21. Upośledzona miłość i jej hory owoc, czyli Adventures of Love 3/3

Adventure of Love 
By Claudia Righter 
2006 - 2007 

Analizują: Alex, Lilka11 

W tej odsłonie adwenczersów zmieniamy miejsce akcji i poznajemy nowych, wyrazistych bohaterów. Z Dzikiego Zachodu przenosimy się wprost do jakiegoś indiańskiego pipidówka, gdzie Claudia zamierza zostać rasową wrestlerką, a Kurtis próbuje wychować swoją horo curke w miłości do tradycji rodzinnej. Chociaż pryszniców i śniadań nie uświadczymy już tak wielu, będziemy świadkami ciekawych dialogów i fenomenalnych zwrotów akcji. 
… 
Szkoda, że nie. 




28 January 2007

New Adventure cz. 8

Righter spała spokojnie na łóżku w jakimś pomieszczeniu. W pewnym momencie dziewczyna poczuła, ze coś lub ktoś jest w jej pokoju. Otworzyła oczy gdy ujrzała stojącego Kurtisa nad jej łóżkiem: 
- Boże! Kurt co ty tu robisz??!!??!! 
– Mszczę się za twoją zdradę!!!!!!!! 

Po chwili chłopak położył się obok niej i.............. :D no cóż jak wiadomo nie muszę chyba mówić co oni tam mogli ,,wyprawiać”... 
Strzelali do siebie i okładali się nożami? 

Następnego dnia kiedy Claudia się obudziła obok niej już nikogo nie było prócz kartki. 
Kurtis się obraził. 

Wzięła ją do ręki po czym zaczęła ją czytać: 
Droga Claudio! Nie mówiłem nic dzisiejszej nocy, nie odpowiadałem na pytania, ponieważ wiedziałem o tym, że zaczniesz mnie szukać kiedy odejdę. Jeżeli mnie naprawdę kochasz to nie szukaj mnie...rozumiem, że to będzie trudne, ale postaraj się. Pewnie się zastanawiasz co się ze mną będzie działo? Otóż moi starzy ,,kumple” znaleźli mnie i zabierają do nieznanej mi miejscowośći. W każdej chwili myślę o Tobie i tak bardzo chcę cię przytulić. Niestety, to niemożliwe...Kocham Cię bardzo i nie zapomnę o Tobie. Żegnaj... 
Kurtis zrobił się bezduszny jak Lara. 
Przyszedł, poruchał i wyszedł. 

Rozmyślała nad tym kto mógłby być tymi ,,kumplami” Kurta. Po paru godzinach rozmyślania w końcu przypomniała sobie jak o nich wspominał. Spakowała plecak, broń i wyruszyła. Wędrowała przez góry, jeziora w poszukiwaniu ukochanego. Po pięciu miesiącach była na miejscu. 
A co z szukaniem Lux Veritatis? Co z zabiciem Lary? Co z jej nowym kochankiem? Co w tym czasie robił Eckhardt? 
Eckardt pewnie się gdzieś zastał i zapatrzył, a Natla przełączyła kanał na słuchawce, bo znudziła ją ta telenowela. 

Z daleka obserwowała jak żołnierze wywozili w wozach ludzi. W pewnej chwili niechcący zsunęła się i spadła na ziemię. Strażnik od razu ją zauważył i złapał : 
- Zostaw mnie idioto!!!!! – krzyknęła. 
- Mam prawo Cię aresztować za szpiegowanie tajnej bazy wojsokwej. 
- Ale ja nic nie szpieguje. Ja tylko szukam pewnego człowkia... 
– W takim razie ok, nie ma sprawy. 

Facet zaprowadził naszą bohaterkę do komendanta. (...) W pewnym momencie zauważyła jak paru niemiłych gości prowadzi mężczyzn do wozu. Ostatnim z tych ludzi był właśnie Kurtis: 
- Kurt? – mówiła w myślach- Kurtis!!!!!!! – W tej chwili chłopak ją zobaczył i uśmiechnął się. 
A ona znowu myśli na głos... 

- Co tu wyrabiacie Trent? Kto to jest? – zapytał komendant. 
- To jest Claudia Righter. To moja narzeczona... 
- Lady Righter, z przykrością musze Ci ogłosić, że więcej Kurta nie zobaczysz. 
- Co?! Niby dlaczego?! – krzyknęła Claudia. 
- To tajemnica, a Ty jej nigdy nie poznasz. Zabierze go! 
- Nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – w tej chwili wsadzono Kurtisa do powozu. Dziewczyna zaczęła się rzucać i znowu kopała strażnika. Oni już się oddalali. Jakimś cudem udało jej się uwolnić. 
Chciałabym to jakoś skomentować, ale, wybaczcie, nie potrafię. Ta scena jest wystarczająco mocna sama w sobie. 




21 March 2007

New Adventure cz.9

Zaczęła gonić powóz: 
- No Trent, nie wiedziałem, że z Ciebie taki babiarz... 
- Nie jestem żadnym babiarzem. To moja pierwsza...- powiedział Kurt Nagle coś sprawiło, że powóz podskoczył na chwilę do góry. 
Nawet powóz (konny?) kwiknął z Kurtisa-prawiczka. 

- Co to było?! – zapytał sierżant. 
- Nie wiem, ale proszę otworzyć drzwi i sprawdzić. 
Jedyne co było widać to leżącą Claudię pod kołami. 
Muszę przyznać, że przeraża mnie akcja tego opowiadania i boję się, co stanie się dalej. 

Komendant pokazał Kurtisowi leżącą na ziemi dziewczyne. Chłopak szybko wybiegł z wozu i przytulając półmartwe ciało ukochanej, płakał.... 
- Przestań wyć i wracaj do wozu!- krzyknął komendant. 
- I mam ją tak tutaj zostawić?- zapytał popłakany Kurt. 
Półmartwe ciało, mówisz? Od pasa w górę czy w dół? 
Ruchaj, póki ciepła… Tylko pamiętaj podzielić się z kolegami. 

- Znasz prawo, musisz to zrobić. 
- To przynajmniej zawieźmy ją do szpitala, tyle mogę zrobić dla niej. 
Ale ją przejechał powóz na jakimś zadupiu. Jak on sobie wyobraża jej ewentualne przewiezienie i przeżycie tej drogi? 

- Muszę się zastanowić, to złamanie prawa. 
Po 10-minutowym namyśle Claudia umarła w skutek obrażeń wewnętrznych. Komendant zgodził się, a Kurt był wprost uradowany.  
Chciałabym. 

Po paru chwilach do obozu przyjechała karetka. Wsadzili ciało do ambulansa ( ciekawa nazwa:D ), a chłopak próbowawszy wejść do samochodu został strącony (ciekawa akcja): 
- Hej! Gdzie się wybierasz? Pozwoliłem Ci tylko zadzwonic po karetkę, by zawieźli dziewczyne.- krzyknął sierżant. 
- Nie mogę jej zostawić w takim stanie, proszę zrozumieć...ja ją kocham! 
- Dość tych wzruszeń do powozu (ciekawy dialog) 
Mimo zniechęcenia Trent wsiadł do wozu pozostawiając Claudię w dobrych rękach. Mijały godziny, a Kurtis wciąż myślał jak się czuje jego wybranka. 
(a jednak nieciekawe opko). 

Nie mógł już wytrzymać, dlatego wpadł na plan, aż się wywrócił. Kiedy byli już na miejscu Trent wysiadł z wozu po czym wyciągnął broń sierżantowi i zaczął do wszystkich strzelać. 
Nie będzie świadków, jeśli wszyscy zginą. 
Ciekawe, czy zabije też woźnicę... 

Po zakończeniu swojej ,,zabawy” wsiadł do wozu i jechał do szpitala, w którym przebywała Claudia. 
Tak jak myślałam, Kurtis-woźnica. Uroczo. 

Jechał nie patrząc za siebie, ani na nikogo. Gdy był już na miejscu wyciągnął broń i krzyknął do recepcjonalistki: 
- Righter!!!!!!! Gdzie leży!!! Mów, bo zrobie się niesympatyczny. 
A teraz wręcz tryska życzliwością. 

- Claudia, kochanie, powiedz jak się czujesz. Proszę wybacz mi, że Cię wtedy zostawiłem, nie daruje sobię tego! 
- Kurtis...kochany...nie mów proszę nic. Tak się cieszę, że jesteś obok mnie, ale...- powiedziała Claudia ochrypłym głosem. 
- Ale? 
- Dlaczego wtedy mnie zostawiłeś? Przecież mogłeś uciec. Nie byłabym teraz w takim stanie. 
Pytanie brzmi, jak ty się tam właściwie znalazłaś? Wyprzedzili dorożkę Kurtisa tylko po to, aby w ramach kary wrzucić Cię pod jej koła? 
Ja natomiast szczerze uwierzyłam w jej skłonności masochistyczne. 

- Claudia, moja jedyna, wybacz mi skarbie, ale nie mogłem, złamałbym prawo.- mówiąc to Trent namiętnie pocałował zaczerwienione usta dziewczyny. 
A nie złamał go i tak, zabijając wszystkich kumpli i szefa? 

- Kocham Cię Kurtis, nie potrafię bez Ciebie żyć. Zostań już ze mną na zawsze i nie opuszczaj mnie aż do końca moich dni. Albo przynajmniej twoich. 
To wcale nie tak długo. 

- Już nigdy Cię nie opuszcze. Jesteś jedynym szczęściem w moim życiu! 
Kurtis długo siedział u Claudii. Przez ten czas tylko się całowali. 
Napisałabym, że to nowa forma prysznico-śniadania, ale to chyba zbyt obleśne. Jak sądzisz? 



31 March 2007

New Adventure cz.10

-Mam nadzieję, że mnie nie zostawisz...- zapytała Claudia, jak zwykle nie pytając. W jej oczach były łzy rozpaczy jak i szczęścia. Jej stan był bardzo ciężki. Całe ciało miała posiniaczone i były na nim ślady opon. 
A nie kopyt?

- Do końca moich dni Cię nie zostawię! 
Wypomnę ci to za kilka scen.

I właśnie w tej chwili dziewczyna zaczęła kaszleć co oznaczało, że się dusi. Chłopak natychmiast zareagował i jak najszybciej pobiegł do pielęgniarki. Niestety, po paru godzinach okazało się, że istnieje możliwość, że Claudia zaraziła się gruźlicą. 
A wszystko przez potrącenie. 
Albo przez Mike’a Wave’a. *wink wink* 

- Co?!?!?! -krzyczał Trent-jaka gruźlica?! To jakaś pomyłka!!! 
Chociaż raz zgadzam się z którymkolwiek bohaterem tego opowiadania. 
Nie przyzwyczajaj się. 

Kurtis popłakany poszedł do dziewczyny. Usiadł przy niej i milczał. Claudia zauważyła, że coś gryzie Kurta, dlatego odezwała się do chłopaka: 
- Co się stało? Dlaczego płaczesz? 
- Claudia...lekarze...oni... 
- Co oni? Kochanie powiedz! 
- Oni podejrzewają u Ciebie gruźlicę... 
- Nie płacz, proszę. Ale jak to gruźlicę? 
- Nie wiem, naprawdę. Czekają na wyniki. 
- Ja, muszę Ci coś powiedzieć. 
- Co takiego? 
- Bo widzisz, ja.... 
- No powiedz! 
- Jestem w ciąży. 
- Co?! W ciąży?! Który miesiąc?! 
- Trzeci...Kurtis?! 
Stop. Claudia szukała Kurtisa 5 miesięcy, z kim się przespała w tym czasie? Czego autorka nam nie mówi? 
Nadal obstawiam Marcina. 

Wyniki wykazały, że Righter nic nie grozi. Kurtis był szczęśliwy z powodu ciąży. Po 6 miesiącach się pobrali i zamieszkali razem, ale w innym, własnym domku. 
Larze zrobiło się smutno, bo nie podali jej nowych haseł i kodów i dlatego zniknęła z opka.

Dziewczyna miała duży brzuch i z niecierpliwością czekała na dziecko. Pewnego dnia Claudia dostała skurczy i chłopak zawiózł ją do szpitala. Czekał na korytarzu, gdy usłyszał jak pielęgniarka woła go na salę porodową Kurtis wszedł i usiadł obok żony trzymając ją za ręke. 
Alu, powiedz, że w AoA to nie było równie tragiczne. 
Przede wszystkim było krótsze. :D 

- Zaczęło się ! ! ! ! 
Poród trwał około 5 godzin, w tym czasie dziewczyna się bradzo zmęczyła. 
Czy piątka to szczęśliwa liczba autorki? Pięć godzin Claudia szła na szczyt góry w Pradze; pięć minut szła z Mikiem... gdzieś tam. Pięć miesięcy szukała Kurtisa... 

Urodziła sie dziewczynka o imieniu Natalia. Była bardzo piękna i spokojna… 
To na cześć Natli czy Natalii, jednej z autorek z naszego wesołego grona? 

Po paru godzinach do OBOJGU rodziców przyszedł lekarz z nieciekawa miną. 
- Pańska córka, Natalia jest...chora. Ma skrzywione nogi...prawdopodobnie nie będzie mogła chodzić, jedynie na kulach w co wątpię. 
To kara za okłamanie Natli i niezabicie Croft. 

Pamiętasz, jak w poprzedniej części podejrzewałam, że Claudia to siostra Kurtisa, bo jej matka dostała od Konstantina okruchy? No to teraz mamy w końcu dowód – horo curke z kazirodczego związku. 

- Co?! To nie możliwe! To nie moja Natalka! To pomyłka!- krzyczała Claudia. 


- To nie pomyłka. Ale jest coś jeszcze... 
- Co takiego?!- zapytał Kurtis. 
- U Natali w wieku 3 lat wystąpi upośledzenie. 
- Dlaczego akurat w wieku 3 lat?- ciągnął Kurt. – DLACZEGO NIE W PIĘCIU?! 
- Po trzech latach komórki zaczną zanikać...dlatego. 
- Co jest skutkiem upośledzenia?- zapytała załamana dziewczyna. 
- Przypuszczamy, że geny...choć rozmawialiśmy ze specjalistą twierdzącym, że to wskutek upadku. 
No mówiłam, że feler z kazirodztwa im wyszedł?

- Ale to nie możliwe!!! Moja Natalka chora??! 


Mijały lata, miłość między dzieckiem a lekarzem się pogłębiała, lecz między małżonkami, malała. Kiedy Natalka miała już 6 lat rodzice "rozmyślali" nad oddaniem dziecka do pszedszkola.
- Nie!!!- krzyczała Claudia- Natalka podejmie naukę indywidualną, a tak wogóle to sam przecież wiesz jakie ona ma problemy z chodzeniem. Spójrz wprawdzie w oczy! Ona NIE CHODZI!!!! 
- Ale musi mieć kontakt z innymi dziećmi !!! 
- Powtarzam NIE!!!!!! 
- Dobra, dobra. Wiesz zauważyłem, że ostatnio wogóle się sobą nie zajmujemy. 
- Tak? A czego Ci brakuje?! 
- Wszystkiego. 
– Nie wiem, może przypadkowych postrzałów i ataków nożem? 


28 May 2007 
Adventure of Love cz.11 
O poranku pierwszy zbudził się Kurtis. Wziął prysznic i przygotował śniadanie. 
Daje córce dobry przykład. 

Nagle usłyszał jak coś dobija się do drzwi. Wziął broń i natychmiast otworzył. 
Wszystkim musi otwierać z bronią w ręku? 
Ma traumę po tym, jak mieszkał u Claudii. 

Zamilkł. Ujrzał kobietę siedzącą na kolanach: 
- Matko?- krzyknął chłopak. 
- Kurtis, synu. Wiedziałam, że cię tutaj spotkam. 
- Co ty tutaj robisz? Proszę, wejdź. 
Marie weszła do pomieszczenia i usiadła. Była to kobieta szczupła, wysoka. Jej twarz była biała z zimna, oczy niebieskie i pełne czerwone usta. Rozmawiali ze sobą do czasu kiedy do pokoju weszła Natalia: 
Jak, skoro ona nie chodzi? 

- Tatusiu obiecałeś mi, że dasz mi rano prezent! 
– A wzięłaś prysznic i zjadłaś śniadanie?


- Kochanie, poczekaj. Spójrz, to jest twoja babcia. 
- Babcia? A kto to taki ,,babcia"? 
- Poczekaj, usiądź, pomogę ci. 
- To twoja córka synu?- spytała Marie. 
- Tak... 
- Tak więc gdzie twoja żona? 
Bo każdy ojciec musi mieć od razu żonę? Samotni tatusiowie nie istnieją?

- Jeszcze śpi, zaraz powinna wstać. 
- Tak bardzo chcę poznać swoją synową! 
Możesz iść ją obudzić, ale potem najprawdopodobniej będziesz musiała wejść z nią pod prysznic. 

- Droga Claudio! Musimy porozmawiać o twojej przyszłości. 
- Nie rozumiem? 
– Claudio, I'm your mother...


- Zostałaś wybrana. Wysłali mnie tu do Ciebie królowie. Musisz polecieć w góry Pitiless. 
- Po co? 
- Będziesz koronowana na Litę II Righter. 
- Co?! Kto to?! Dlaczego?! 
- Jesteś żoną OSTATNIEGO z Lux Vertatis i zrobiłaś wielką rzecz dla ludzkości. 
Wpadłaś pod powóz. Brawo. 
Może Kurtis nie byłby ostatni, gdyby nie wymordował wszystkich zakonników? 

- Mianowicie, co? 
- Uratowałaś rasę ludzką przed rządami Cabal! 
Technicznie rzecz biorąc, to nie. Eckhardt się nawet nie pojawił, Karel też nie, a tajemniczy klucz nadal ma bodajże Amanda-Ann. 

- No rzeczywiście. A kto to Lita? 


- Ta, która jest władcą nad władcami! Ona rządzi tym światem! Rzecz jasna, mówimy tu o tobie... 
- Kiedy mam przyjechać i...wogóle czy mam się jakoś przygotować? 
Weź prysznic, prześpij się, wstań, weź prysznic, zjedz śniadanie, weź prysznic… 
A potem pozwól się postrzelić, załóż strój wrestlerki i do boju! 

- Ubiorą cie na miejscu...jutro wyjazd! 
- A co z mężem i dzieckiem? 
- Dziecko i męża zabierzesz ze sobą...Kurtis też będzie rządzić, dopóki nie umrze. O Natalię będą dbać najlepsze pielęgniarki i lekarze. Zrobią, co rozkarzesz. 
- To brzmi świetnie. Szczególnie to z Kurtisem… 

- Tak, pakujcie się. 
I tak się też stało. Spakowali się i wylecieli prywatnym samolotem dziewczyny. Natalii bardzo podobała się podróż i nie było żadnego problemu... 
Bo autorka zapomniała o istnieniu wszystkich antagonistów z tego opowiadania. 
Wrestling nadal jest w modzie. 




17 June 2007

Adventure of Love cz.12

Lecieli na oko z 3 godziny. Wreszcie gdy dotarli na miejsce tutejsi mieszkańcy ostrzegli naszych bohaterów przed epidemią panującą na wyspie. 
Postrzały, noże, powozy, choroby, samobójstwa… Co tam epidemia! 

Sobą się nie przejmowali, jedynie córką. W pewnym momencie na brzeg przybiegli tubylce z okrzykami. Na początku Claudia nie mogła ich rozszyfrować, ale w końcu udało jej się. Z tłumaczenia na polski brzmiały one tak : ,,Przybycie królowej! Świętością! " Ludzie tego typu mieli dziwny język. 
Dlaczego akurat polski? 
Bo w okresie powstawania opka trudno było o Google Translator. 

Zaprowadzili Kurta i Natalię w zupełnie inne miejsce niż Claudię. Zostawiono ich w czymś co przypominało lochy: 
- Przecież nie jesteśmy żadnymi więźniami! - krzyczał Kurtis na strażnika. 
- A kim ty być? Skoro tu siedzieć? (przetłumaczono z ich języka). 
- Mężem przyszłej królowej. Mam prawo być z nią teraz! 
- Tatusiu, źle się czuje... 
- Co ci jest? 
- Boli mnie głowa i zimno mi! Nie mogę spać, nie mogę jeść, wszędzie są wrogo nastawieni czarnoskórzy mężczyźni! 

Teraz przenieśmy się w miejsce gdzie jest Claudia. 
Lepiej nie. 

Jest ubierana w dość stosowną suknię i prowadzona do świątyni. Gdy wrota się otworzyły ujrzała salę wypełnioną ludźmi i dzikimi zwierzętami. Na końcu korytarza stało ogromne krzesło, a obok para ludzi trzymających berło i.....KLUCZ ANTHERA! 
- Ale skąd go macie?! 
- Ten mężczyzna, który z panną przyjechał miał go. Siedzi w więzieniu za kradzież cennego przedmiotu. 
Skąd Kurtis miał klucz, skoro wszystkie jego części zdobył Eckhardt, a oni wraz z Larą nigdy mu go nie odebrali? 
A to nie jest tak, że klucz zabrała mu Ann, przed tym jak umarł któryś raz z kolei? Chyba się zgubiłyśmy... 

Nie kazała im wypuścić Kurta i Natalii, bo wiedziała, że i tak tego nie uczynią dopóki koronacja nie miała miejsca. Zaczęło się. Opisać to wszystko, całą tę uroczystość potrwało by wieki, ale ja opiszę t w skrócie, tak dla zaspokojenia waszej ciekawości. 
Gdzie jest idea pisania opowiadania, jeśli jest nam szkoda czasu, aby je opowiadać? 

Odśpiewano uroczystą pieśń, Claudia zlożyła przysięgę trzymając rękę na Biblii. Oddano jej berło oraz Klucz Anthera, i wszyscy krzyknęli : 
Niech żyje Lita II Righter ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! No i od tej pory dziewczyna była Litą. Co było z pierwszą? Opowiem wam kiedyś. 
Pewnie nie żyje. 
Może autorka opowie nam w komciu? W końcu minęła już dekada, a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma.



13 July 2007

Adventure of Love cz.13

Pewnego jesiennego poranka Litę obudził strażnik: 
- Pani, wybacz, że budzę, ale ktoś do Pani. Nie, proszę nie budzić małżonka, niech śpi. 
- Dobrze. A któż to taki? 
- To z sejmu prawdopodobnie...ale nie jestem pewien. 
- W jakiej sprawie przyszedł? 
- Nie mówił. Chciał powiedzieć tylko Pani. 
- Zrobimy tak...pójdziemy do namiotu rozmawiać, a strażnicy niech staną na baczność i mnie pilnują. 
- Tak jest, Pani. 
- A i jeszcze coś. Zbudźcie mojego męża i rozkażcie mu przynieść moje dziecko do ogrodu Folklore. 
- Robi się! 
Po tym, jak została królową świata, postanowiła zamieszkać w tipi? 

- Przedstawiam Ci, o Pani Manchestera. 
- Spocznij. Zapraszam do namiotu. 
- Dziękuję, to zaszczyt. 
- Leonidasie, pamiętaj o czym Ci dziś mówiłam. 
- Nie zapomnę. 
A więc to stąd ten namiot, cofnęliśmy się w czasie! 
Cofamy się cały czas – od nowoczesności po czasy Dzikiego Zachodu, aż w końcu dotarliśmy do starożytności. 


*************************** W namiocie ********************************** 

- Po co tu przybyłeś? 
- Chciałbym porozmawiać...może wina? 
- Nie pijam zazwyczaj alkoholu, chyba że z mężem. 
- Z mężem...? Nie wiedziałem, że masz Pani męża. 
- Owszem mam. 
- Cóż za szlachta. Wcześniej taka nie byłaś. 
- Jestem królową, muszę dbać o maniery. Mój lud we mnie wierzy. 
- Zwłaszcza, że zabili niewinnego człowieka, bo ktoś zniszczył Twój posąg na Twoją cześć. Szkoda, że nie wiedzieli, że to ty... 
- Jak śmiesz... 
- Po zmianie wiary...nie sądzisz, że troche za szybko? 
- Co...? 
- Mąż wie? 
- Nie wie. 
- Czyli go okłamujesz....? 
- Nie...! 
- Daj spokój. Kiedy lud się dowie o tym co ja wiem....heh...wole nie wiedzieć. 
- Skąd wiesz? 
- W swoim czasie się dowiesz... 
- Dość tego ! Wynoś się z mojego namiotu! 
- Do zobaczenia... 


Tak jak uprzedzałyśmy – opko analizuje się samo.



27 July 2007

Adventure of Love cz. 14

W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Był to Leonidas: 
- Pani,kwiaty do Ciebie. 
Po tym, jak Claudia rozmawiała z Gundersonem i innymi zwierzętami, chyba nie jestem zaskoczona odwiedzinami kwiatków. 

Przez pełne dwa tygodnie dziewczyna dostawała kwiaty i prezenty od tajemniczego mężczyzny, codziennie. Kurtisa to powoli denerwowało. (...) 
- Jak możesz!!!! On mi nic nie zrobi! Ja Ciebie kocham, nie jego! 
- Ten psychol się w Tobie zakochał! Nie pozwole żeby cie dotknął! 
- Zamknij się! – krzyknęłą i uciekła do swojego pokoju. Kurtis pobiegł za nią. 
Zobaczył pakującą się dziewczynę ze łzami w oczach. Podszedł i zapytał głośniej: 
- Dlaczego się pakujesz?! 
- Niepotrafię mieszkać z mężczyzną, który niepotrafi się opanować, a do tego myśli,że ja go chcę bądź potrafię zdradzić! 
A Mike? 

- Ja nie potrafię się opanować?!!!!?!?!?! 
- Tak,zawsze strzelasz potem myślisz! Zawsze tak było! Jesteś nie obliczalny! 
Dwadzieścia lat ci to nie przeszkadzało. 
I wcale nie jesteś lepsza. 

- Wiesz co??!?!?!! – przerwał chwilę. Był tak wściekły, że rozwalał wszystko co miał podrodze. – Pakuj się i idź se gdzie chcesz! Mam to wszystko głeboko w nosie! 
[Pssst! To jest ten moment, kiedy przypominam dialog sprzed kilku scen]:
- Do końca moich dni Cię nie zostawię! 

- I pójde sobie! 
- To idź! 
I wyszła. 
Zapominając o przysiędze, że do końca swoich dni będą razem. 
Pal licho przysięgę, ale co z horo curką, Leonidasem i kwiatami? 

Trzasnęła drzwiami bez słowa. Niepotrafiła mu powiedzieć, że robi to z miłości. Do Mike’a. 
Kurtis zapłakany, zdenerwowany upadł na ziemie i zaczął krzyczeć sam do siebie (...). Widział tylko idącą przed siebie, pewną, wyrozumiałą i kochającą kobięte. 
Trochę upośledzona ta miłość. 



06 August 2007

Adventure of Love cz. 15

Zaczął biec w stronę dziewczyny gdy był tuż przed nią ona odwróciła się i spojrzała zdziwiona. Kurtis wtulił się w jej piersi i zaczął krzyczeć załzawiony : 
- Wybacz mi! Przepraszam! Nie zostawiaj mnie samego! Ja...ja... – Kurtis zamilkł i spojrzał na nią a ona stała zapłakana i patrzyła w jego oczy. W końcu powiedziała: 
- Co ty? 
- Umrę bez Ciebie!!!Błagam, przebacz! 
Z nią też umrzesz. 

Kucnęła i spojrzała mu w oczy: 
- Kocham Cię. Wybaczam ci. 
Kucnęła, kiedy on wtulał się w jej piersi? Zwisają jej do kolan? 

Kurtis zbliżył wargi do jej ust i zaczął gorąco ją całować. Był jakiś słaby i myślał tylko o jednym: jak szybko i bezproblemowo przejść do sypialni. 
Mam wrażenie, że Kurtis jest z Claudią tylko dla seksu. 
A jak mu mówili, że jest babiarz, to zaprzeczał. 

- Gdy byli już na miejscu usiedli na łóżku i patrzyli sobie w oczy. Dla Claudii ta chwila trwała wiecznie. Kurtisowi zaś, sprawiało to wielką przyjemność, możnaby powiedzieć, że się ,,rozpływał”. 
Zapatrzył się jak Eckhardt; już może przestać występować w opku. 

Nie czekał chwili dłużej zaczął ją całować w szyje, dziewczyna zaś położyła się i poddała się mężowi. Był szybki i stanowczy w tym co robi. Chciał by Claudia była szczęśliwa i wiedziałą, że nietraktuje jej jak zwykłą kobiętę. Na chwilę przestał i zapytał dziewczyny: 
- Kochanie, bardzo bym chciał... 
- Co byś chciał? 
- Nie wiem jak ty, ale... 
- Powiedz. 
- Chciałbym, żebyśmy mieli kolejne dziecko, teraz, tutaj. 
A Claudia nie ma już przypadkiem blisko pięćdziesiąt lat? 
Autorka nadal nazywa ją dziewczyną, a Kurtisa chłopcem, więc chyba nie... 

- Ja też chcę – mówiąc to zaczęła całować Kurta najgoręcej jak tylko potrafiła. 
Co tam koślawe geny… 

- Gdybym to kolejny raz miał córkę... 
- To? 
- Niegłupio zabrzmi... 
- Powiedz! Chcę wiedzieć. 
- Plutłbym jej takie fajne warkoczyki. 


- Narazie to jeszcze nie wiadomo czy w ogóle ja jestem w ciąży. Na razie nic nieczuje. – szepnęła Claudia. Jednak w pewnej chwili zamknęła usta i pomknęła do łazienki. 
- Cha! Teraz wiadomo! – powiedział Kurtis z wielkim zadowoleniem na twarzy. 
Ten fragment idealnie pokazuje, jak bardzo kuleje edukacja dzieci w sprawach ciąży. 
A my też się wtedy pewnie cieszyłyśmy jak głupie do sera... 



29 August 2007

Adventure of Love cz. 16

- Jesteś już w 8 miesiącu ciąży! Musisz na siebie uważać. Ciągle się przeciążasz. Wiesz, że kto inny może przez jakiś czas rządzić. - tłumaczył Kurtis żonie z przejęciem. 
No cóż, mam wrażenie, że sama ciąża dla takiej babci to spory wysiłek. 

- Przesadzasz, a po za tym ja wykonuje to, co powinnam. 
- Wiem, ale się boje o swoje dziecko, zrozum. 
No tak, w końcu dziecko jest tylko Kurtisa. 
Na tym etapie zastanawiam się, co stało się z Natalią? 

- Myślisz, że nie wiem? Słuchaj Leonidas mnie wzywał, żebym dziś się stawiła, bo ktoś ma przyjechać. 
Leonidas wydaje rozkazy swojej królowej? OK. 
Leonidas to taki Winston. Niby kamerdyner, ale jednak ojczym.

- Idę z Tobą! 
- Dobrze, ale nie narób namieszania. 
– Dobrze, narobię zamieszanie.

Lita wyszła na dwór z mężem. Zauważyła zbliżające się osoby, wiedziała, że ma się coś stać; przeczucie. Leonidas podszedł i zaczął krzyczeć: 
- Pani! Gloomy Virgin do Ciebie! 
To była Gloomy Angel, ale i tak zdecydowanie NIE. 
Może ona będzie wiedzieć coś o Marcinie? 

- Kto? W jakiej sprawie? 
Taka tam autoreczka, w sprawie praw autorskich do Erica Cornela. 

W tej chwili przed tron podeszły dziewczyny z groźnymi minami na smyczach. Jedna krzyknęła: 
- Nie będziemy owijać w bawełne! Powiem tylko, żę... - w tej chwili wpadła na nią Angelina - przywódczyni (więcej na www.gloomy-angel.bloog.pl) krzycząc: 
- Masz tylko 3 miesiące aby zdecydować! 
Ja już właśnie teraz zdecydowałam, które opko będziemy analizować po tym. 

- Kiedy was pokonałam przed zamordowaniem tego ex Ang, ty mi powiedziałaś, że kiedyś pożałuję i stracę wszystko co mam. Tyle tylko pamiętam. 
- Tak, powiedziałam to. - mruknęła Ang. 
- I teraz zapewne wróciłyście aby się zemścić? 
- Dokładnie. 
- Co miałaś na myśli, mówiąc : "aby zdecydować"? 
- Zemsta będzie słodka kiedy za 3 miesiące odbędzie się bitwa wrzechczasów. Posłuchaj, albo zejdziesz z tronu, albo zabijemy twojego męża, Kurtisa. 
Przewiduję reakcję Claudii za trzy… dwa… raz…: 
– NIEEEE!!!11!!!!!!!!!11!!!!!!!!!!oneone!!!111!!!! 

- Nie pozwole ci dotknąć mojego mężą! Umrzesz! 
- Tak więc postanowione! Szykuj się na bitwe! Oczywiście wygram JA! - krzycząc, odeszła. Lita patrzyła z daleka na odchodzące ciała. Poczuła dreszcz na plecach, mimo iż wiedziała, że dobrze robi. 
- Oszalałaś?! - krzyczał Kurtis. - Chcesz walczyć w takim stanie?! 
- Zanim wojna się zacznie, ja już urodzę. 
- Co będzie z dzieckiem? 
- Zajmie się nią Natalia, znaczy Diana. 
Co? Kiedy ich córka zmieniła imię? 
Nie wiem. Nie wiem też, czy mam się cieszyć, czy być smutną, ponieważ opko w tym momencie nagle się urywa i nie ma już ciągu dalszego. Nigdy nie dowiemy się, czy Claudia i Kurtis wygrają wielką wojnę, czy urodzi im się kolejna hora curka oraz co tak właściwie robi Lara. 

... 

No i kim, do cholery, jest Marcin?! 


***

Szkoda, że to koniec. Było ciężko, ale ostatecznie chciałybyśmy wiedzieć, jak właściwie to wszystko się skończyło? Jak zawsze analizie towarzyszyły fale śmiechu i teorie, dlaczego akcja potoczyła się właśnie tak, a nie inaczej. To jest coś, co kochamy w tej pracy. 

Serdecznie dziękuję autorce, za jej pracę napisaną jedenaście lat temu, która pozwoliła mnie oraz Alicji wywołać uśmiech na jej twarzy! Wspaniale było Cię odnaleźć, Klaudio, i odkryć, że nasza analiza przypomniała Ci o twoim starym opowiadanku, a jego nowa odsłona okazała się wpaść w twoje gusta. :) Mam nadzieję, że kiedyś znów coś napiszesz. 
I że będziesz nas jeszcze czytać. :) 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz