22. Nefilimo-wampiro-wilkołako-człowieko-nie-wiadomo-co, czyli Gloomy Angel Still Alive 1/2

GLOOMY ANGEL STILL ALIVE
By Gloomy Angel
styczeń 2007 – grudzień 2008

Adres: [tutaj link, bo adres za długi]
Analizują: Alex, Lilka11


Zachęcone wspomnieniami o twórczości Gloomy Angel z poprzedniej analizy postanowiłyśmy cofnąć się do roku 2007, kiedy to Gloomy zwana teraz Vanishem postanowiła popełnić kolejne opko. Jednak dzisiejsza analiza różni się od poprzednich – opowiadanie jest naprawdę niezłe, dlatego wrzucamy je bardziej jako wspomnienie zamkniętego już bloga niż materiał dla podśmiechujek. 
Chociaż i ich nie zabraknie.


BloodRayne i Angelina-przyjaźń na całe życie?

BloodRayne jest, jak wiecie, najlepszą przyjaciółką Angeliny. 
Właściwie to nie, ja nie wiedziałam.

Związały się przymierzem przyjaźni. Oznacza to, że gdy jedna z nich jest w niebezpieczeństwie, druga to wyczuwa. Czy tej niezwykłej przyjaźni może coś zaszkodzić? Raczej niemożliwe. Między tymi przyjaciółkami rzadko zdarzają się spory.
Skoro narrator zatwierdza sielankę, to znaczy, że opko już może się skończyć?

Angelina przechadzała się po kryjówce Gloomy Vigins. (...) Myśli przerwała jej Amanda:
- Musimy porozmawiać.
Ang spojrzała na nią ze zniecierpliwieniem:
- Mam nadzieję, że to ważne...
- Ważne. W Transylwanii, w Rumunii, w zamku Draculi jest przetrzymywanych kilkaset osobników rasy Nephilim! (...) Najprawdopodobniej twój ojciec...
- ON NIE JEST MOIM OJCEM!!!


- Twój PRZYBRANY ojciec pozostawił ich tam, gdyby mu się nie udało.
- Mam się tym zająć? Dobra. Coś jeszcze?
- Tak. Musisz wyruszyć na tę misję z Kurtisem Trentem.
- Tak?! A z jakiej racjii?
- Jest ostatnim z Lux Veritatis, nic na to nie poradzisz.
A na co komu Kurtis bez okruchów? Zabije Karela swoją nieporadnością?

- Niech ci będzie. Nie wiesz gdzie on jest?
- Z Larą, jak zwykle.
Okej, a gdzie jest Lara?
Co ciekawe, czuję się zainteresowana.


Krwawy koniec

Więc tak... Angelina z Kurtisem zabili Nephilim, zamek zaczął się walić, Kurtis się wydostał, Ang nie... Kumacie, nie?
Nie.
Kocham te głębokie opisy.

TO KONIEC. Ale czy na pewno? Nawet, jeśli Angelina powróci, nawet, jeśli przeżyła... już nigdy nie będzie sobą. Jeśli powróci, stanie się bezwzględnym mordercą, ale tylko, jeśli przeżyje. Czego wcale nie obiecuję.
Jeszcze wtedy Gloomy nie wiedziała, że pisanie nie znudzi jej się przez kolejne dwa lata.


The New Monstrum, part 1

Akcja dzieje się 2 lata po śmierci 16-letniej Angeliny.
- Lara, spójrz- powiedział Kurtis rzucając Larze pradzką gazetę.
- Co??!! Ponowne ataki Monstrum???
To ta Pradza taka niebezpieczna.

- Tak. Przy okazji, dzwoniła twoja przyjaciółka, Sara Pezzini. Podobne mordy są też tutaj, w Paryżu. Zajmiemy się tym?
W sensie że w Paryżu jest więcej Sar...?

- Dobra, ale co do tego ma Sara?
- Ona nam powie wszystkie szczegóły.
Ona i jej klony.


Na komisariacie:
- Dobrze, że jesteście- powiedziała Pezzini.
- Więc o co chodzi z tymi morderstwami? Skąd wiadomo, że to Monstrum je popełnia? Przecież Monstrum nie żyje.
Kopernik też była kobietą!

- To NOWE Monstrum. A wiemy to stąd, że zostawia takie same znaki, ale zabija z większym okrucieństwiem.
- To znaczy?
- Wyrywa ofiarom serce, a wnętrzości zazwyczaj walają się po całym pokoju.
To nie jest nic większego. Stare Monstrum robiło dokładnie to samo.

Chodźcie, zaprowadzę was do domu ostatniej ofiary, sami zobaczycie.
To kiedy ta ofiara umarła, że nikt nie posprzątał szczątków?

Gdy Lara z Kurtisem weszli na miejsce zbrodni, ogarnęło ich przerażenie. Zobaczyli tam bowiem....
Następna część będzie niedługo... Aha, to, że piszę dalej, nie znaczy, że Ang żyje.
Przeraziłam się tym napisem razem z Larą i Kurtisem.
Autorka wcale nie próbuje nam wmówić, że Angelina jest Monstrum. 
A może Monsterką?



The New Monstrum, Part 2

W pokoju wszystko było porozwalane, a zwłoki ofiary? Cóż, wyglądały strasznie. Miała rozszarpane wnętrzości ( coś w stylu Proto), serce leżało wyrwane i sponiewierane. Cały pokój był we krwi. Podsumowując, efekt był straszny.
Podsumowując, sądziłam, że wnętrzości były jednorazową pomyłką. Jak widać się myliłam.
Biedny Proto też miał je sponiewierane?

Podejrzewamy, że następną ofiarą będzie Pierre de Frans ( do Czytelników: nie śmiać się z nazwiska! Podsunęła mi je Koleżanka, bo nie miałam pomysłu na inne nazwisko. Lepsze to niż nic, prawda? Anita! Thanks!!!), który podobno szczególnie naraził się Monstrum.
Anito, dziękujemy.

(Kolejna informacja: nie śmiać się z tego, co Kurtis zrobi w tym dialogu)
- Co o tym myślisz, Kurtis?
- Nie wiem, trzeba się tym zająć- powiedzial Kurtis i pocałował namiętnie Larę ( zero śmiechu, please!).
- Zajmijmy się tym od razu. Będziemy śledzić tego gościa i postaramy się udaremnić morderstwo.
Dwoje ludzi się całuje. AHAHAHAHAHA, pomocy.

Gdy barman wszedł do swojego bloku, Kurtis i Lara weszli po cichu za nim. (...) Monstrum wybrało okno. Croft i Trent wyjęli broń i po cichu podeszli do drzwi. Monstrum przygwoździło faceta do ściany. Wyrwało mu serce i nabazgrało na ścianie znak. W tej chwili Lara i Kurtis wpadli do pokoju i wycelowali w mordercę, który wyskoczył przez okno. (...) Monstrum biegło nadzwyczaj szybko do swej kryjówki (kryjówka była podziemna i ciągnęła się z Paryża aż do Pragi).


Oboje ( Lara i Kurtis) dostali w głowę od kogoś z tyłu i zemdleli. Obudzili się w celi. Byli w kryjówce Gloomy Virgins. (...) Strażniczki przywiązały L.C. i K.T. do słupa i usiadły przy ławie, gdzie Gloomy  Virgins widocznie coś planowały.
Taki talent, a takie lenistwo.
EL SI i KEJ TI. :D 

Lara i Kurtis rozejrzeli się po sali. Niedaleko stały klatki, w których urzędowały wilkołaki. Nagle rozległ się ryk. Jedne z dwóch drzwi się otworzyły i do sali wszedł Proto.
Wszedł? Na nogach wszedł? Czy to wciąż pies, czy już bardziej pawian?

Po chwili do sali weszła osoba, która przykuła uwagę Lary i Kurtisa. Była to BloodRayne, najlepsza przyjaciółka zmarłej Angeliny.
Tak, to już wiemy. Podobno miała wyczuwać niebezpieczeństwo przyjaciółki, a jak przyszło co do czego i tamta umierała, to BloodRayne akurat miała katar.
Czyli, że Ang na sto procent nie żyje?

Nagle do sali weszło Monstrum ubrane w czarny płaszcz z kapturem. (...) Lara spytała:
-Dlaczego zabijasz? ( trafne pytanie, nie?)
( trochę naiwne i głupie, nie?)

- Kim jesteś?
- Prawda jest dla was zakazana.
Czerwone oczy Monstrum zniknęły. Mgła otaczająca go opadła. Oczom Lary i Kurtisa ukazała się znajoma postać.
- ANGELINA!?!?!?
No to faktycznie bardzo zakazana.


The Gloomy Girl, Part 1

- Co się z tobą stało?
- Po prostu dorosłam. I przejrzałam na oczy. Zło jest moim przeznaczeniem, moja matka była pierwszym Monstrum, potem był Eckhardt, a teraz ja.
Zaraz, chwila. Do tej pory myślałam, że to Karel jest ojcem Angeliny i że to on był Nefilim-Monstrum, a nie Eckhardt, a tym bardziej nie jakaś no-name kobita. 


- Nie tak prędko, Angelina. Mów, kto jest następną ofiarą.
- Ktoś bardzo ci bliski, Croft. Nie, nie twój ukochany Kurtisek. Żegnam państwa.
Ciekawe, jaki ma cel w zdradzaniu tej informacji.

Więc Ang zmieniła się psychicznie, ale również fizycznie. Wzrostem dorównywała Kurtisowi.
To nie jest wyczyn, bo Kurtis nie był wysoki. Z Larą mieli podobny wzrost, wystarczy spojrzeć na cutscenki.



The Gloomy Girl, Part 2

Angelina siedziała w swoim okoju w kryjówce Gloomy Virgins i rozmyślała. (...) Planowała ostatni mord. Ale nie tak łatwo zabić Sarę Pezzini, która większość czasu spędza na komisariacie w towarzystwie państwa Trent.
Poukładajmy to sobie. Sara ma komisariat w Nowym Jorku, Sanitarium było w Pradze, Cafe Metro w Paryżu, kawalerka (kwik) Kurtisa w Utah, a Lara mieszka w Anglii. Ktoś tu albo nagina czasoprzestrzeń, albo ma research w dupie. 

Ale dla Mostrum istniały gorsze rzeczy w najbliższej przyszłości…
Co może być gorsze od braku researchu?
Bieganie z buta z Paryża do Pragi. 
W sumie fakt, mogła chociaż wziąć rower, if you know what I mean...



- Ok, nie mogę zabić Trentów, bo byli moimi przyjaciółmi, ale podręczyć-czemu nie? Utrata najlepszej przyjaciółki będzie dla Lary ogromnym ciosem (...).
Ang uśmiechnęła się, obnażając wampirze kły…
Każda przyjaźń  rządzi się swoimi prawami.
Trentów jest dwóch? Czy Lara potajemnie wyszła za mąż?

***

- Tylko mi nie mów, że to była ona.
- Laro, przecież widziałaś. Miss Darkness z krwi i kości. O przepraszam, sądząc po charakterze miss Karel-Kurtis był nieźle wkurzony.
Monstrum/Monsterka Miss Darkness Karel-Kurtis był wkurzony? Czego autorka nam jeszcze nie powiedziała?
To straszne, że kiedyś to miało dla nas sens.                      


Masakra

- Ok, Selene, zrobimy tak: ja wejdę do komisariatu i zrobię jatkę, a ty będziesz pilnować, żeby nikt nie wszedł, ani wyszedł. Kapujesz?
- Jaaasne, idź i nie gadaj. (...)
Po 15 minutach:
- O nie, Ang wyłaź, Croft i Trent na horyzoncie!-przekazała wspólniczce telepatycznie.
- Spox, wracaj do kryjówki. Nikt nie przeżył, a ja chcę zobaczyć, jak zareaguje Croft na widok ciała Pezzini.
Wszystkie informacje w pigułce. Prawie jak reportaż w TV.

Lara i Kurtis weszli do budynku. Było strasznie cicho i spokojnie. Lara weszła do gabinetu Pezzini i wrzasnęła.
- Co się stało, kochanie?
Nie wiem, czy ta ich miłość jest jeszcze ujmująco słodka, czy już żałosna. 
Z jakiegoś powodu po tych wszystkich opeczkach Kurtis jako troskliwy misiaczek wydaje się nawet ok.

- Spójrz! Więc o to chodziło Angelinie! "Ktoś bardzo ci bliski"!
Dlaczego od razu nie wybrała Winstona? 
Ukrył się w chłodni.

Nagle za ich plecami rozległ się złośliwy śmiech. Odwrócili się.
- Angelina!!
- Naprawdęę? A może Święty Mikołaj?
- To nie jest śmieszne! Ty masz dopiero 18 lat, a już zabijasz czytelników takim suchym poczuciem humoru!
- Ou shit. Co za ludzie
To ile trzeba mieć lat, żeby zabijanie wyglądało dobrze?

Nagle Lara i Kurtis spostrzegli  za Ang półżywego strażnika, który do niej celował. Sama zainteresowana nieoczekiwanie powiedziała:
- Zły pomysł, koleś.
I kopneła go, raniąc metalowym obcasem.
- Wybaczcie, ale muszę spadać.
- Nie ma mowy.
- Musicie mnie złapać, frajerzy.
To mówiąc Monstrum wbiegło na wyższe piętro...
Angelina zachowuje się bardziej jak rozpieszczona córka Lary i Kurtisa niż Panna Karel.



"Czasami uciekamy, zamiast stawić czoło przeciwnościom losu"-Ang

8 piętro komisariatu:
Angelina bawiąc się z państwem Trent w berka skręciła. Ślepy zaułek- ściana z oknem.
- Shit! Co za ciota postawiła tę tu ścianę!
Shit, co za ciota ucieka na ósme piętro, licząc na owocną ucieczkę?
Shit, co za ciota z tego Monstrum, że nie wyskoczy przez to okno? 
Też mi potomek Nefilim.

Ang obejrzała się. Państwo Trent.
- Szlak by was trafił!
Przynajmniej byliby na dobrej drodze.

-Nie mam zamiaru z wami gadać- to mówiąc rozwałiła szybę i wyskoczyła z 8 piętra. Spadła bez szwanku i pobiegła do kryjówki. Potrzebowała Rayne.
- A więc, po prostu zwiałaś? I co oni na to?
- Gówno mnie to obchodzi.
Przed chwilą chciała zobaczyć ich miny...

- Ang...
- Co?
- Coś ci chodzi po głowie.
Karaluch?

- No tak. Myślę, czy się z nimi nie spotkać i wyjaśnić. To już mnie męczy.
- I będziesz ich pseudo-przyjaciółką? Jak wcześniej?
- Zrobię to, byle mieć święty spokój.
Coś niedawno gdzieś czytałam, że Ang wydoroślała i zrozumiała swoje powołanie, a jednak wahania ma jak typowa nastolatka. 

No cóż, zrobiło się trochę ... hm... "dobrze". Ale niedługo mrok znów wróci do moich opowiadań. Słowo Gloomy Angel! A propos- nie tylko Rayne i Ang nic nie rozdzieli. Wygląda na to, że Larę i Kurtisa też!!!!!!!
Ah ta zapowiedź! Tyle emocji, nie mogę się doczekać nexta, pisz dalej. <3 – Tak było.


Zawieszenie broni

Angelina pogodziła się z Larą i Kurtisem. Nie chcę o tym pisać, napiszę natomiast ciąg dalszy po pogodzeniu.
– Cześć, przepraszam, że zabiłam waszą przyjaciółkę i chciałam was torturować. 
– Jasne, nie ma sprawy, chodź tu! 
*tuli-tuli*

- Co się tak patrzysz?-spytała Ang patrząc podejrzliwie na Kurtisa.
- Nie mogę uwierzyć, że sę z nami pogodziłaś i PRZEPROSIŁAŚ.
Gdyby życie było takie proste...

- Co w tym dziwnego? Sorry, ale śpieszy mi się.
- Gdzie? Do Karela?-zażartował Kurt, ale Lara spojrzała na niego zła. Tak naprawdę ona nigdy nie miała Angelinie nic za złe, ale nigdy by się do tego nie przyznała.
Po tym, jak zamordowano Sarę, nadal nie ma nic za złe.

- Nie, debilu.
- Ja ci dam debila!!!
- Uważaj sobie, bo...
- Zawsze musicie się użerać?
- On zaczął.
- Koniec dyskusji. Zamknij się, Kurtis-mruknęła Lara do Kurtisa, który już miał powiedzieć coś złośliwego-To gdzie się wybierasz?
A jednak, Kurtis zawsze besztany jak mały szczeniaczek, który nasikał na dywan.

- Do Menzeret, lasu wilkołaków po The Amulet of Nine Nephilims.
- ?????????????
Służę pomocą, Laro:


- Moje wilkołaki i te z lasu będą mnie słuchać. Wybierzecie się ze mną?
- Jasne, a kogo jeszcze bierzesz?
- Selene, Rayne, Ericę i jeszcze kogoś. Wyruszamy jutro.


Menzeret

Więc Angelina wraz z Larą, Kurtisem, Rayne i Ericą wybiera się do Menzeret.
A Selene?
A Jeszcze Ktoś?

Angelina odwróciła się.
- Bullet Witch! Wróciłaś!
To prawda, dawno niewidziana Gloomy Virgins wróciła po długiej nieobecności.
Czy tylko ja mam zastrzeżenia co do opisów postaci? W sensie ich braku?
Oj Lilka, tobie to się nie da dogodzić. Czarnowłosi źle, zielonoocy źle, brak cech – też źle. 

Dziewczyny wraz z Kurtisem szły przez Menzeret.
- Uważajcie. Tu żyją niebezpieczne dziwaki.-mruknęła Ang.
Przecież tak się zarzekała, że wszystkie zna i będą się jej słuchać...

- To wilkołaki!-wrzasnęła Lara.
- Zwiewamy do zamku!!!!
Widzę misja zaplanowana co do joty. 


The Amulet of Nine Nephilims

- Schodzimy do podziemi-powiedziała Ang z nosem w mapie.
Czy to nie przypadkiem w pierwszej analizie tekstu Gloomy Angel bohaterowie wciągali z mapy kokainę? ;D

- Stój!-wrzasnął Kurtis – Daj trochę!
Angelina podniosła wzrok i zauważyła, że obluzowana podłoga pod nią powoli się zapada. Odskoczyła.
- To miejsce pełne pułapek-mruknęła chowając mapę.
2 godziny później.
- Wiecie, co idźcie przed zamek, a ja wrócę z Amuletem. Dopóki mnie nie będzie, strzelajcie do wilkołaków.
To dlaczego wcześniej przed nimi uciekali?
Dlaczego nagle przestali być potrzebni?

- A jeśli nie wrócisz?
- Wrócę.
Angelina weszła do dużej sali. Szła, rozglądając się. Postanowiła, że gdy zdobędzie Amulet przeniesie tu część Gloomy Virgins. Po chwili jej uwagę przykuł jasny, świecący obiekt.
- The Amulet of Nine Nephilims ...-szepnęła, podziwiając jego piękno i majestat...
- Amulet jest przeznaczony tylko dla córki Joachima Karela, która zaszczyciła mnie teraz swoją obecnością.
- Muller?! Przecież Boaz cię zeżarła! (A przynajmniej pożuła i wypluła.)
- Moje ciało jest w niebie, ale dusza tu. Weź Amulet.
Kogo jak kogo, ale Mullera to się tu nie spodziewałam. 
Podoba mi się to łamanie zasad, ciało w niebie, dusza na ziemi. No, no, ciekawe co dalej.

Paryż, kryjówka Gloomy Virgins. Angelina przeniosła połowę dziewczyn do Menzeret, wilkołaki ją słuchają, pogodziła się z Larą i Kurtisem. Ale wyczuwała nadchodzące kłopoty....................
I niby te wielokropki też mają nam pomóc je wyczuć, rozumiem?


Znudzona Angelina=kłopoty

Angelina siedziała znudzona w swoim pokoju. Podeszła do półki z książkami i wyjęła jedną na chybił trafił.
Teksty piosenek Arki Noego.

Hm. "Dzieje Lux Veritatis".
Prawie bez różnicy.

Przyda się Kurtisowi. Schowała ją do kieszeni. Usiadła na krześle, ale natychmiast wstała. Usiadła na czymś ostrym.
Kant książki wbił jej się w zadek.

Jakiś medalion... Medalion Cabal... Przywołał w Ang mieszane uczucia... Między innymi…
Medalion rzucony ot tak na krzesło? Ok... 

- Co? To niemożliwe! Nie mogę tęsknić za Karelem, nie jest moim ojcem, nie byłam do niego przywiązana, nie żyje, zabiłam go! Ale dbał o mnie... W takiej chwili tylko jedno może mi pomóc…
Modlitwa? Fervex Junior? Bigos?

Zdecydowanym krokiem szła przez paryskie ghetto, do najciemniejszego zakamarku w mieście...
Ale przecież całe paryskie getto było najciemniejszym zakamarkiem Paryża... 

- Siema Ang! Jak samopoczucie?
- Zamknij się.
- Na złe samopoczucie najlepsza jest maryśka!
- Mam ją przy sobie. Chcę coś mocniejszego.
- Hej, wiesz, że to szkodzi?
- I kto to mówi- prychnęła dziewczyna-sam dealer! Poza tym, jestem Nephilim, a Nephilim nie szkodzi.
- Masz-heroinę i nie zawracaj mi gitary.
Nie ma to jak kreowanie pozytywnych bohaterów, wzorców do naśladowania dla innych trzynastoletnich pisarzy.
Nie ma to jak informowanie swojego dila, że towar działa, nazywając siebie Nefilimem.

Angelina zażywa narkotyk.
- Angelina!
Dziewczyna obejrzała się. Lara. Przynajmniej nie z Kurtisem. Choć raz. Dla odmiany.
Zły szczeniaczek ma karę i siedzi w kojcu do odwołania.



- Ciekawe, czy jest już w ciąży-pomyślała złośliwie. A głośno powiedziała: - Co chcesz?
- Dawaj ten narkotyk.
- What?
- DAWAJ-TEN-NARTKOTYK.
Lara wzięła go od zaskoczonej Ang i wyrzuciła do śmietnika.
ProEkoLara pomogła wyrzucić Angie zużytą strzykawkę do pojemnika na plastik, aby ktoś nie wbił jej sobie w stopę, przechodząc obok.

- Mnie to nie szkodzi...
- Każdy tak mówi, dopóki nie nadepnie na igłę.
- Ale naprawdę... Dobra, daj tę książkę Kurtisowi, ja spadam. Muszę coś załatwić-powiedziała po czym oddaliła się i zniknęła w mroku.......
A nie przypadkiem spadła? 
A Lara stała i gapiła się w książeczkę.


Nowy blog, wtorek, 10 kwietnia 2007 10:10

Słuchajcie, zastanawiam się nad zrobieniem nowego bloga pt."Lara Croft.Kurtis Trent.Miłość?" Dlatego pytam się Was, moich Czytelników, co o tym sądzicie? Na blogu tym mam zamiar umieszczać miłosne opowiadania o Larze i Kurcie oraz dodawać ich fotki. Piszcie w komentarzach, co o tym sądzicie.
Pisałam w komentarzu, co o tym sądzę i dziś sądziłabym to samo. Gdyby nie to opko, miałybyśmy teraz trzy analizy mniej na blogu.


Powrót 05

- No nie, ta to mnie zawsze na czymś przyłapie!-myślała ze złością Angelina, oddalając się z miejsca "wypadku".
- Pozostaje mi tylko marihuana. Trudno. Trzeba się gdzieś zaszyć, żeby mnie znowu nie znalazła.
Zastanawia mnie, po co ona cokolwiek bierze, skoro nic na nią nie działa? 
Trzeba się popisać gimbazie.

Wspięła się na najwyższy budynek w okolicy, zapaliła i zaczęła obserwować okolicę. Spojrzała  w stronę parku.
- Hm. Lara Croft. Kurtis Trent. Na ławce. Całują się. CAŁUJĄ?!?! Fuuuuj!!!!-Ang odwróciła wzrok z obrzydzeniem. Po chwili zadzwoniła jej komórka, w której odezwał się znajomy, głęboki męski głos.
Widać Lara wcale nie przejęła się ćpającą Ang.
Oj tam, po prostu wyciągnęła towar ze śmietnika i teraz ma jazdę z Kurtisem.

- Witaj, 05.
- Spieprzaj. Mówiłam, że...
- Niczego nie mówiłaś, 05. Potrzebujemy Cię w CIA. Musisz wrócić, aby wypełnić przynajmniej jedną, trudną, stworzoną dla Ciebie misję. (...) Przyjdź do bazy, wszystkiego się dowiesz.
- Ale...
- Do zobaczenia, 05-powiedział rozmówca i wyłączył się.
- No nie, co za chuj z tego Scott'a. Ale trudno, trzeba iść do bazy.
To jest tak przykro zerżnięte z Bonda...
A nawet Bond’a.

No to macie to swoje opowiadanie. Krótkie, ale jakbym napisała dłuższe, to do KOŃCA. KOŃCA OPOWIADAŃ. Chyba, że coś wymyślę. Możecie zostawić w komentarzu swoje pomysły na jedną z dalszych przygód Ang, może przyjmę.
Ja! Ja mam pomysła! Skoro Karel nie jest ojcem Angeliny, to powinna mieć z nim romans!
A jeżeli ja jeszcze nie skończyłam oficjalnej wersji KL, to znaczy, że Gloomy jeszcze coś też będzie pisać?


Misja

Więc na początak reakcja Angeliny na proponowaną jej misję:
- A gówno! Wybijcie sobie to z głowy! Od takich misji to lalunie sobie brać, a nie zabójczynie na awansie!
- 05, uspokój się! Zabicie Martina Breath to bardzo odpowiedzialne zadanie!
Wiadomo, zabijanie zawsze jest odpowiedzialne.
Szczególnie przez rozchwiane emocjonalnie emo-nastolatki. 

- Dobra, dobra, ale dlaczego mam go zabić na przyjęciu, na którym będzie, i to w dodatku ubrana w KIECKĘ!?!?!?
Właśnie, dlaczego nie może tego zrobić na przykład w zbroi płytowej, uzbrojona w CKM?
Bo Bond by tak nie zrobił. 

(Pominę dalszą część rozmowy. Powiem tylko, że Ang się zgodziła na misję. I właśnie się szukuje. Oczywiście nie idzie sama, towarzyszy jej Rayne.)
- Skoro jest słynnym gansterem, to dlaczego pojawia się na oficjalnym przyjęciu o dokonaniach twojego ojca?
-PRZYBRANEGO,Rayne, PRZYBRANEGO. O jego dokonaniach wie tylko CIA. Przybył tu z Rosji.
Po tym przyjęciu będą wiedzieć wszyscy.



Morderstwo

Obie stały pod ścianą i czekały na wroga. Ich plan był taki: Rayne będzie flirtować z ochroniarzem Breath'a, a Ang zaczai się na niego, gdy wejdzie do korytarza prowadzącego do łazienek.
-Nie, jeszcze nie przyszedł. Ale pamiętaj, jeśli zobaczysz barczystego, obleśnego faceta z równie obleśnym ochroniarzem, idziesz kokietować, a ja do korytarza.
Pozostali ludzie na przyjęciu będą absolutnie idealni, piękni i pachnący, więc ich nie pomyli.
Barczysty i obleśny? Czyli że szukamy Gundersona...?

Martin powiedział:
-Idę do kibla, nie przeszkadzajta se.
Cóż za elokwencja.
Czego się spodziewałaś po Martenie? Martinie?

Idąc korytarzem usłyszał szelest. Obejrzał się, ale nikogo nie zauważył. Odwrócił się w stronę WC i zamarł. Ku niemu pełznął zielony wąż. Wąż Angie... Odwrócił się, chcąc uciec, ale drogę zastąpił mu wielki, srebrny wilk. Tymczasem wąż ukąsił Breath'a, a był on bardzo jadowity. Mężczyzna rzucił się na podłogę w konwulsjach. Umierał. Tymczasem wilk przeistoczył się w Ang (zdolność tę otrzymała od Amuletu) . Wyjęła broń i kilka razy strzeliła.
-Proto!- Proto zajął się zwłokami, a dziewczyna wróciła do Rayne.
Zastanawiające są te kolejne moce Angeliny. Aż boję się pomyśleć, czym jeszcze nas zaskoczy?
I po co strzelała, skoro mogła pozostać wilkiem? D:


Stara miłość nie rdzewieje?

-Rayne, mam dla ciebie zadanie-powiedziała Ang.
-Mam przerąbane-mruknęła pod nosem dhampirzyca.
-Słyszałam!-wrzasnęła wściekła dziewczyna-Masz wywalić WSZYSTKIE moje dragi!
Czyżby jeden złoty strzał za dużo?

-Zaszkodziły Nephilimce?
-Nie, znudziły mi się. Poza tym Dealer też rzucił.
Od kiedy ktoś zatrudnia ćpunów do dilerki?



-Mam dla ciebie propozycję.
-Co?
-Myślę, że pewna osoba…
-STOP! ZAMKNIJ SIĘ! ANI SŁOWA WIĘCEJ!
-Ale…
-WIEM, O JAKĄ OSOBĘ CI CHODZI!
Ale ja nie wiem o jaką. :c
A ja nie wiem o co. :C

-Uspokój się, żartowałam.
-Wychodzę.
Serio, kiedy mam zacząć się śmiać? I z czego?

Angelina wściekła wyszła na ulicę, weszła na dach swojego ulubionego budynku i rozglądając się myślała o słowach Rayne. Jej uwagę przykuł nagły ruch. Aha. Croft i Trent. Odwróciła się, bo wiedziała, czego się spodziewać.
Cmoku-cmoku.
Jazda na ławce trwa w najlepsze.

Dziewczyna odwróciła się w stronę przyjaciółki. Miała bardzo poważną minę.
-Co się stało?
-Nasz zamek w Menzeret jest atakowany przez Lykan. Chyba już czas, abyś stawiła czoło ich przywódcy.
-Lykanie, pół-ludzie, pół-wilkołaki. Nasi odwieczni wrogowie… Sprowadź wszystkie Gloomy Virgins do lasu, zaraz przyjadę.
-Janice, co ty tu jeszcze robisz?


Angelina szybko przeszła przez kwaterę do garażu. Na swój strój włożyła kombinezon i kask, po czym wskoczyła na motor, przejechała Paryż i właśnie jechała przez Pragę. Usłyszała, wże ktoś za nią jedzie. No tak. Ona rządziła na drogach Francji, a ten durny koleś za nią tu.
Najwyraźniej durny koleś za nią rządził na drogach czeskich.
To był Simon. Były chłopak Ang…


Zdrajca...

-Dobra robota, Simon. Zatrzymałeś ja na wystarczająco długo, abyśmy mogli tu dotrzeć-odezwał się obcy głos.
No tak, to był gang Martina Breath, który widocznie zamierzał się zemścić na Angie. A Simon pewnie należał do nich. Dziewczyna spojrzała na niego przymrużonymi oczami (co oznaczało u niej wściekłość) i syknęła:
-Zdrajca…
-Angie, ja nie mam z tym nic wspólnego!
Wcale przed chwilą nie wydali go jego koledzy.

-Już mnie to nie obchodzi… Nigdy mnie dobrze nie poznałeś i nie wiesz, do czego jestem zdolna… Proto!
Jej wierny zwierz natychmiast przybiegł z Menzeret i pomógł jej w walce.
I oni tam tak czekali, aż Proto przybiegnie z Paryża do Pragi?
Łatwiej byłoby jej chyba wyciągnąć węża z kieszeni, ale co ja tam wiem...

Na koniec Ang wyjęła pistolet z trucizną, wymierzyła w chłopaka. Chłopak spojrzał na nią błagalnie, a Ang opuściła pistolet i odpowiedziała:
-Tym razem ci daruję. Ale jeśli jeszcze raz cię spotkam, zabiję cię.
Po czym wsiadła na motor i odjechała do Menzeret, a Proto wesoło pobiegł za nią.
Kocham konsekwentne bohaterki.


ŚMIERĆ...

No, to ostatni rozdział mojego opka. Przykro mi.
No chyba nie.
Właśnie, mamy tekstu na jeszcze jedną sporawą analizę...

Do Sali wpadła Amanda.
-Ang, dowódca Lykan. Twierdzi, że czas, by przeznaczenie się wypełniło. Staniesz z nim do walki na śmierć i życie. Jeśli go zabijesz, wraz z nim zginą jego ludzie. A jeśli on… on…-Evert nie mogła dokończyć zdania.
-Jeśli on mnie zabije. Możesz to powiedzieć, Amanda. Nie boję się śmierci-powiedziała twardo Ang.
-Więc jeśli zginiesz, on obejmie Menzeret, a my zostaniemy ich niewolnikami.
-W porządku. Jeśli mam zginąć, tak się stanie. Żegnam, przyjaciółki.
To chyba miało być mroczne, a wyszło sztuczne. Przecież ona jest Monstrum, jest córką Karela, jest Nefilim, ma Proto i węże! Dlaczego miałby ją pokonać jakiś pół-pies? 
A Amanda przypadkiem też nie była nosicielką dla jakiegoś demona? Generalnie laski wymiatają.


Chwilę później dziewczyna stała na leśnej polanie. Przed nią stał dowódca Lykan, pół-wilk, pół-człowiek.
-Więc, Gloomy Angel, jesteś gotowa do walki?-spytał
-Jak zawsze.
-Zawsze byłaś taka zuchwała?
-A ty zawsze śmierdziałeś skarpetami?
Mokrym futrem.

Wściekły Lykanin rzuciła się na nią. Angelina zrobiła unik, zdjęła rękawiczki i wysunęła pazury Nephilim. Wodzowie dwóch ras od zawsze sobie wrogich walczyli zaciekle. W pewnej chwili odskoczyli od siebie, a światło księżyca oświetliło ich.
Ciężko mi sobie wyobrazić pół/ćwierć/trzy-czwarte-Nefilim jako wodza pełnokrwistych.
Ciekawe, co na to tatuś. PRZYBRANY TATUŚ. 

Angelina miała stosunkowo miało ran, ale i tak ciągle ciekła z nich szlachetna, błękitno-czerwona krew Nephilim.
Ale wiedziałyśmy wtedy, że szlachetna, tzw. błękitna krew to tylko taka metafora... Wiedziałyśmy, prawda?

Jej przeciwnik miał więcej ran od pazurów Ang, czyli jedenaście.
I głęboką ranę w ramieniu od jej wampirzych kłów.
Nefilimo-wampiro-wilkołako-człowieko-co? 
Nie zapominaj o przywódczyni pso-pawianów i węży z kieszeni!

Dziewczyna używając siły woli poruszyła gałąź za wrogiem i korzystając z efektu zaskoczenia błyskawicznie schowała pazury, wyjęła pistolet z trucizną, podbiegła do Lykana i strzeliła mu z bliska w serce. Martwy padł na ziemię, a z nim inni Lykanie.
Trucizna zarażała przez pyłkowanie, ale na naszą szlachetną bohaterkę nie działała.

:D
Nabrałam Was:D! Oczywiście to nie koniec moich opowiadań o Ang. Bye!!!;*
Jak zawsze stosowny spoiler.
To poniekąd wzruszające wspomnienie, że aż wymagało osobnego posta. I tu tym razem zakończymy. 

Kolejna część wcześniej niż później, bo mamy już więcej materiału za sobą niż mniej.
Czekajcie! :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz