32. Kto wykorkuje, ten nie wypije szampana, czyli Zemsta Lary Croft [3/3]

Zemsta Lary Croft
By Łukasz
lipiec – sierpień 2008

Tytuł: Zemsta Lary Croft [źródło prywatne]
Analizują: Alex, Lilka11 vel Skoia

Przerwane ciąże Lary przestają mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie — teraz liczy się już tylko odzyskanie swojej utraconej miłości. Kalvin (Kurtis) nadal nie potrafi się zebrać, swoją drogą tak samo jak Karel, co zresztą nikogo nie powinno już dziwić. Zaskakującym plot twistem okazuje się za to nowy antagonista, którego nikt się nie spodziewa – on również w pogoni za honorem postanawia zemścić się na Larze. Odbyta podróż dookoła świata najwyraźniej wcale mu się nie spodobała.


24 września 2008

Kolejny rozdział. Bardzo krótki, ale moim zdaniem nie jest taki zły :D. Napisałem go dosłownie w 1,5 godziny bo naszła mnie niezła wena. Mam nadzieje, że się cieszycie. :PP
Zawsze i wszędzie na odpieprz rozdział pisanym będzie.

No to macie:

Rozdział 11 -„Jesteś taka przewidywalna”
Lara podniosła ręce do góry po czym odwróciła się. Zobaczyła Eloise, która mierzyła do niej.
Pozwoliłam sobie sprawdzić poprzednie części analizki. Na szczęście znalazłam aż sześć wzmianek o Eloise. W pierwszej części. Zdążyłam o niej zapomnieć. Wy pewnie też, dlatego chciałam przypomnieć, że Eloise to kobieta, która robi naleśniczki z Kalvinem.

- Croft, nie możesz!-wrzeszczała - Nadszedł czas, aby to zakończyć
- Co masz na myśli? - spytała Lara z lekiim zdenerwowaniem
- Będziemy walczyć, na miecze i ta, która wygra zdobędzie Ankh
Po kilku minutach walki, Lara miała rozcięcie na policzku. Nie doceniła swojej przeciwniczki. Broniła się przed jej ciosami z trudem
Pojedynek na miarę japońskich produkcji.

- Chyba to ja cie nie doceniałam - powiedziała Eloise
- Najwyraźniej - odprała Lara
- Kalvin i jego ludzie są w podziemiach Luwru - powiedziała Eloise po czym wykorkowała.
Co? XD Ten dramatyzm.
Kalvin (Kurtis) zmienił jej głowę w korek.

Lara złapała za Ankh i wyszła ze świątyni po czym wydostała się na świeże powietrze. Kiedy tylko wyszła z jaskini zobaczyła deske Snowbordową. Najwyraźniej należała do Eloise. Lara zaczęła zjeżdżać na desce w dół.
Sunęła po śniegu kiedy nagle usłyszała helikopter. Podleciał blisko Lary i wypuścił rakiete. Croft skręciła, a pocisk uderzył w śnieg. To spowodowało, że śnieg położony wyżej zaczął się obsuwać (lawina).
Dziękuję za wyjaśnienie.

Helikopter powoli odlatywał. Kiedy śnieg był tuż za Larą ona wyskoczyła do góry i zrobiła salto do tyłu, Lądując na zsuwającym się śniegu. Zjeżdżała po nim z zawrotną szybkością. Teraz była w swoim żywiole.
To dlatego tak bardzo ciągnęło ją do lodowego Kurtisowiu.

Jednak po chwili zobaczyła wielką przepaść, a most był daleko od niej. Nie miała szans do niego dojechać. Kiedy była tuż przed spadem w dół wybiła się do góry. Teraz zobaczyła jak helikopter wypuszcza kolejną rakiete w jej strone. Lara zrobiła unik i rzuciła liną w helikopter.Hak zaczepił się, a Croft trzymała za Line. W ten sposób przeleciała nad przepaścią.
https://pl. Wikipedia. Org/wiki/Rakieta – Ja to tutaj zostawię.
To ja zostawię to:




Kiedy wisiała nad śniegiem, nie nad wielką przepaścią odczepiła Snowbord i wspięła się po linie. Tak się złożyło, że tamci nie wiedzieli, że Lara ,,wisiała’’. Wspięła się i weszła do środka. Zabiła wszystkich i odleciała w strone domu.
W tym momencie po 10 dniach przerwy od analizowania, mam ochotę na kolejne 10.
Te pościgi! Te wybuchy!

W rezydencji przebrała się w suche ciuchy i wróciła do helikoptera. Po kilku godzinach była w Paryżu. Ubrana w jasne spodnie moro, czarną długą bluze, plecak i okulary. Postanowiła popytać czy nic dziwnego się tu nie działo, co mogłoby świadczyć o działalności Monstrum.
Przesuń się, robisz tłok.

Poszła do znajomego miejsca- Ghetta. Miała nadzieje zastać Janice, ale niestety nie było jej. Poszła, więc do Cafe Metro. Złapała z klamke, ale kawiarnia była zamknięta. Było już ciemno, Lara ruszyła w strone Le Serpent Rouge, ale dyskoteka była nieczynna
- Co tu się dzieje?-pytała sama siebie Lara
- Przepraszam ma pani drobne? - spytał ją jakiś mężczyzna
- To zależy - odparła
- Od czego?
- Udzielisz mi kilku informacji!- powiedziała wyciągając 100$
Dla Larki drobne, znaczy, że mieszczą się w jednym papierku.
Prawdopodobnie i tak by za nie nic nie kupiła w Paryżu.

- Dobrze
- Co się stało z Janice? - spytała Croft
- Nie żyje
- Nie żyje? - zdziwiła się Lara
- Tak, zabili ją przedwczoraj
- A co z Cafe Metro i Le Serpent Rouge? - dopytywała Lara
- Le Serpent Rouge jest zamknięta od śmierci Boucharda
- Przecież minęło kilka lat - powiedziała Lara ze zdumieniem
- Nikt nie chciał kupić tego klubu, zbyt wiele osób tu zginęło. Wszyscy się bali
- Rozumiem, a co z Pierrem?
- Siedzi w pace
- Za co?!-zdziwiła się Lara
- Jakieś lewe interesy, nie znam szczegółów! - odprał
- Dobra, masz- powiedziała Lara dając mu kase i zmierzając w strone kanałów.
Pamiętała to miejsce. Miała nadzieje, że właśnie w tych kanałach ukrywa się Kabała. (…) Po paru minutach dotarła do jakiegoś pomieszczenia, dosyć obszernego gdzie stały materace. A na nich trzy osoby - Alexandra Eric, Tom Frex oraz Eric Dander. Lara wyciągnęła beret te
Beret Te powrócił z czeluści kanonu Łukasza: Cursed Gold




- Kalvin uprzedzał, że się pojawisz - powiedziała Alexandra
- Croft jesteś taka przewidywalna - usłyszała głos z kąta, był to Kalvin, a obok stał Karel i patrzył.
- To jaka jestem to nie twój interes, nadszedł czas, abyś powrócił tam skąd przybyłeś! - powiedziała i chwyciła za Ankh. Nagle zobaczyła kilku najemników za Kalvinem. Mierzyli prosto w nią
- Nie myślisz chyba, że się nie przygotowałem - powiedział wskazując na oddział najemników w maskach
Mimo że Lara wytłukła mu już cały pluton, Kalvin nadal upiera się, że kolejni najemnicy wystarczą.
Dlaczego nie użyje swoich lodowych mocy?!

Lara leżała na ziemi. Trzech pozostałych mężczyzn zaczęło do niej strzelać. Lara przeturlała się po ziemi strzelając. Wszyscy oberwali, Lara też.
Croft podniosła się i chciała złapać Ankh, ale musiała zrobić unik przed gigantyczną bryłą lodu. Ankh wyleciał jej z ręki i wylądował na ziemii. Croft robiła akrobacje unikając ataków Kalvina i zbliżając się do Ankhu. Kiedy złapała go do ręki Kalvin widocznie się przestraszył i zaczął uciekać.
DLACZEGO NIE WYBUCHNĄŁ JEJ GŁOWY?!
Czy Karel wiernie pobiegł za nim?
Ja obstawiam, że stał i patrzył.

Lara chciała za nim pobiec, ale na drodze stanął jej Karel
- A ty gdzie?
- A szkoda, że nie mam Excalibura bo przestałbyś się uśmiechać- powiedziała wściekła i przywaliła mu prosto w nos.
– A ja się Excalibura nie boję, bo to nie z okrucha naboje! :P
Karel strategicznie upadł na ziemię i udawał martwego.

Po czym chwyciła za beretty i oddała kilka strzałów. Potem powaliła Karela na ziemie i przywiązała do słupa. Tymczasem jej ,,ofiary’ ’widząc to zaczęły uciekać. Croft zamiast gonić ich pobiegła za Kalvinem. Kiedy go zobaczyła stał obok wielkiej dziury
- Mam nadzieje Laro, że umiesz latać!- powiedział
A żebyś wiedział, że umie!

- Nie będę musiała - powiedziała łapiąc za Ankh. uniosła Ankh do góry. Podbiegła do Kalvina i przeczytała to co tam pisało po czym wyciągnęła Celtycki naszyjnik Rozgoryczenia i rzuciła nim w Kalvina.
Kalvin zdezorientowany złapał naszyjnik i odrzucił w stronę Lary.
I to Larę rozgoryczyło.

Zobaczyła jak duch Kalvina unosi się nad ciałem Kurtisa. Ostatnim ruchem jaki duch Kalvina kazał zrobić ciału Kurtisa to zepchnąć zagapioną Lare prosto w wielką dziure. I tak też się stało. Lara dostała kopa i wykorkowała, a potem zaczęła spadać w dół.


3 października 2008

Lara zaczęła spadać, ale Kurtis chwycił ją za ręke
- Jak to dobrze, że to ty- powiedziała Lara wspinając się. Stanęła na przeciwko niego i oboje zaczęli się całować. Potem żyli długo i szczęśliwie- ZARCIK
A Karel jak siedział związany, tak siedział i oglądał tę romantyczną scenę.
Teraz na poważnie.




Lara zaczęła spadać, ale rzuciła liną z hakiem, która zaczepiła się o jakąś rure, ratując jej życie. Powoli wspięła się i zobaczyła Kurtisa - nieprzytomnego. Podeszła do niego i zaczęła go cucić
- Kurtis obudź się - mówiła - Trent wstawaj bo nie wiem co ci zrobie!
Bardziej opętany już nie będzie.

- Lara? - mężczyzna otworzył oczy i spojrzał na nią
- Nie! Kubuś Puchatek - powiedziała z uśmiechem
- Acha, więc podziel się miodem - powiedział i oboje zaczęli się śmiać. Wracając zobaczyła, że Karel zniknął, ale się tym wcale nie przejęła.
Kalvin przejął ciało Karela za 3… 2… 1…

Oboje wydostali się z kanałów po czym Lara złapała taksówke. Pojechali na lotnisko. Udało im się jakoś znaleźć wolne miejsce i po kilku godzinach byli w Surrey
- Wiedziałem, że ci się uda- powiedział Kurtis
- Co mi się uda? - spytała
- Znaleźć sposób
- Przecież ty…
- Laro ja wszystko widziałem, widziałem co się działo, tylko nie miałem władzy nad ciałem
- Nie mówmy o tym - powiedziała Lara wchodząc na teren rezydencji.
Zauważyliście, że Lara zamiata pod dywan każdą niewygodną rozmowę z Kurtisem? W sumie, jakbym wiedziała, że był świadkiem wszystkich jej efektownych ucieczek, też wolałabym udawać, że się nie wydarzyły.

Nacisnęła na klamke drzwi frontowych i weszła do środka. Zobaczyła coś okropnego. Zip i Alister leżeli na podłodze, a wszędzie byli najemnicy. Wśród nich Karel. On też złapał taksówkę.
- Myślałaś Croft, że to się tak skończy? - spytał
- Czego chcesz? - spytała wyciągając beretty
- Powrotu Kalvina, masz go przywołać powrotem
- Ani myśle - powiedziała
- Jak wolisz - powiedział strzelając do Alistera
- Niee! - krzyknęła Lara
- Więc jak? - pytał Krel
– A dlaczego sam go do siebie nie przywołasz?

- Zgoda - powiedział Kurtis
- Nie - powiedziała Lara łapiąc Kurtisa za ręke i wybiegając z domu
- Co ty wyprawiasz? A jak zabiją jeszcze Zipa?
– Umiem zaktualizować Windowsa – powiedział Kurtis.

- Nie zrobią tego, jeśli go zabiją to wtedy ja im nie pomoge! - powiedziała Lara- Przygotuj się!
- Masz zamiar z nimi walczyć?
- Tak - odparła Lara wbiegając do domu.
Tymczasem ogłupiali najemnicy czekali na kanapach w salonie, popijając herbatkę od Winstona 2.0.

Po kilku minutach zostało tylko kilku najemników
Ogłupiały Kurtis stał na dworze i czekał.

- Karel! Poddaj się - powiedziała Lara
- Nie ma mowy! - powiedział i wyskoczył przez okno. Do Kurtisa.
Lara i Kurtis zabili reszte jego najemników
- Widzisz? Mówiłam, że go nie zabiją
- Dobrze, ale musimy zawieść Alistera do szpitała - powiedziała Lara
- Tak i to szybko! - powiedział Zip
Po kilku minutach Alister był w szpitalu
Nikt nie pytał o ranę postrzałową.

- To moja wina - powiedziała Lara
- NIE - powiedział Kurtis - Nie możesz się obwiniać
- Ale…
- Nic nie mów- powiedział Kurtis i ją przytulił
- Dobra to ja może sobie pójde - powiedział trochę zmieszany Zip wybierając się do swojej pracowni.
Ale, że w szpitalu miał pracownię? Zarządzał bazą danych czy coś?

- Zabije Karela! - krzyczała Lara, a ludzie w poczekalni spojrzeli na nią z trwogą.
- Ale nie teraz, teraz musisz odpocząć- powiedział i zaprowadził ją do sypialni. Lara położyła się i zasnęła.
Jeden z chirurgów wbił po operacji kimnąć się przed obchodem, ale, niestety, łóżko było zajęte przez Croft.

- Gdzie jest ten przeklęty telefon!-wrzeszczała przez sen Lara
- Po co ci telefon? - spytał ją Kurtis otwierając oczy
- Muszę zadzwonić - powiedziała Croft
- Jest tam - powiedział Kurtis wskazując palcem fotel
- DOBRA, śpij! - powiedziała Lara do chirurga wychodząc z pokoju.
Mam deja vu z mojego poprzedniego związku, ledwo się odnaleźli i już się kłócą.

- Nie jestem głodna - powiedziała do pielęgniarza lokaja, który trzymał tace z galaretką, po czym wyszła do ogrodu. Wystukała numer do swojego darmowego przyjaciela i nacisnęła zieloną słuchawke
- Halo - odezwał się znajomy głos
- Cześć Yean, tu Lara możemy się spotkać dzisiaj w Kairze? - spytała
- Dobra, nie ma sprawy - odparł
- TO do zobaczenia- powiedział- Ale o której?
- Za 5 godzin
- Zdążysz? - spytał
- Jakbyś mnie nie znał- powiedziała i rozłączyła się. Potem udała się do Zipa.
Niby zaktualizować Windowsa potrafią, ale jednak trochę pszypau, gdyby Zip umarł i sami musieliby sobie zarezerwować lot.

Siedziała w samolocie i myślała, gdzie teraz może być Karel.
Pal licho Karel, gdzie został Kurtis…?
Dalej śpi w szpitalu.

Kiedy samolot wylądował Lara wyszła na lotnisko w Kairze, od razu zobaczyła Yeana, który już na nią czekał
- Gdybym cię nie znał już dawno bym sobie poszedł. Lara ty to masz wyczucie czasu - powiedział i przywitał się z nią
- A tak właściwie to co cie sprowadza? - spytał
- Chciałam cie zapytać o Valarie
Nie mogłaś przez telefon? Wysłać SMS albo e-maila?

- musze zabić Nephilima
- Ale Laro.. - zaczął – przecież masz w domu okruchy Periapitu.
- Posłuchaj, Excalibur nie ma takiej mocy, nie zabije go nim, a miecz Nephilim nie może zabić Nephilima tym bardziej
- Ale Valaria..
- Yean, Valaria jest do tego stworzona
Uj z kanonem AOD, pieprz się, CORE.
Czy ta cała Valaria to jakaś kolejna „spuścizna” po Strahov? Jak… nie wiem, Boaz? Albo Proto?

- Dobra już dobra - powiedział unosząc ręce - Znajdziesz ją w Japoni
- A konkretniej? - dopytywała się
- W Tokijskim muzeum - odparł

Tokio 3:00 a. M
No ale z Kairu do Tokio to na pewno nie leci się pięć godzin. A jeszcze trzeba się było po Kurtisa do domu wrócić…
Do szpitala.
Faktycznie, pardon.

- Jesteś pewna, że to zadziała? - spytał Zip
- Oczywiście - powiedziała Lara jadąc na motorze przez Tokio
- Kurtis jest na ciebie wściekły, że zostawiłaś go w szpitalu, ma zamiar do ciebie lecieć - powiedział Alister
- Pogadam z nim jak wróce, chłopaki wyłączam słuchawki, zostaje wam kamera - powiedziała - Możecie sobie popatrzeć - odparła z uśmiechem.




Kiedy podjechła pod muzeum zostawiła motor w jakimś zaułku i rzuciła Line na dach. Wspięła się po niej na samą góre , a potem przez szyb wentylacyjny dostała się do środka. Stała teraz w dosyć dużej Sali z jakimiś mieczami z XV wieku. Podeszła i wzięła jakąś mape
Jakieś tam zabytki, meh.

- Do cholery jasnej - klęła patrząc na znaki Hiragany - Nie doczytam się tego - i tu nagle jak na zbawienie zawibrowała komórka
- Widze, że masz problem- powiedział Zip
- I to całkiem duży
- I to mówi pani archeolog znająca z tuzin języków świata? - dziwił się
- Słuchaj ja umiem Kanji, a czytać Hiraganą i Katakaną wcale, więc się zamknij!
Lara wcale nie musi opanowywać podstaw języka, aby od razu wejść na wyższy lvl.

- Dobra, zaraz ci powiem dzie jest ta cała VMalaria - powiedział.
Lara wykonując polecenia Zipa dotarła do jakiejś Sali z mnóstwem rzeźb. Jedna z nich miała w ręce włócznie
- Valaria - powiedziała Lara do siebie. Chwyciła za artefakt i nagle rozległ się alarm
Kto by się spodziewał…

- Do kur*wy nędzy - klęła Lara wybiegając z Sali. Nagle przed nią stanęło z dziesięć strażników
- Stać- powiedział jeden
- Watshi wa nihonjin ja arimasen, wakarimasen (nie jestem Japonką, nie rozumiem) - powiedziała Lara i wyciągnęła beretty.
Tak, to na pewno przekona ich do wstrzymania interwencji.

Rozpoczęła się walka. Croft oddała kilka strzałów i było po kłopocie. Jednak zaczęło przybywać ich więcej. Lara biegnąc przed siebie starając się nie oberwać do biegła do okna. Wyskoczyła przez nie i wylądowała na ulicy. Chwyciła za motor i odjechała. Jednak po chwili zobaczyła kilka radiowozów. Przyspieszyła i pomknęła w strone wyjazdu z miasta. Kiedy wyjechała z Tokio udało jej się zgubić pościg.
To nie tak, że okradła muzeum, zamordowała przynajmniej z dziesięć osób i prawdopodobnie nim dotarłaby do granicy miasta, władze już wysłałyby za nią helikoptery, zablokowali drogi wyjazdowe i rozstawili rogatki.

- Lara ja z tobą nie wytrzymam - wrzeszcał na nią Kurtis - Wymykasz się i nagle dowiaduje się, że jesteś w Tokio
- Wiesz niewielu osobom udaje się ze mną wytrzymać - powiedziała - Mój chłopka wytrzymał ze mną tylko dwa tygodnie - odparła z uśmiechem
Przypomnij mi, Croft, to po co ty tak właściwie chciałaś uwolnić Kurtisa…?
Może żeby mu powiedzieć, że stracił dziecko? To jedyny sensowny powód.

- Paniczu Trent, jak Pan się czuje na wieść o stracie potomka? Sniadanie gotowe - powiedział lokaj
- Ja pójde spać - powiedziała Croft ziewając
A mogła go zwolnić.

- Dobra, więc po co tam pojechałaś? - spytał Kurtis przy śniadaniu
- Po to - odparła Croft wyciągając z plecaka niedługą srebrną włócznie.
Ja chyba czegoś nie ogarniam… Mówią, że wychodzą z domu, to do niego wchodzą. Że jadą do szpitala – to zostają w domu. Mówią, że idą spać, to jedzą śniadanie.
Cosik mała ta włócznia.
Włóczka.

- No dobra, ale nie można użyć Excalibura? - spytał Kurtis
A może okruchy?
Ja to bym się najpierw poważnie zastanowiła nad tym, czy Karel naprawdę stanowi jakiekolwiek zagrożenie.

- Excalibur nic nie da! On nie zabije Nephilima
- Skąd wiesz? - spytał
- Kurtis znam się na tym, Nephilim to upadłe anioły, trzeba użyć czegoś potężniejszego!
Co ty tam możesz wiedzieć, mnichu, spadkobierco Lux Veritatis, które walczyło z Nephilim od średniowiecza…

- A istnieje coś takiego?
- Tak, oczywiście- powiedziała Croft - Okruch Periapitu. Włócznia ma niezwykłą moc
- Niezwykłą?
- Tak, jeśli ją wbijesz w czyjeś serce, ona zniszczy całe ciało od środka
Nie trzeba być Nefilimem, żeby cię coś takiego zabiło.
A okruch wystarczyło wbić w zasadzie gdziekolwiek. Polecam czoło.

- Czyli jak wbijesz to Karelowi w jego ,,ciemne’’ serce to zrobi BUM i zniknie na zawsze? - spytał Kurtis
- Dokładnie.
Po tygodniu na ulicach pojawił się śnieg
I tak niewidoczny dla graczy pecetowych.

- bierzmy się do roboty - powiedziała Lara udając się w strone pracowni Zipa, a Kurtis poszedł do sypialni zabrać wszystkie potrzebne rzeczy.
Poza okruchami Periapitu. 
Na złość babci odmrożę sobie uszy!


5 października 2008

Rozdział 13-,,Mam takie dziwne przeczucie, ze …’’’

Lara weszła do pracowni:
- Zip, jesteś w stanie dowiedzieć się gdzie jest Karel? - spytała
- Tak, ale to trochę potrwa- powiedział
- Ile?
- Dwa dni
- Chyba żartujesz- powiedziała ze zdziwieniem
- Niestety nie!
Jestem ciekawa, jak znajdą zmiennokształtnego typa, który nie ma telefonu, Facebooka, danych w rejestrze policyjnym...

Po kilku godzinach Lara nie miała pojęcia co ma zrobić.
Mogłaby na przykład dokończyć swoją zemstę za utracone dziecko.

Chciała to zakończyć. Niestety musiała czekać i to ją denerwowało tak, że w końcu wyszła z domu i postanowiła dosiąść swojego ulubionego konia. Pojechała do lasu. W tym czasie Kurtis z uprzednio zabranym z sypialni sprzętem szukał jej po posiadłości
- Panna Croft gdzieś wyszła- powiedział lokaj
- A kiedy wróci?
- Nie mam pojęcia

Lara dojechała do jakiegoś jeziora. Zeszła z konia i przywiązała go do drzewa. Usiadła na trawie i zaczęła puszczaś po wodzie kamienie. Po chwili ją olśniło. Teraz domyśliła się gdzie może być Karel.
Podniosła się z ziemi i pojechała spowrotem do domu. Kiedy weszła do domu od razu natknęła się na Kurtisa
- Pakuj sprzęt- powiedziała
- Po co? - zdziwił się – przecież dźwigam go ze sobą od kilku godzin.
- Jedziemy do Japoni
- Po co? - zdziwił się jeszcze mocniej.
- Karel pewnie schronił się w Japoni bo Kalvin miał jakąś umowę z Yakuzą (…).

Kiedy dotarli do Tokio była 4:30 p. M. Oboje wyszli na lotnisko i zabrali swoje bagaże
Nikt nie oponował przeciw wpuszczeniu do kraju złodziejki i morderczyni.
To już jest po prostu tak tradycyjne, że powinno przestać cię dziwić.

- Acha Lara, masz moje Chirugari - powiedział Kurtis
- Acha, masz- powiedziała i dała mu ostrze z Aliexpress, uśmiechając się chytrze, że Kurtis nie zapytał o prawdziwe Chirugai. Lara chwyciła za telefon.

- Cześć Nishimura, gdzie jest teraz Yakuza?
- Gdzieś na obrzeżach miasta, oni nie lubią tłumów
- Dobra, dzięki- powiedziała i się rozłączyła
- I co? - spytał Kurtis
- Musimy szukać na obrzeżach miasta
- To potrwa…-jednak Lara miała znów telefon w ręce
- Zip namierz mi Yakuze
- Lara, ty to masz wymagania! Moment - powiedział – zaraz znajdę ci lokalizację wszystkich członków Japońskiego podziemia.
- Czekam - odprła Lara
Po chwili:
- Są na ulicy…

(...) Tutaj Lara i Kurtis wbijają się do kanciapy Karela, pokazują mu Valarię i grożą śmiercią. Czyli dzień jak co dzień, opis jak opis. Do obstawy przestraszonego Karela przybiegają jego uzbrojeni ochroniarze. Karel znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a Lara i Kurtis pokonują przeciwników.
Czyli możemy już skończyć to opeczko i wziąć następne?
Nie. :]

Ukradli jakiś samochód i pojechali w stronę miasta Chonshi. Lara wyciągnęła telefon:
- Zip potrzebuje łodzi- powiedziała
- Rozumiem, zaraz to załatwie
Po kilkunastu godzinach jazdy dotarli do miasta. Lara miała już załatwiona łódź. Wsiedli na jej pokład i ruszyli w stronę Angli
- Ciekawe czy wymienią go za Karela - mówiła Croft
Tutaj warto napomknieć, że ‘’Go’’ to mężczyzna zwany Tanaka, porwany podczas wyciętego pojedynku z najemnikami.
No wypadałoby, bo już miałam pytać, o co chodzi.

- Możliwe - odparł Kurtis
Kiedy byli już w rezydencji Lara zamknęła Tanake w piwnicy
Ale, że oni go wywieźli do Surrey, serio?





- Módl się, żeby twoi zgodzili się na wymiane - powiedziała Lara zamykając drzwi
- Dobra, teraz musimy się z nimi skontaktować- powiedział Kurtis
- Oni to zrobią - odparła Lara
Dlaczego banda wynajętych za kasę ludzi miałaby wymieniać swojego szefa i w dodatku Nefilim na jednego z podrzędnych pracowników?

Miała racje po dwóch dniach zadzwonili członkowie Yakuzy. Lara zażądała wydanie Karela w zamian za Tanake. Zgodzili się. Powiedzieli gdzie się ukrywa. Lara wypuściła Tanake
- Wypier*dalaj i żebym cię więcej nie widziała - powiedziała wściekła
- Nie licz na to, jeszcze się policzymy!
- Zobaczymy- powiedziała Lara wyrzucając go z terenu rezydencji
- Jedziemy!- powiedziała do Kurtisa
- Gdzie? - spytał
- Karel jest w Rzymie
- Ojej tak daleko?
Kiedy dotarli do Rzymu, a konkretniej do miejsca wskazanego przez PDA zobaczyli stary, opuszczony budynek
- Rozumiem, wybrał miejsce, w którym turyści go nienapadaną- powiedział Kurtis
Potężny Nefilim obawiający się turystów to antagonista, na którego zdecydowanie nie zasługujemy.

- Chodźmy - odparła Lara biorąc do ręki Valarie. Przekroczyli próg i zobaczyli dwóch mężczyzn i Karela
- Ale…- powiedział Karel, ale urwał widząc Lare – jak to znowu nas znaleźli…?
- Dobra, czas to zakończyć - powiedziała Croft
- Jak chcesz - odparł Karel po czym machnął ręką. W stronę Lary pomknęło zielone światło (TR AOD)




Karel Zielony Wojownik. TRANSFORMACJA!


(…) Lara była gotowa, zrobiła unik. Dobiegła do niego i wbiła mu Valarie prosto w serce. Karel zdziwił się. Nie sądził, że da się tak łatwo pokonać po trzynastu rozdziałach uciekania.
I w dodatku czymś innym niż okruchami!

- Niech cie.. - powiedział, ale nie skończył tylko upadł
- Zaraz wybuchnie - powiedziała Lara
Albo wykorkuje.

Rzucili się na ziemie, a budynek wyleciał w powietrze. Potem dało się tylko słyszeć syreny policyjne
- Szybcy są - powiedziała Lara
- Tak, nie to co nasza policja - odparł Kurtis z uśmiechem
Ale Kurtis ma policję amerykańską, a Larka angielską. :C

- Co cie tak bawi? - spytała Lara
- To, że to już koniec - odparł podnosząc się z ziemi
A co z zemstą?
Kto by tam zawracał sobie głowę jakąś tam zemstą z tytułu opeczka…



17 października 2008

Rozdział 14- Pożar!

Lata płynęły. Lara i Kurtis dorobili się potomstwa. Córki Jenifer i syna Winstona. Wzięli ślub i oboje stali się państwem Croft.
Kompletnie zapomnieli o mordercach swojej poprzedniej latorośli.
I tak zabrakłoby im imion do nadania.

Lara często odwiedzała grób Winstona.
Swojego syna.

Czas płynął. Wszystko toczyło się dobrze. Do czasu.

2,5 roku później:

Jenifer miała 2 lata, a Winston zaledwie 5 miesięcy. W Croft Manor zaczęło się palić. Kurtis stał przed domem i czekał na Lare, która chciała zabrać swoje artefakty.
Dzieci pozostały w domu.
Chirugari! Trzeba zabrać Chirugari, bo od lipca będzie obowiązywało cło na zakupy z AliExpress!

Oczywiście chciał ją powstrzymać, ale Lara się nie dała. Zapakowała artefakty do plecaka.
To jest Sciona, Excalibura, Puszkę Pandory, klucz Chak Chel, Xiana, srebrne pudełko Ix Chel’a amulet Horusa, Mareisha, ankh Ozyrysa, Arkę Przymierza, zbroję Horusa, obrazy Obscura, okruchy Periapitu, kamień filozoficzny, Chakanę, Chirugai, Chirugari, Sanglyph, tarczę Ateny i… a co mi tam, jest więcej.

Wybiegła z galerii. (…) dotarła do balkonu nad ogrodem. Zeszła z niego, po czym pobiegła w stronę tylnej bramy rezydencji. Nagle zobaczyła coś przyczepione do jednej z kolumn. To była bomba. Licznik dawał jej 5 sekund czasu. Lara sprintem pobiegła w stronę bramy. W momencie wybuchu wyskoczyła z terenu rezydencji. Przeturlała się po ziemi i zrobiła unik przed lecącą deską.




Po kilku minutach doszła do Kurtisa
- Boże to dobrze, że nic ci nie jest- powiedział na jej widok
- Trzeba znaleźć tego skur****na
Czy to będzie wielki powrót Eckhardta, który przewinął się raz w opeczku i zniknął?

- Zajmiemy się tym później
Oboje byli w samolocie z dziećmi. Lara zabrała z domu karty kredytowe, więc mieli pieniądze.
To nie tak, że potrzebny też dowód osobisty.
Jesteś Larą Croft, którą znali wszyscy, gdy byłaś kobietą pracującą, ale której nie zna nikt, gdy urodziłaś dziecko i chwilę pobyłaś na macierzyńskim. Wygodne.

Lecieli do drugiej posiadłości Croft, w Madrycie
Niestety lokaj w Madrycie nie poznał Lary i kazał jej spadać na drzewo.


30 października 2008

Rozdział 15- Zemsta jest słodka

Lara zajmowała się dziećmi i szukała sprawców pożaru. Robiła te rzeczy na przemian.
– Halo, Zip? Znajdź mi sprawców pożaru. Ej, Jessica! Nie dotykaj tej Puszki!!

Jednak nie domyślała się kto mógł to zrobić. Jednak kiedy zadzwonił telefon:
- Halo- powiedziała
- Lara! - usłyszła Zipa- Ta bomba pochodzi z Japoni - powiedział
- Dzięki Zip, możesz przyjeżdżać do nas, wiem kto to zrobił.
Ale bomba już zrobiła bum! i teraz już nic po niej nie powinno zostać. :C
To jest Zip, on wie wszystko. A jak nie wie, to mija kilka dni i już jakimś cudem wie.

Lara stała na lotnisko. Wyciagnęła PDA i zobaczyła przesłane współrzędne. Pędziła na kradzionym motorze przez miasto aż dotarła do portu, tam zeszła ze swojego pojazdu po czym umieściła pistolety w kaburach, wiedziała, że czeka ją niezła masakra.
Ja pamiętam, że Lara jest kompletnie spłukana, ale żeby tak kraść co chwilę?
Robi to dla sportu.

Wskoczyła do wody i podpłynęła do statku. Weszła po chichu na pokład. Miała szczęście, że była noc. Podeszła do najbliższego członka Yauzy i udusiła go. Potem wspięła się na najbliższą skrzynie i pokazała się wszystkim
- Hej! - krzyknęła- Watashi wa koko - powiedziała i zaczęła strzelać.
Historia o tym, jak Larka została Miejscem.



Dobrze, że sobie tego nie wytatuowała.

Lara kopała strzelała i uderzała pięścią na przemian. Kiedy wykończyła wszystkich zeszła pod pokład. Zobaczyła, że schody na dół są zablokowane. Poszła więc w strone najbliższego szybu wentylacyjnego i przez niego dostała się do jakiegoś pomieszczenia, które kończyło się dziurą. Na dole Lara zobaczyła kilku członków Yakuzy. Zeszła po wiszącej kracie. Kiedy dotarła na dół pozabijała tych, którzy tam stali po czym zobaczyła Tanake
- Hej! - wrzasnęła
- Witam cie - powiedział - Widze, że już wiesz, że się zemściłem za tę wielodniową podróż łódką po oceanie.
O Chryste, to naprawdę o to chodziło…!

- Tak widze, że nie rzucasz słów na wiatr - powiedziała sięgając po karabin - Zniszczyłeś dom, w którym dorastałam
Ale w sumie czego ona oczekiwała? Porwała jakiegoś typa i przetrzymywała go w piwnicy, licytując jego życie z członkami mafii. Kali ukraść krowa – dobrze, ukraść krowa Kalemu – źle?

- Och, tak mi przykro - powiedział z ironią i nagle Lara zobaczyła kilku jego najemników - Zycze wam miłej zabawy - powiedział do swoich ludzi. Lara zaczęła strzelać. Jeden podbiegł i kopnął ją. Croft kopnęła go w rzepke. Nagle usłyszła tykanie.
Tanaka, widzę, że mści się tak bardzo, że w imię historycznych bohaterów postanowił zostać kamikaze i umrzeć razem z Larą. Szlachetnie.
Przynajmniej nie ucieka jak Karel.

Lara zaczęła uciekać. (…) Wskoczyła do wody i uciekła.

5 godzin wcześniej:
- Jak to nie ma jej? - spytał Kurtis
- Pojechała gdzieś - powiedział Zip
- A gdzie? - dopytywał się Kurt
- Chyba do Japoni
- Po co?
- Powiedziałem jej, że ta bomba w waszym domu była Japońska
- Acha czyli już wiemy kto za tym stoi - powiedział, lulając małego Winstonka do snu.

Teraz
Lara wyszła na brzeg i nagle zobaczyła Tanake. Mierzył do niej z pistoletu.
- Przyjechałaś tu tylko po jedno, żeby zginąć- powiedział.
Lara zobaczyła, że jego palec na spuście drży. Wiedziała, że zaraz strzeli. Natychmiast złapała za pistolet i walnęła Tanake z łokcia. Następnie pociągnęła go za rękę obracając się do niego plecami. Schyliła się i Tanaka przeleciał nad nią i wylądował na ziemi
- Brać ją - powiedział do swoich najemników, którzy biegli w ich strone. Lara złapała za beretty. Nagle obok niej przefrunęło Chirugari zabijając kilku najemników. Lara zobaczyła Kurtisa. Podbiegł do niej
Z Madrytu do Japonii w pięć godzin?
Zip przechodzi samego siebie.

- Ciebie nie można zostawić nawet na chwile - powiedział
Dzieci z Zipem też nie.

- Taka już jestem - powiedziała z uśmiechem. Oboje wyciągnęli broń i niczym Pan i Pani Smith strzelali do najemników Tanaki. Kiedy wszyscy zostali zabici Lara spostrzegła uciekającego Tanake
- Za nim- powiedziała i oboje pobiegli w strone uciekiniera
- Dużo ma tych ludzi- powiedział Kurtis widząc kolejną grópe najemników Bossa
Jak tak czytam opeczka to mam wrażenie, że większość populacji Ziemi zostałaby zamordowana przez Larę i Kurtisa, gdyby ich wrogowie faktycznie mieli tak wielu ochroniarzy.

- Im nas więcej tym weselej - powiedziała Croft zaczynając strzelać
Chyba raczej: im was… – powiedziała do najemników.

Kiedy wszystkich załatwili pobiegli w strone lasu
- Cholera, zaczyna się ściemniać- powiedziała Croft
- No niestety, trzeba go złapać - odparł pan Croft (jak to dziwnie brzmi)
Ale jak mowa o Richardzie, to już wszystko gites.
W sumie to trochę dziwne, że Lara Zagroda pogardziła nazwiskiem Kurtisa.

- No to rusz troche tyłek - odparła Lara przeganiając go. 
Po chwili zobaczyła Tanake wspinającego się po jakiejś skale
- No to możemy.. - powiedział mierząc do niego z pistolet
- Nie!-przerwała Lara – Nie będziemy mu strzelać w plecy
Nie no, honor jest najważniejszy, kiedy ktoś wysadza ci cichaczem dom.

- No to co chcesz się wspinać? - spytał
- Boisz się? - spytała z uśmiechem łapiąc za skałe. Wspinała się tak szybko, że zaraz dogoniła Tanake. Złapała go za koszulke i skoczyła w strone najbliższej półki skalnej. Kiedy wylądowali Tanaka kopnął Lare. Ta zachwiała się i zaczęła spadać.
Czegoś nie rozumiem, gdzie oni są w tej Japonii, że wspinają się po skałach? Na Fuji?
To by się zgadzało, skoro statek wybuchł gdzieś przy jakiejś wyspie. 

Obudziła się w samochodzie
- C.. Co się stało? - spytała
- Nic, leż
- Jak mnie boli łeb, kręgosłup i wszystko
- Nie dziwie się - odparł Croft - Spadłaś z 3 metrów
- Ja? A co z Tanaką?
Gdyby Kurtis pomyślał, to złapałby ją mocami telekinetycznymi. Ale nie pomyślał.

Godzine wcześniej:
Lara spadła na sam dół
- Głupia idiotko - powiedział Tanaka. 
Kurtis skoczył w jego strone i kopnął go. Tanaka wylądował obok Lary
- I kto tu jest idiotą? - spytał Kurtis. Zszedł na dół i zaniósł Lare do samochodu na barkach.
W przeciwieństwie do Lary rozumiem, że Tanaka umarł?

Teraz:
- No widze, że ominęło mnie najlepsze- powiedziała Lara
- No, żałuj, że nie widziałaś jak spadał- powiedział z uśmiechem
- Zemsta jest słodka - odparła.
Dojechali do jakiegoś hotelu. Lara jakoś doszła do pokoju i położyła się
- Może włącze telewizor? - spytał
- Nie, ja chyba pójde spać - odparła
- Po co marnować noc! - powiedział Kurtis i pocałował ją
Kurtis i jego wyczucie. XD
– Nie dziś… Boli mnie łeb, kręgosłup i wszystko.

Lara dawno nie czuła się taka szczęśliwa. Czuła tylko jego przyspieszony oddech, czuła ciepło jego ciała. Teraz już nikt nie był w stanie przerwać tej chwili. W pokoju dało się tylko słyszeć ich przyspieszone oddechy.
No dobra to koniec tego rozdziału. Końcówka wyszła.. Oj ja nie umiem pisać wątków miłosnych <zawstydzony>
Szczerze przyznam, że końcówka była lepsza niż wszystko inne. 
Nie zabrakło ani jednego przecinka.


9 listopada 2008

Rozdział 16 – Epilog

Lara i Kurtis żyli dalej i starali się nie myśleć o tym co ich spotkało. Dzieci rosły, a posiadłość w Surey była budowana od nowa. Po kilku latach przenieśli się do niej. Nie wyglądała tak jak poprzednio przede wszystkim dlatego, że nie było Winstona – ich syna, ale jednak Lara czuła się tam dobrze
W sumie nie wiadomo nawet, co się stało z lokajem 2.0

- Widze, że jesteś zadowolona z przeprowadzki - powiedział Kurtis dwa dni po przeprowadzce.
- Tak i to bardzo - powiedziała - Teraz kiedy już nie mogę podrużować, mogę podziwiać zdobyte przez mnie artefakty (pragnę was uświadomić, że Lara teraz ma ponad 50 lat :P)
Bo po pięćdziesiątce to już tylko do sklepu po bułki i z powrotem.

- Ciesze się, że jesteś szczęśliwa - powiedział Kurtis
- Jestem i to bardzo - powiedziała i pocałowała swojego męża, nie pamiętając już o obiecanej zemście za śmierć swojego nienarodzonego Kurtisiątka numer jeden.
Ale to nic!


KONIEC!!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz