jej sypialni 
-... no nie wiem 
-spokojnie Laro, dziewczyny dadzą sobie radę 
-myślisz 
Rzadko, ale się zdarza. 

-no pewnie, są sprytne 
Rozległo się pukanie do drzwi, Lara popatrzyła na Winstona 
-przepraszam,że przeszkadzam panienko, ale ma pani gościa 
-kto to?-spytała 
-pani były chłopak z liceum Terry 
Ale przecież Terry ómarł w Kolebce Życia ;____; 
[*] 

-o nie, nie teraz-pomyślała Lara. 
Byli kochankowie ścigają w tym opeczku ex partnerki jak na myśliwi sarny na kwarantannie. 



ROZDZIAŁ 10, POWRÓT TERREGO z martwych

-Czego chcesz-krzyknęła Croft-jeszcze ci mało
-Tym razem to ważne, serio
Dlatego odzywam się po dziesięciu latach.

-powiedziałam już ci, że nie chce ciebie widzieć
-lepiej zostaw ją w spokoju-wtrącił Kurt
-a ty coś za jeden
Nikt ważny.

-gadaj szybko o co ci chodzi-zagroził Trent
-bo jak nie to co mi zrobisz? -
wolałbyś nie wiedzieć-powiedział Kurt wyciągając chirugai
-wróć do mnie Laro


-zapomnij, po tym wszystkim co mi zrobiłeś, zostawiłeś mnie samą z tymi najemnikami, na dodatek musiałam sama wydostać się z ich aresztu
Belfry z licbazy? 

-zrozum musiałem 
-ratowałeś tylko swój własny tyłek 
Ostrze fruwało otaczając Terrego 
-próbujesz mnie tym nastraszyć 
-gorzej, on jest zdolny by zabić 
-oj bo się przestraszę 
-nie wierzysz- krzyknął Kurt-to patrz-dodał
Kurt-To-Patrz-Dodał wkroczył z impetem do pomieszczenia i ogolił Terrego na łyso chirugaiem Kurtisa Trenta. 

-teraz wierzysz, Kurtis mi się przyda bardziej niż ty
Lepiej się słucha.

Terry poczuł jak ktoś go ściska za gardło, Lara spojrzała w stronę drzwi, Emely mocą dusiła byłego chłopaka Croft
To jednak została po tej Ciemnej Stronie czy nie?

-Słuchaj mnie uważnie, albo się od nich odczepisz albo to ja cię osobiście wyślę na tamten świat, czy się wyraziłam jasno? 
Emely patrzyła wściekle na Terrego, ten pokiwał głową że tak 
-no, i nie chce cię tu widzieć, przy boku Lary,jasne-wypuściła go, wziął wdech
star_wars_imperial_march.mp3

Terry nic nie odpowiedział wybiegł z posiadłości i wsiadł na swój motor, jechał aż się za nim kurzyło, Kurt natomiast popatrzył na Emely śmiejącą się ze swojego wyczynu 
-skąd się tu wzięłaś 
-użyłam zaklęcia teleportacji 
-jakiego zaklęcia
-"Exodus arcanum szafus von-croyus”-i zniknęła, po chwili była już przy Kat 

Kurt nie mógł w to uwierzyć, Emely używa zaklęć, Ten jakoś daje rade bez nich, ale ona 
-jak ona się tego nauczyła?-spytał 
-to już ona ci odpowie zawsze wszystkich zaskakiwała
Kurtis uśmiechnął się do Croft, ta pocałowała go wpoliczek 
-za co to było 
Croft nie wiedziała co odpowiedzieć, odwróciła się i udała się w stronę jej sypialni
Ucieczka. Wyraża więcej niż tysiąc słów.
Karel coś o tym wie.

A tymczasem: 
-no to jesteśmy na miejscu 
-nie mogłaś od razu nas teleportować 
-uznałam że nie jesteśmy gotowe - odpowiedziała Emely 
Dziewczyny udały się w stronę namiotu Putai tam je miło powitała
Co to za czasy, że schorowana ciotka – szamanka zostaje wyrzucona ze swojej chaty do namiotu...?

Pamiątkowe zdjęcie rodziny Cornel-Croft-Trent


Still better than Avalon.

-jak tam ciociu, trzymasz się-spytała z troską Kat 
-tak, ale z Amelią jest jeszcze gorzej
Zaczęła zjadać ludzkie mózgi. 
-to żaden problem ciociu Marie, Emely jest od tego specjalistką
Jak od wszystkiego.

-widzę, że się odnalazłyście 
-i połączyłyśmy siły 


ROZDZIAŁ 11, PORZUCENIE ZŁA

Wszędzie ciemno, cicho i pusto.
Żniwa koronawirusa.

Lara szła ulicami Surrey. Była smutna.
dlaczego"-pytała w myślach-"to przeze mnie, gdybym pomogła mu rozprawić się z tą szkaradą, na pewno by żył  
W jej oczach łzy, w sercu poczucie winy, obwiniała się za jego śmierć, zatrzymała się, gdyż poczuła jak ktoś trzyma ją w biodrach, Croft mocno się odwróciła, i kopnęła Terrego
-Ty-krzyknęła stwierdzając-co ty tu robisz, powiedziałam już że nie chcę cię widziec
Drugi raz wita go dokładnie tymi samymi słowami. Jak jakiś słaby NPC.

Terry cały zdrętwiał, poczuł jak ktoś mocno dotyka jego karku, 
-odwal się od niej, ona jest moja-powiedział Kurt 
-właśnie-wtrąciły bliźniaczki-pamiętasz moje słowa dryblasie-dodała Emely 
-Kurtis, ty żyjesz-ucieszyła się Croft -wcale się ciebie nie boję
Co? A kiedy, przepraszam, Kurtis umarł?
I dlaczego miałaby się go bać, skoro nie boi się zombi-mamy?

Terry wyciągnął pistolet wycelował i strzelił Emely prosto w serce,potem zabił Kurtisa
A, teraz, ok.

-przesadziłeś-Kat walnęła go mocno po gębie 
Ten oddał jej mocno, aż upadła na ziemie, obok swojej siostry i na koniec strzelił do dziewczyny 
-coś ty zrobił, to moi przyjaciele, i pomyślec że chodziłam z tobą w licbazie!!!!1!!!!!1111!! 

Croft strzeliła z pistoletu, i już po chwili Terry leżał martwy, Trent usłyszał krzyk Lary, pobiegł do jej sypialni, przy jego dotyku Croft się obudziła, była roztrzęsiona, Kurtis ją przytulił 
-spokojnie, już jestem
Croft się odepchnęła,
-co ty tu robisz, powiedziałam już że nie chcę cię widziec 

oboje spojrzeli sobie w oczy, Kurt przybliżył swoją twarz do jej twarzy, potem swoje usta, i już po chwili się całowali. Do czasu kiedy z znikąd pojawiła się Emely
„Znikąd” czy „z nikąd”? Oto jest pytanie. Zapiszę oba, może nikt nie zauważy.

-ups przyszłam nie w tej chwili co trzeba
-co ty tu robisz, powiedziałam już że nie chcę cię widziec 

-Coś się stało?-spytał Kurt 
-Musicie zaraz teleportować się do Egiptu 

Autorka już nawet nie próbuje udawać, że oni tam jeżdżą/latają. 
I dobrze. Opisy podróży samolotem i zasypianie sobie na ramionach zawsze mnie najbardziej nudziły.

-coś się stało?
-Karel jest w drodze i wie gdzie jest amulet
Jak trzeba było tak zrobili, jednak niestety się spóźnili,
i taka to była bajeczka.

Karel chwycił za gardło Kat, Emely się wkurzyła, biegła tak szybko jak mogła i z całej siły walnęła Karela w brzuch, tak że puścił Katerine i upadł na ziemię, Emely mocno go biła po gębie. 
-gdzie amulet-krzyknęła Kat
To źle, że ja już nawet nie pamiętam, o jaki amulet chodzi?

-nie powiem-oznajmił Karel 
-gadaj-powiedział Trent celując w Karela 
-jak nie to co mi zrobisz 
"znów ta sama śpiewka”-pomyślała Lara 

- powiedziałam już że nie chcę cię widziec! 
(to był ostatni raz, obiecuję)

-Nikt tak cię nie urządzi jak ja, i nawet nie pytaj jak-wrzasnęła Kat
Naprawdę wierzyłam, że to będzie kwestia Kurtisa i w końcu dadzą mu się wykazać, ale… nie. Znów uprzedziła go lepsza-młodsza siostra. 


ROZDZIAŁ 12, MAMY SIEBIE

Karel pokonany, był tylko jeden problem amulet Lux Veritatis mógł przywrócić do życia jedną osobę Tą osobą była Kat. Karel zabił ją używając sztyletu Nephilimów,
Ja mam takie pytanie w takim razie: kto pokonał Karela, skoro on pokonał Kat?

Sztylet ten mógł zabić czarownice. 
Okej, jednak mam inne pytanie: jak pokonano Karela, skoro działały tylko okruchy? Czy może Karel był czarownicą...?

Gdyby Karel ją nie przebił Emely mogłaby wskrzesić kogoś innego. 
Po powrocie do Surrey wszystko wróciło do normy. No prawie.
Czyli ostatecznie nie podjęto żadnej decyzji i nie wskrzeszono nikogo. OK.

Lara pozwoliła Kurtisowi i bliźniaczkom zamieszkać w Croft Manorze.
Cóż za łaskawość. Może liczyła sobie za wynajem?

Larze było trochę pusto bez rodziców. Teraz już nie.
A co z zombie-mamą?!

Lara teraz siedziała na swoim łóżku w sypialni państwa Croft. Wtem rozległo się pukanie, do pokoju wszedł Trent 
-wybacz, mam nadzieję że nie przeszkodziłem
Ty nie, ale poczekajcie na Emely.

Kurt podszedł do Lary, przykucnął przy niej i złapał ją za rękę, Ta chciała ją odepchnąć ale coś ją powstrzymało Jednak coś do niego czuje, wiadomo już co
Satysfakcję z posiadania słabszego psychicznie partnera.

-tobie przynajmniej została Matka 
-Już nie, Alchemik zabił ją zaraz po tym jak dostałem chirugai
-To kto był w namiocie 
-To były duchy, zachowują się jak ludzie czują to co przed śmiercią 
Oboje popatrzyli sobie w oczy, uśmiechnęli się do siebie. Kurtis i Lara wstali, chłopak przytulił ją mocno do siebie, 
-ale za to mamy siebie i bliźniaczki-oznajmiła Lara 
-kiedy spojrzeliśmy sobie w oczy po raz pierwszy, w Luwrze, coś do ciebie czułem, kocham cię Croft 


-już miałem cię pocałować, ale zwiałem z obrazem
Ale co pomacałeś, to twoje.

Nastała chwila milczenia po chwili Kurtis pocałował Larę 
Wtem do pokoju weszły bliźniaczki. 
-Gorzko gorzko gorzko...-powiedziała Emely 
Oboje się oderwali z uścisku 
-dziewczyny my tylko 
-znów ta sama śpiewka 
-to był wasz drugi pocałunek-Kat uśmiechnęła się 
-oby tak dalej-dodała Emely

Ale wiecie, dziewczyny, że stosunki przerywane generalnie źle robią na mózg?
I mogą kończyć się ciążą. 


KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ




Niestety Blogspot nie poprawił interpunkcji ani nie uczynił fabuły sensownej.



2 CZĘŚĆ

PROLOG


Karel pokonany, ale co dalej.?
To nie był jeszcze koniec. 
Został jeszcze ktoś.
Patrick, Ron, George i Terry.
O tym pierwszym już całkiem zapomniałam, natomiast wiem, że Amelia jest samotna.

Ktoś o nazwisku Rouzic. Na pewno mieliście okazję zapoznać się z nim, ale jakoś go nie było w TRAOD-zie. W części drugiej będziemy mieli okazję bliżej go poznać. 
Właśnie teraz chodził niespokojnie po swojej posiadłości w Metzie we Francji:
Ale Luther pracował w Pradze...

-proszę,proszę a kogoż my tu mamy siostrzenice Cornela
-Coś ty powiedział?-wkurzyła się Kat
Kiedy ty siostrzenico Kurtisa jest gorsze od chuj ci w dupę.
Z takim Kurtisem Pantoflem to i ja bym nie chciała mieć nic wspólnego.

Po nazwisku to po pysku-Emely miała ochotę walnąć Rouzicowi, ale Kat ją powstrzymała
W jakiś sposób urzeka mnie odautorskie przywiązanie do tradycji. W drugiej części nadal wszystkie sceny akcji zaczynają się i kończą na waleniu komuś.


PRZERWA NA KOMIKS 
KLIKNIJ, ŻEBY POWIĘKSZYĆ
KUNIEC 


-…a po drugie przyszłyśmy po ciebie Rouzic
-Myślicie że się was boję-Rouzic zaczął się śmiać
-Nie no teraz przesadziłeś
Emely mocno mu przywaliła
I pokonała bez żadnego opisu, tak jak to zrobiła z Karelem. THE END.



ROZDZIAŁ 1, JESTEM U SIEBIE

Po tym wydarzeniu dziewczyny wróciły do domu padnięte.
Jednak oby dwie nie mogły zasnąć, gdyż był remont Croft Manor.



Emely przypominała tą walkę z Rouziciem i jego nieudacznikami. Jak dostawali po ryju od Lary i bliźniaczek.
Lary tam nie było, przepraszam bardzo.
Może schowała się w szafie…?

Ależ było fajnie. 
Wtem rozległo się pukanie do drzwi
Do pokoju weszła Lara
-Emely, masz gościa
Winston ma za dużo szacunku do siebie, by brać udział w tej patologii. 

-kto znowu zawraca mi głowę, jestem zmęczona
Kat przez chwilę patrzyła na siostrę 
Emely nigdy nie znosiła tego spojrzenia
-dobra dobra zaraz zejdę
Kiedy Emely zeszła na dół zastała tam Rona
O nie! Myślałam, że to już przeszłość.

-Ron-dziewczyna się ucieszyła widząc chłopaka, podbiegła do niego i przytuliła
-to naprawdę ty-dodała – sądziłam, że umarłeś na zawał, biegnąc za nami w pierwszej części.

-mam dla ciebie dobrą wiadomość, będę mieszkał tu w Surrey. Też wynająłem tu pokój.
-ale co się stało?
-moi rodzice się rozwiedli, zamieszkam z matką
No patrzcie, wszystko się zgadza. Mówiłyśmy, że to Kat!

-tak mi przykro
-e tam i tak nie znosiłem ojca, dużo pił
-tak się cieszę
XD
-ale to nie wszystko, będę uczył się w waszej szkole
Kiedy nie zdałaś kilka razy, bo uganiałaś się za czarnym alchemikiem i teraz musisz powtarzać klasę.
A czy Emely nie szkoliła się przypadkiem w Lux Veritatis? 
Ron naprawdę zostanie czarodziejem.

Emely uśmiechnęła się do chłopaka
Ten odwzajemnił uśmiech
Tymczasem Trent leżał na łóżku myśląc o czymś.
Niemożliwe.

Wtem do pokoju weszła Lara:
-Nie mogłaś zapukać-wkurzył się Trent
Oo, będzie wpierdol od Lary.

-jestem u siebie
-wybacz,zdenerwowany jestem
No proszę, ledwo podniósł głos i już przeprasza. Prawdziwy samiec alfa. 

-chodzi ci o Rona
Trent nic nie odpowiedział
No przecież nie przyznam się, że myślenie mi nie wychodzi. 
– Tak. Chodzi mi o Rona.
-..Ron jest idealny facetem dla Emely…-dodała. – W końcu przebiegł za nią pół świata.
-ja mu nie ufam
Lara miała coś powiedzieć gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Do sypialni weszła Kat
-sorki że bez pukania ale…Och, w niczym nie przeszkodziłam? Wychodzę! :( 

-nic się nie stało-odpowiedziała Lara
-chcę tylko powiedzieć że już idę na tą imprezę
-ok.baw się dobrze-powiedział Kurt
Ta nic nie odpowiedziała i wyszła zamykając za sobą drzwi
Godzinę później Emely i Rona też gdzieś wywiało, akurat teraz byli na randce, chłopak zabrał dziewczynę do kina
Lara z Kurtem też mieli plany na wieczór lara pojechała do Japonii a Kurtis do Kazachstanu
To fajnie, że wszyscy randkują, a Kurtis z Larą robią wszystko, aby być od siebie jak najdalej. :D
Po prostu się nim znudziła. 



ROZDZIAŁ 2, SPOTKANIE Z TAKAMOTO

Kobieta wsiadła do windy i nacisnęła guzik na 30 piętro. Lara była ubrana w czarną, krótką sukienkę odkrywającą plecy i kolana. 


kiedy weszła zobaczyła barmana, który wycierał na sucho szklankę podeszła do niego
-dzień dobry, Nishimura San powinien na mnie czekać-powiedziała
-ah lady Croft, czeka na panią w swoim biurze, jest w korytarzu za panią-odparł
Lara podziękowała i poszła w stronę korytarza który był przed za nią.
Kiedy weszła do biura Nishimury, ten ją miło przywitał:
-podoba ci się moje przyjęcie?-spytał
-Bardzo mi się podoba Nishimura San
Nishimura zaczerwienił się.
Mnie natomiast bardzo się nie podoba, że grzecznościowy człon „san” oznaczający „pan” jest tutaj zapisywany jak nazwisko.

-Muszę cię jednak ostrzec. Takamoto San zaraz tu będzie, może ci sprawić trochę przykrości,
E tam od razu przykrości. Tylko rozerwiesz sobie sukienkę.

-tak wiem, staje się niebezpieczny jeżeli chodzi o interesy
-racja Laro
-ale wiesz że ja też jestem niebezpieczna tak samo jak ty
-i tu się zgodzę, baw się dobrze póki możesz, powodzenia
Ta zżynka cutscenek z Tomb Raider: Legend jest tak żałosna, że głosuję za jej ucięciem. Autorka spisała wszystkie dialogi tej sceny słowo w słowo z gry.
Szkoda, że nie kopiowała przecinków. 

Kiedy Takamoto wydał rozkaz by zabić Larę ta szybko zrobiła unik, schowała się za ladą gdzie stał barman, zerwała sukienkę i wyjęła broń, kiedy jeden ze strażników Takamoto podszedł ta go zastrzeliła.
Ale to jednak trochę smutne, że z jednej strony jeden z lepszych opisów tego opka można zawrzeć gifem. 


I nikt nikogo nie wali!

Kiedy skończyła tą walkę zauważyła że Takamoto nawiał
Mniej niż Eckhardt, więcej niż Karel. 

Lara szybko wspięła się na górę musiała robić uniki, skakała w górę w bok a nawet kucała, bo Takamoto celował w nią tym artefaktem
Walka trwała tylko 5 minut.
Chyba na kodach. 

Podeszła do Takamoto:
-I po co ci to było-powiedziała po czym połamała kij i przejrzała się artefaktowi
Wtem helikopterem przyleciał Nishimura. Dziewczyna wsiadła, postanowiła zadzwonić do Kurta jednak nie odbierał
Idąc tokiem fabularnym Legendy, Kurtis nie odbierał, bo nie żył. 



Kazachstan

Kurtis musiał przedzierać się przez szyb wentylacyjny by dostać się do Amandy i jego potworka (wiecie o którego mi chodzi)
Proto? :)

W końcu udało mu się:
-proszę proszę proszę, kogo my tu mamy, chłoptaś Croft
-wypraszam sobie-oburzył się – nazywam się Trent
Stawia się tylko, gdy Lara nie patrzy.

-wiem po co przyszedłeś ale i tak tego nie znajdziesz.
-czemu tak nienawidzisz Lary
-to już moja sprawa. Jej zresztą też
Już miał coś powiedzieć kiedy Amanda wypuściła potwora:
-przywitaj się z moim pupilkiem
-walczyłem z gorszymi. I umarłem.

(...)

Jednak po chwili musiał szybko spierniczać gdyż Amanda rzucała granatami w mężczyznę, ten strzelił do niej i uciekł znów przez wentylację


ROZDZIAŁ 3, EMELY W SZPITALU

Rouzic jak zwykle chodził niespokojnie po pokoju. Był wkurzony na maxa. Nie mógł dać rady bliźniaczkom Cornel.
-niech się pan uspokoi jest pan sprytniejszy od tych dziewczyn-powiedział jeden z jego najemników
-milcz bob-krzyknął-widziałeś jaka była zadyma kiedy ostatnio tu były. Musimy wymyślić plan pozbycia się ich
-ich się nie da pozbyć
Wtem rozległ się hałas Bob pobiegł w tamtą stronę po chwili wrócił niosąc Emely i Kat
-szefie spójrz kogo nam przyniosło
-no proszę to znowu wy, nie powinniście być w szkole
-powariowałeś są wakacje –odszczeknęła Emely
Lux Veritatis nigdy nie mają wakacji!
Chyba że ostatni inicjator akurat czołga się w kanałach wentylacyjnych na drugim końcu świata.

Najemnik rzucił je mocno o ścianę Emely straciła przytomność
-oż ty teraz ci się dostanie cioto-wkurzyła się Kat
-taka młoda a pyskata
Ktoś mi przypomni, ile one mają lat?
Mniej niż Kurtis, więcej niż Ron…? :v

Już miał ją uderzyć kiedy rozległ się głos
-zostaw ją Rouzic
Do pokoju wszedł czarnoskóry mężczyzna miał na sobie czarny mundur w rękach miał karabin STURMGEWEHR 44
-wracaj na czaty zip
-po tym co zrobiłeś Emely nigdy ci nie wybaczy a ni nawet ja
Komu i dlaczego miałaby wybaczać?
I co u Rouzica robi Zip?

-co sugerujesz-spytał bob
-odchodzę
-i gdzie się podziejesz-powiedział Rouzic
-Na pewno tam gdzie cie nie ma-oznajmiła Kat
– Wynajmę pokój w Surrey!

Zip chwycił za karabin i wycelował prosto w Rouzica,nacisnął za spust i już po chwili był martwy
Zip był martwy?
Używanie karabinu: robisz to źle.

Razem z Kat zaczęli bić najemników
Po tej walce Kat podbiegła do Emely . Miała łzy w oczach
Ciekawostką niech pozostanie to, że z tej części rozdziału nic nie wycięłyśmy i właściwie nie wiadomo, co się stało z Emely. 

-trzeba ją natychmiast zabrać do szpitala-powiedział Zip
Mężczyzna podniósł z ziemi Emely
Kat użyła swojej mocy by znaleźć się w posiadłości Croftów.
A nie powinna najpierw użyć tych mocy, które leczą, jak położysz na kimś dłonie?

Kiedy znaleźli się w croft manorze Zip położył na kanapę dziewczynę już miał wyją telefon gdy do salonu weszła Croft
-Lara
-cześć Zip, dawno cię nie widziałam
-trochę minęło lat
Lara popatrzyła na Emely, nie mogła w to uwierzyć Emely leży nieprzytomna na kanapie
Podeszła do niej
-Jak to się stało
-kazałaś nam zabić Rouzica to tak zrobiliśmy, zanim to zrobiliśmy on rzucił nas mocno o ścianę Emely i wtedy ona-lecz nie dokończyła łzy jej leciały po policzku
Serce jej pękło na widok rzucania czegokolwiek w ścianę Emely. 
I wtedy Ona... Ściana... Tynk... :(

-później wszystko mi wyjaśnisz, najpierw zadzwońmy po karetkę
-a ja lepiej zawiadomię Kurtisa
A tymczasem Kurtis był już w drodze do posiadłości Lary wtem poczuł wibrację swoich spodniach zatrzymał motor i wyjął z kieszeni telefon , to była Lara już miał odebrać kiedy telefon się wyłączył
-cholera-zaklął-znów mi bateria padła
Po chwili odpalił motor i pojechał dalej
Na motorze. Z Kazachstanu do Londynu. 



Nie mógł po drodze znaleźć sobie jakiejś szafy?


Kiedy wrócił poszedł do sypalni na łóżku siedziała Lara, była smutna
Podszedł do niej usiadł koło niej i mocno ją przytulił
-coś się stało?-spytał
Mówiłam, że nie chcę cię… No dobra, ale tak serio. Niech ona w końcu wymieni to łóżko, bo zawsze jak na nim siada, to się robi jej smutno.
Może to jest jeden z jej npc-owskich checkpointów?

Ta szybko się znowu odepchnęła, spojrzała mu prosto w oczy i wszystko mu opowiedziała
Byłam w Japonii. Emely i Kat pojechały zabić Rouzica i dziwnym trafem wróciły z Zipem. Koniec.

Potem on przybliżył swoją twarz do jej twarzy i po chwili się całowali, on położył się na niej
No i wiecie co było dalej
Emely weszła?
Powstał Chocapic.


Teraz w szpitalu

Kat chodziła niespokojnie po korytarzu
Na krześle siedział Zip
Próbował ją uspokoić ale nie udawało mu się to. Chodziła w to i we w te była zdenerwowana
Wtem wychodzi lekarz podchodzi do nich
Kat jeszcze bardziej była zdenerwowana mimo tego chciała wiedzieć co z jej siostrą
Nie zastanawiałaby się, gdyby użyła swoich czarodziejskich mocy z pierwszej części.


ROZDZIAŁ 4, WTARGNIĘCIE CIENIA

- I co z nią doktorze?- zapytał zaniepokojony Zip.
- Nic jej nie będzie, to tylko mały guz z tyłu głowy.- odpowiedział lekarz, patrząc na czarnoskórego z pocieszającą miną. 
Kat nie uspokoiła wypowiedź znachora.
-Ale ona nie budzi się już od 3 godzin!
Ach, tym dzisiejszym nastolatkom brakuje cierpliwości. 

- Jeżeli damy jej teraz wszyscy spokój, to obudzi się najpewniej jutro. A jak na razie musicie być cierpliwi. 
Kat jedynie westchnęła. Ze złością wyrytą na twarzy usiadła ofuczona na białe, szpitalne krzesło.

Lara i Kurtis spali wtuleni w siebie, podświadomie ciesząc się swoją wzajemną obecnością.
Świadomie tylko udawali, że śpią, aby się nie oglądać i nie porzygać na swój widok.

Nagle w ich uszach zabrzmiał dźwięk wystrzeliwanego z pistoletu naboju.
Para natychmiast zerwała się z łóżka i ubierając się w biegu, wpadła do salonu.
Winston umarł. 
Zip, zostaw już tę broń w spokoju! Nie wychodzi ci to nie. Trudno! 

Oboje wyciągnęli bronie, przygotowani na wszystko. Lara nie musiała długo wodzić wzrokiem. W ciemności dostrzegła świecące jak złoto oczy.
To była ona. Shadow.
O nie, chowajcie Alistera!!

Lara jako pierwsza wyskoczyła do przodu, i odbezpieczając broń, wystrzeliła bez większego zastanowienia w swego Sobowtóra. Ale to zdało się na nic. Ona była zbyt szybka. Nieoczekiwanie podeszła od tyłu Trenta i przyłożyła mu lufę pistoletu do tyłu głowy. Wyrwała mu pistolet, nim zdążył chociażby mrugnąć, i wyrzuciła go pod nogi akurat wchodzącego do salonu, zdziwionego Winstona. Krzyknął, zabierając stopę spod broni.
Winstonie, miej więcej jaj niż Kurtis, pokaż, jak strzelają prawdziwi mężczyźni.

- Zamknij się! -krzyknęła Shadow.- mam coś do powiedzenia, staruchu?- powiodła wzrokiem po pokoju.
Skoro tam przyszłaś to tak, istnieje taka możliwość, że masz coś do powiedzenia. Szczególnie mając w ręku broń.

Zatrzymała swoją twraz na ledwo co widoczną w mroku twarz Lary. - Szefowa kazała wam przekazać, że macie jej oddać to co jej się należy. Mianowicie: Klucz Ghahali i Excalibur
Ghalali*
Za dużo wymagasz.

- Chyba po moim trupie!- krzyknął ktoś w ciemności. Z barwy można było wywnioskowac, że w pokoju znajdywała się również Kat.
-A ty to kto?- odwarknęła Shadow.
-Nie twój zasrany interes- krzyknęła nastolatka, zaciskając ręce w pięści.
Sobowtór z wolna skierował się w jej stronę z rozognionymi oczami. Popchnął Trenta zasłaniającego siostrę w stronę Lary, podszedł do nastolatki i zamachnęła się dłonią. Poczuła, na opuszkach palców delikatną szorstkość. 
Hola hola, cóż to za nadzwyczajne zmiany płci?
No, i bez tego da się pogubić, więc prosimy już bez takich urozmaiceń.

Przed nią stał mężczyzna.
Winston.
-Nie uderzysz dziecka- syknąl w ciemności głos.
- Tylko nie dziecko, mam 17 lat!- oburzyła się nie na miejscu Kat Agresorka nie zwróciła na nią największej uwagi.
Jak będziesz miała tyle co Winston, to pogadamy, dziecko.

- A niby czemu nie mogę?! Zabijam każdego, kogo tylko zechcę!- krzyknęła rozjuszona Shadow
Croft korzystając z okazji rzuciła się na Shadow od tyłu, jednak ta była od niej sto razy szybsza, kiedy tylko chciała.
Pozwolę sobie dla rozjaśnienia umysłu wymienić bohaterów tej sceny: Zip, Shadow (sobowtór), Kurtis, Lara, Winston, Kat, Kat Agresorka, Shadow Croft. Pominęłam kogoś?
Shadow Croft to taka trochę Gloomy Angel, nie sądzisz?

Lara upadła na ziemię, jednak szybko się z niej podniosła.
Kurt błyskawicznie rzucił się po broń na podłogę, wycelował w ciemność. W coś trafił. 
W Larę.
Shadow zniknęła w otwartym oknie krzycząc: ,,jeszcze tu wrócę!''


My też tu jeszcze wrócimy. Na pewno! 
(Ostatnia część już jest właściwie skończona, po prostu była za długa, by wkleić ją na raz). XD


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz