31. Nie spać, zwiedzać, brzydko kraść, czyli Zemsta Lary Croft [2/3]

Zemsta Lary Croft [źródło prywatne]

By Łukasz
lipiec – sierpień 2008

Analizują: Alex, Lilka11 vel Skoia

Zimowy klimat analizy pozostaje z nami nawet latem. Lara po ostrym treningu ze swoimi pokojówkami wyrusza na Analktydę. W naprawdę wielkiej dziurze trafia na niezwykle znajome okolice wyjęte wprost z Grobowca Qualopeca oraz Nepalu, co – gdyby nie było to opeczko średnich lotów – nie powinno umknąć uwadze producentów Legendy. Bojowy nastrój udziela się również Alisterowi, chociaż kompletnie nic z niego nie wynika, a cenne artefakty i tak zostają skradzione. Zapały wszystkich studzi jednak Kalvin (Kurtis) ze swoimi lodowymi bryłami, niefortunnie jednak zyskuje -20 do celności. To już lepsze wyniki daje nowa tajną broń Lary – chirugari z Aliexpress.


Rozdział 7

29 sierpnia 2008
„Twarzą w twarz”

Złapała za nóż i wbiła go w lód. Zatrzymała się na chwile, ale nożyk dłużej nie wytrzymał i pękł. Lara odskoczyła do tyłu łapiąc się niewielkiej wyrwy w ścianie. Zapaliła latarkę i zobaczyła metr pod sobą gigantyczny basen z wodą
- Brr! - powiedziała Lara - Ale mam szczęście.
Tutaj nie zapcha odpływu jak w domu. A nie, sorry, to nie to opko.

Zobaczyła też korytarz przy wyjściu z baseniku wodnego i kilka ciałek w wodzie. Zaczęła się przesuwać w stronę wyjścia, ale wyrwa się skończyła. Jednak Croft nie dała za wygraną. Skoczyła w tamtą stronę, w locie rzuciła linką w wyrwę wyżej, hak zachaczył się, a Lara rozchuśtała się i skoczyła się. Wylądowała przed wyjściem. (…) Kiedy Otworzyła wrota zeszła w dół po linie i weszła do sali z czterema kolumnami. Podeszła do ołtarza gdzie powinien być kamień, ale nie było go. Za to Lara zobaczyła zobaczyła Kalvina (Kurtisa) w kącie
– Nie płacz, Kalvin (Kurtis).
– Nie płaczę, siekałem cebulkę.

- Spóźniłaś się - powiedział i pokazał jej kamień - Malar jest mój
- Ale to się może zmienić - Odparła Lara rzucając w niego Chirugari, jednak on machnął ręką, a Chirugari zostało zamrożone w powietrzu.
Chirugari dokonało zdrady stanu.

- Malar daje…
– Cebulkę?
- Moc - Dokończyła Croft - Jednak do pełnej transformacji potrzebujesz wszystkich kamieni




- Ja mam Heolit i Malar, a ty masz Neon. Palatyt jest prawie bezużyteczny, ale pozwala mi używać mocy bez trzymania Malaru w ręce, niedługo go znajdę Laro - powiedział puszczając w jej kierunku dwa olbrzymie sople lodu, lara zrobiła unik i strzeliła w Chirugari, lód pękł i ostrze pofrunęło w stronę Kalvina, ale zatrzymało się o cal od niego i wróciło do Lary
Bo do Kurtisa należy tylko Chirugai. Chińska podróbka Lary nie jest godna takiej persony.

- Ostrze nie zrobi krzywdy ciału jego pana - powiedział Kalvin ciskając cały czas w Lare soplami. Croft zrobiła unik, wybiła się w powietrze i z gracją złapała ostrze i wylądowała na ziemi. – Długo czekałaś na dostawę z Aliexpress? – zapytał.
- Wybacz Kurtis - powiedziała Lara próbując wyrwać Kalvinowi kamień, ale ten ją kopnął i Lara poleciała do tyłu. (…)
- Dopiero teraz mi się przypomniał widok twojego lokaja - powiedział z uśmiechem.
Winston też tak poleciał?

- Zabiłeś go! - Krzyknęła rzucając Chirugari z taką siłą, że ostrze nie ominęło go i zrobiło wielkie rozcięcie na ramieniu jej przeciwnika.
- Nie ja, ale Eckchart - powiedział łapiąc się za ramię. - Miałaś racje, przydatna broń, ale zbaczamy z tematu. Eckhardt wysłał mi MMS-a ze zdjęciem Winstona.

- po co ci Klucz Ghali? - Spytała Lara łapiąc ostrze
- Nigdy nie słyszałeś o mieczu Nephilimów?
Heolit i Malar, Neon, Palatyt, Miecz Nefilimów, Klucz Ghali, Kabała, Lux Veritatis, Nefilimy, Chirugai i Chirugari… za dużo! Nie ogarniam! Autorze, staph, get some help!

- Czym? - Zdziwiła się Lara
- Nieważne, nie mam czasu na gadanie - powiedział Kalvin podnosząc się i zaczynając uciekać.
To po co pytałeś o miecz?
Tak się droczył.

Lara (…) zaczęła się wspinać w kierunku dziury w suficie. Kiedy przez nią przeszła wydostała się na świeże powietrze. Kiedy wróciła do domu poszła do Zipa
- Namierzyłeś ostatni kamień? - Spytała
- Tak, ma go Patricia Peziin
- Kto to jest?? - Spytała Lara – Ja znam tylko Pezzini. I to Sarę.

- panno Croft! - przerwał jej nowy lokaj.
- Słucham - powiedziała
- Czy rozpakować bagaże? - Spytał.
- Zaczekaj chwile - Odparła - I zrób mi herbaty.
- Dobrze.
– A tak serio, to nie. Tak serio, to cię zwalniam za przerywanie mi.
Ja to widzę tak: nowy lokaj wykonuje rozkaz, czyli czeka 15 minut przed bagażami, potem olewa je całkowicie, po czym idzie zrobić herbatę. Piękne.

- Ona jest Bosem mafii w Nowym Jorku
Lara jadła podwieczorek i pakowała broń do ust. Na dnie jej plecaka spoczywały rzeczy takie jak: Dwie Bretty ,pistolety, lody magnum i maszynowe, Chirugari, kamień, nóż. A na plecach miała strzelbę i miecz. Wyszła z domu z walizką i pojechała na lotnisko.
Mam ciarki za każdym razem, kiedy czytam o chirugari.
A ja, gdy za każdym razem Lara obładowana jak z Marines Commando wbija sobie na publiczne lotnisko i jakby nigdy nic wsiada do samolotu pięć minut przed odlotem.

Kiedy była w Nowojorskim hotelu zadzwonił do niej Zip:
– To jak, zatrzymali cię na lotnisku z całym tym ładunkiem?

- Słuchaj ta Patricia rozwala jakiś bankiet na Waker Street 13
- Dzięki - Odparła Lara łapiąc za plecak i wybiegając.
Jechała windą na 20 piętro gdzie miała być Patricia. Kiedy drzwi windy się otworzyły zobaczyła pod ścianą pare osób.
Fajny ten bankiet.

Obok stał jakiś koleś z berettą. Lara od razu rzuciła w niego nożem
- Uciekajcie - powiedziała do ,,żakładników”.
Żakładnicy posłusznie oddalili się w pośpiechu.
A zakładnicy w tym czasie nie zrobili nic.

Rozległ się strzał. Lara rozgimnastykowała się i zabiła ochroniarzy Patrici. Nagle podeszła do niej kobieta (blondynka, trochę wyższa od Lary)
- O panna Croft!! - powiedziała (...). Czego chcesz? - Spytała, a Lara dostrzegła jeszcze kilku ochroniarzy. Złapała za beretty
- Zabrać coś z twojej kolekcji żakłdadników.
- Kamień? - Zdziwiła sie. - Oto on - pokazała jej naszyjnik. Wkroczyli ochroniarze Patrici.
Lara złapała za pistolety Magnum gdyż jej beretty leżały na ziemii.
Ciekawi mnie system doboru wielkich liter w tym opeczku.

Zastrzeliła jednego z nich, po czym zobaczyła jak Patricia ucieka do windy. Pobiegła za nią kopiąc wszystkich jej goryli po drodze.
Pistolety Magnum okazały się prądotwórcze.

Jednak zanim dobiegła drzwi windy się zamknęły. Lara pozbyła się jej ludzi.
Konserwatorów windy.

Weszła do windy obok. Patricia zjeżdżała na sam dół.
Do jądra ziemi.

Kiedy winda Lary się otworzyła, Patricia ją zobaczyła i znów ruszyła winą, ale tym razem w góra - Na dach. Lara zrobiła to samo. Drzwi windy się otworzyły i Lara pobiegła za Patricią. Kobieta biegła w stronę drabinki przeciwpożarowej, ale niestety Croft biegła szybciej i zaraz ją dopadła.
Ciekawe w sumie, czy gdyby Patricia awaryjnie zatrzymała windę i koczowała w niej kilka godzin, to Lara stałaby przed drzwiami i czekała…?

- Oddaj kamień, a cie oszczędze! - powiedziała Lara przystawiając jej broń do skroni
- Wal się, szmato - Odparła Patricia kopiąc Lare w brzuch. Croft upadła na ziemię. Patricia zaczęła uciekać. Lara podniosła się i strzeliła jej w nogę.
- Wybacz, ale mnie do tego zmusiłaś - powiedziała podchodząc do leżącej na ziemi Patrici - Oddaj kamień.
- Nie - Odparła, ale Lara zerwała jej go z szyi i przywaliła kobiecie z kolby.
Czy Patricia nie ma aby na drugie Amanda?



Lara zaczęła uciekać. Kiedy dobiegła do drabinki, skoczyła w dół.
Raz się żyje!



Wylądowała na schodach przeciwpożarowych. Croft była już prawie na ziemi zobaczyła na dole jeszcze kilku najemników. Wyciągnęła broń i zaczęła strzelać. Kiedy zabiła kilku skoczyła ze schodów, ale kiedy się wybiła ktoś ją popchnął i Croft spadła ze schodów na brzuch. Przekręciła się w locie.
[*]
Czyli że to już koniec? Można iść do domu, tak?

Oddała parę strzałów i zwaliła się na chodnik. Aż krzyknęła z bólu. Podniosła się i zobaczyła, że jest martwa otoczona. Zrobiła salto strzelając i zabiła kilku. Kiedy pozbyła się wszystkich wsiadła do samochodu Patrici i odjechała. Wjechała na teren rezydencji. Zobaczyła, że wszyscy pracują w ogrodzie.
Winston 2.0 przewoził martwe konie taczką.

Croft weszła do domu i udała się do sypialni. Teraz miała Neon i Palatyt. Położyła się na łóżku i nagle zasnęła. Kiedy się obudziła poszła do Zipa. Jednak kiedy do niego szła coś ją przewróciło, a był to jakiś mężczyzna.
Nowy Zastępca Winstona.

Lara natychmiast złapała za lampę i przywaliła mu nią.
Teraz to na pewno go zwolni.
Lara wciąż nie wykaraskała się z długów i nie ma prądu. Pozostały tylko lampy oliwne.

Pobiegła do pokoju i złapała za Beretty, ale on ją przewrócił i uciekł przez okno.
– Sam się zwalniam, szmato!


Rozdział 8

6 września 2008

Nie wiedziałem jak nazwać te notke, ale nie jest to rozdział 8 tylko ,,pomowa” rozdziału 8. Tak, więc zastanawiacie się pewnie ,,Co tak szybko??”. Szybko, ponieważ ten rozdział powstał prawie miesiąc temu i postanowiłem, że dopuki go nie opublikuje nie napisze następnego.
Zgubiłam się. To w końcu pomowa czy rozdział ósmy?

Jednak dzisiaj wzięła mnie wena na reklamę waszych blogów, by zgarnąć od was więcej komci, i dlatego tak szybko publikuje. Ale następnego rozdziału możecie oczekiwać za minimum 2 tygodnie. Do tego czasu możecie poczytać nowe rozdziały na:

www.Alex-Opowiadania-O-larze-I-Tr.blog.Onet.Pl
To ja, to ja! To mój!

oraz na:
www.Mroczne-Opo-lara-Croft.blog.Onet.Pl
Szkoda, że Onet umarł, brzmi jak sztos opeczko.

Nie wiem co słychać u Mustelki na www.Odd-Tale.blog.Onet.Pl ani u Liliany na www. Second-Aproach.blog.Onet.Pl no i u wielu innych autrorów, ale sprawdze to po opublikowaniu tej notki. Tak więc mam nadzieje, że rozdział 8 podobał się.
Bardzo. 

Rozdział 8 Kilka faktów o…

17 sierpnia 2008

No i kolejny rozdział tak szybko i taki krótki. Krótki bo taki miał być, ale szybko publikowany bo PEWNA OSOBA namówiła mnie do tego. Przed chwilą skończyłem pisać i chciałem opublikować za tydzień. No cóż łatwo mnie przekonać :). Mam nadzieje, że się cieszycie z tego:
Można robić zakłady czy byłam to ja, czy Liliana?
Może autorka Mrocznego Opa Lary…? Mrocznej Opalary… Iksde.

Kiedy leżała na ziemii, przypomniała sobie, że odłożyła jedną ważną rzecz - Zemsta za śmierć dziecka. Wyciągnęła liste ofiar i zobaczyła kolejne nazwisko i adres
,,Paula Foster - Berlin”.
- Zip, lot do Berlina na wczoraj - powiedziała Lara, żip nacisnął pare guzików
Szczegółowy adres podstawą udanych poszukiwań.
Może autor bał się RODO.
Dlatego w ramach cenzury przezwał Zipa Żipem.

Samolot Lary wylądował w Berlinie. Lara zabrała swoje rzeczy i złapała taksówke. Kiedy zapłaciła i wyszła z taksówki zobaczyła dosyć duży dom z ogrodem. Wyciągnęła broń z plecaka i umieściła ją w kaburach po czym ruszyła ku drzwiom frontowym.
Ja, patrząc przez judasza, posiusialabym się i uciekła do piwnicy.
Piwnicy swojej babci [KLIK].

Złapała za klamke i weszła do środka. Zastała tam Paule siedzącą na fotelu i czytającą książkę
- Ktoś ty? - Spytała po czym nagle ją olśniło -Lara Croft! - Krzyknęła i zaczęła uciekać.
Jednak w tym momencie Lara dostała w twarz. Upadła na ziemię, ale szybko wstała i zobaczyła, że jest otoczona. Nie miała szans- Była jedna, a ich było 8 i każdy miał broń.
Nie, żeby w poprzednim rozdziale poradziła sobie z… dwudziestoma? Trzydziestoma?

Lara podniosła ręce do góry i wyrzuciła Beretty na ziemię.
Wystrzeliły i trafiły w Larę, ale nic się nie stało, bo i tak była już wystarczająco martwa.

Jede z goryli Pauli podszedł do niej i złapał ją za włosy i zaczął prowadzić do jakiegoś pokoju. Lara miała przy sobie tylko miecz i Chirugari, którego jej nie zabrali. Złapała za Chirugari i puściła w stronę przeciwników, następnie wyciągnęła miecz i zabrała się do zabicia reszty.
Niesforne chińskie chirugari nie chciało mordować tak, jak to amerykańskie Chirugai.
Nawet ochrona Pauli nim pogardziła.

Kiedy wszyscy byli martwi Lara podeszła do niej i przystawiła pistolet do skroni.
- A więc pamiętasz mnie i wiesz czego chce? - Spytała Lara
- Wiem, ale mam informacje, które ci się przydadzą! - Odparła
- Mów, jeśli okażą się przydatne oszczędze cię
Gorzej, jak ty ją będziesz chciała oszczędzić, a ona zmieni zdanie jak Mike. [*]

- A więc wiesz do czego Kalvinowi potrzebne są kamienie?
- Do odzyskania mocy - powiedziała Lara
- Niezupełnie
- Co masz na myśli?
- To, że Kalvin potrzebuje kamieni do czegoś innego - Odparła
No dzięki. xD
Rozpocznie masową produkcję chińskich chirugari.

- Czego?
- planuje wskrzesić swoje bractwo
- Bractwo? - Spytała Lara
- Tak, a potrzebuje do tego kamieni i miecza Nephilimów, do tego potrzebował Klucza Ghali, ale Excalibur jest równie potężnym mieczem jak tamten, więc próbował go wykraść, ale go nie znalazł.
Karel 2.0
Czy nie prościej byłoby zrobić sobie z Larą małe Kurtisiątka, które sprawiłyby, że Kurtis w końcu przestałby być ostatnim mnichem Lux Veritatis…?

- WYSTARCZY Paulo!! - Krzyknął ktoś zza pleców Lary i oddał strzał w kierunku Pauli. Lara odwróciła się od umierającej Pauli i zobaczyłą Kalvina w otoczeniu goryli
- DowiedziałAś się już i tak dużo - powiedział - Oddaj kamienie.
- Ani myślę - powiedziała Lara łapiąc Chirugari.
To jest fenomenalne, że Łukasz tak uparcie trzyma się tej pomyłki, w dobie mnóstwa opowiadań jej pozbawionych.
Zesrać się, a nie dać się.

- Nawet nie próbuj, moi ludzie cie załatwią Croft - powiedział, ale Lara dała susa za auto. Rzuciła Chirugari, a tępe ostrze zabiło tylko dwóch goryli Kalvina, ale było ich dziesięciu. Lara sięgnęła po Chirugari, ale Kalvin je zamroził. Croft strzeliła w lód, ale ten pękł. Croft pochwyciła broń i oddała pare strzałów, ale te wróciły i znów zabiły Larę.
Pomimo nawałnicy słów i wydarzeń, pozbawionych szczegółowych opisów, trzeba pochwalić Łukasza za konsekwentność i przechodzenie krok po kroku przez każdą czynność wykonywaną przez bohaterów.
(Wcale nie napiszemy tutaj, że w sumie po pierwszym opisie strzelaniny reszta wygląda jak kopiuj-wklejki). Dobra robota, Łukasz!

Kiedy załatwiła wszystkich najemników nie wiedziała co ma zrobić.
Usiadła w kącie, rozpaczając za brakiem potencjalnych ofiar.
Ja polecam otworzyć spór na Aliexpress i zwrócić Chirugari, póki jeszcze można.

Nie zdążyła sobie odpowiedzieć na to pytanie bo wielka bryła lodu walnęła ją w łeb.
Poczuła jak duch uchodzi z jej martwego ciała. Teraz go zobaczyła. Prawdziwego Kurtisa, który stał tam gdzie Kalvin.
- Nie poddawaj się - powiedział - Musisz walczyć.
Jakie to jest romantyczne.
I wcale nie przypomina sceny z „Tata Duch”.

- Kurtis!!!! - Krzyknęła Lara czując palącą pustke. Nagle uświadomiła sobie, że wnosi się coraz wyżej. - Chcę wrócić!! - Krzyczała do siebie rzucając się. Jednak po chwili zobaczyła Von Croya, ojca, larsona, amande, Routlanda i wiele innych duchów. Kilka z nich krzyczało
-Laro!! Walcz.
Sir Richard Croft nie krzyczał.
Larson i Amanda na pewno przekonali ją najbardziej.

Croft nie wiedziała co powinna zrobić.
Cóż, na otwieranie sporu na Aliexpress w takim wypadku było już zdecydowanie za późno.

Ocknęła się, kalvin chciał zabrać jej kamienie.
Dlaczego nie zrobił tego do tej pory?

Kopnęła go w czułe miejsce i przerzuciła nad sobą po czym uciekła. Ciągle zastanawiało ją to co zobaczyła. Kiedy dojechała do domu poszła do Zipa:
- Gdzie Alister schował Exclaibura? - Spytała
- W tym tajnym przejściu między twoim pokojem, a biblio….. - Jednak nie skończył bo Lara wybiegła z komputerowni i pobiegła do biblioteki.
- O cześć Lara - powiedział Alister układający książki.
- Cześć - powiedziała i położyła ciężkie rzeczy na platformy i przejście się otworzyło.
Użyła tyle co ułożonych przez Alistera książek.
Dlaczego to chłopaki chowają rzeczy Lary przed… Larą?

- Rozwal skrzynkę - powiedział Alister, a Lara zaczęła w niego strzelać.
NIE ROZKAZUJ MI!!!!!1!!!one!!!!eleven

Zobaczyła w dziurze w podłodze zielony miecz z czarnymi kropkami.
Zepsuł się.

Po kilku dniach czytania książek na temat Nephilimów Croft zdenerwowała się.
- Nigdzie nie ma o tym zasranym mieczu- powiedziała do Zipa - A co z siecią?
- Nić - Odparł Zip. – Nić ni mo.
- Zip lot do Rzymu - powiedziałą, a Zip po chwili odparł.
- Dzisiaj o 23:00
- Dobra, ide się spakować
Samolot wylądował w Rzymie, lara wyszła na ulice i zaczęła protestować o legalny dostęp do tajnych watykańskich źródeł na temat biblijnej rasy mutantów Nefilim.
Wolność, równość, archiwa na żądanie!

Złapała taksówke, wskazała adres ziewającemu kierowcy. Kiedy samochód zatrzymał się, bo kierowca zmęczył się w połowie drogi, Lara wyszła przed całkiem duży przypadkowy dom, ale bez ogrodu. Wyciągnęła z plecaka wytrych i otworzyła nim drzwi. Weszła do ciemnego domu i wspięła się po schodach. Zacisnęła palce na berettach i złapała za klamke. W dosyć dużej sypialni na łóżku spał Andrew- Jej kolejna ofiara. Wyciągnęła swój miecz- Który teraz jak zauważyliście stał się jej kolejną ulubioną bronia - Ale to nie Excalibur.
Proszę mi rozjaśnić sytuację. Lara szuka informacji, nic nie znajduje, więc udaje się do Rzymu, by zamordować Andrewa. Czyli co? Musiała się wyżyć? Może on by coś wiedział?
Ja myślę, że to kolejny gość od martwych potencjalnych Kurtisiątek.

Nagle do pokoju wpadło trzech uzbrojonych mężczyzn. Jeden rzucił Lare na ziemie
- Croft- Krzyknął przy tym nie krzycząc, a Lara kopnęła go w twarz z taką siłą, że ten odleciał w kosmos.
- Chyba zaczne używać masji - powiedziała Lara
Przede wszystkim to zacznij używać T9.

Podstawiła noge Andryemu, który chciał uciec. Załatwiła reszte i powiedziała do Andrego:
Scena bogata w bohaterów. Andrew, Andry i Andre. Jakiś dreamteam.

- Odpowiedz mi na pare pytań to może jako jedyny przeżyjesz- powiedziała. – Chyba że nie chcesz. Opowiedz mi o Mieczu Nephilim
- No Kalvin go szuka i chyba znalazł jego położenie!
Przecież wcale nie miał opowiedzieć jak wygląda, jak powstał albo czemu miał służyć. Jego historia to tylko Kalvin…

-Gdzie? - Spytała Lara
- Analrkdyta, okolice…..- Jednak nic więcej nie powiedział gdyż jego łeb zamienił się w bryłe lodu. Lara złapała za beretty
- Sam zabijasz swoich ludzi, nieładnie - powiedziała
- Znam twoją liste Laro i wiem, że będziesz wypytywać swoje ofiary
- Wow, jestem pod wrażeniem - powiedziała Croft- Ale teraz już wiem gdzie szukać tego miecza - powiedziała
Kalvin to trochę taki Karel od Gloomy, pojawia się, zamraża coś i znika.
Lepiej tak, niż jak wtedy, gdy Karel pojawiał się u ciebie i po prostu zatrzymywał się, patrząc.

-Lepiej teraz zajmij się czymś innym - powiedział puszczając w jej kierunku olbrzymią bryłe lodu, lara zrobiła unik i wyskoczyła przez okno
Dlaczego nie zamroził jej głowy…?

po czym uciekła prosto w ciemność miasta.
Kiedy Lara była w domu natychmiast kazała Zipowi załatwić transport na Antarktyde
- A gdzie konkretnie jest ten miecz? - Spytał Zip
- Nie wiem - Odprła Lara
 Powierzchnia Antarktydy liczy 14 200 000 km2. Powodzenia z szukaniem.

- Może tak poczekasz aż ja ukaże swój talent!
- Dobra,uwierze jak zobacze - powiedziała Lara i wyszła do ogrodu. Poszła na grób Winstona. Złożyła tam kwiety i znocze,to samo zrobiła na grobie ojca.
Tymi samymi kwietami i znoczami.
Nie dość, że nie zasłużyli na normalne kwiaty i znicze, to jeszcze Winston 1.0 okazał się ważniejszy niż jej ojciec. Ah, Lara i jej wartości.

Potem usiadła na trawie i zaczęła rozmyślać
- podać coś? - Spytał lokaj podchodząc do niej
- Nie, nie trzeba - Odprała Lara. Po chwili jednak krzyknęła:
- powiedz wszystkim z personelu, że maj teraz ubrać jakieś ochraniacze i łapać za kije,broń palną czy co tam
- Słucham? - Zdziwił się lokaj, ale Lara go nie słuchała,teraz postanowiła potrenować walke z wieloma przeciwnikami. Złapała beretty i kije po czym znów zeszła do ogrodu
- Rozproszyć się po ogrodzie i atakować mnie - powiedziała Lara
Nowa odsłona Tomb Raider: Battleroyale, ratuj się kto może.


Większość jej personelu leżała na ziemi, a Lara wlaczyła z ostatnią trójką. Kiedy został jeden dostał kijem w brzuch po czym legnął na ziemii. 
Batalia z ogrodnikami i pokojówkami bez absolutnej wiedzy o walce czy samoobronie. Tak, teraz jesteś gotowa na starcie z Kalvinem.
I'm not strong enough.

-Dobra zbierzcie się i macie wolny następny dzień - powiedziała Lara,po czym sama poszła na strzelnice.

Po całym dniu treningu Croft poszła do kuchni i zjadła coś




I feel stronger now!

po czym kartka wypadła jej z kieszeni. Podniosła ją i z ciekawości spojrzała na kolejen nazwisko:
Jamie West California
Kiedy nienawidzisz kogoś do tego stopnia, że chcesz go zabić, ale nie pamiętasz, kogo wpisałaś na listę.
Czy to jakiś zaginiony brat Alexa Westa?

Lara pobiegła do Zipa
- Zmieniłam zdanie, lece do Californii- powiedziała
- Ok- powiedział po chwili- Jutro 16:00
- Dobra!! - powiedziała Lara i udała się do pokoju.
Zip to się umie ustawić, siedzi w willi z super obsługą, pyka cały dzień w gierki i tylko zamawia Larce bilety lotnicze. Damn, to chyba praca dla mnie.

Kiedy siedziała w pokoju zobaczyła w swojej szafie bluze Kurtisa. Złapała ją do ręki i podeszła do okna. Teraz dopiero zobaczyłą mnóstwo liści na ziemii. Był październik, niedługo gwiazdka i miała nadzieje, że odzyska Kurtisa do tego czasu. Dopadł ją dół. Takiego już od dawna nie miała. Myślała o Kurtisie, nienarodzonej córce, którą nazwałaby Jenifer.
A gdyby Kurtis wolał Bożenę?

Zaczęła płakać, larze rzadko się to zdarzało. Położyła się na łóżko i zasnęła. Jednak sen pogorszył sprawe, śnił jej się Kurtis spada z dachu Luwru. Lara podniosła się z łóżka i poszła do kuchni. Wyjęła z lodówki sok i nagle zobaczyła na krześle Alistera. 
- Co ty tutaj robisz, widze, że nie tylko ja nie moge spać
- Ja się nie kładłem,ostatnio nie moge spać bo boli mnie głowa - powiedział
Też by mnie bolała gdybym żyła w strachu, że Lara każe mi założyć kombinezon bojowy i zostać jej przeciwnikiem.

- Acha, ja mam inne problemy
- Tak, żazroszcze ci, wiesz??
- Mi, dlaczego? - Zdziwiła się
- Masz ciekawe życie,pełne ciekawych wspomnień
Nie jestem pewna, czy chciałabym mieć wspomnienie uciekającego ode mnie przez okno lokaja.
I ukochanego, którego ciało przejął jakiś typ, który chce zamrozić mi głowę.

- Ciekawych?Alister nie chciałbyś mieć takiego życia
- No nie wiem, ja tam tylko czytam i czytam, a kiedy najemnicy woadli do domu, a ja w ostatniej chwili schowałem Excalibura poczułem się super
Tak bardzo byłeś radosny, że zamiast schować się z Excaliburem, wróciłeś do salonu i dałeś się związać. Brawo.

- Dobra Alister ja ide spać - powiedziała Lara idąc do sypialni. Nie miała ochoty na gatke na temat jej życia.
- Dobra Zip, masz coś? - Spytała Croft wchodząc do jego pracowni
Kłamczucha.

- Noo,ten miecz jest w podziemiu!Mam współrzędne - Odparł
- Ale ja dzisiaj lece do Californi
- No leć - Odprał - Załatw to, a potem zajmij się czym innym - poradził jej
Czymkolwiek, byleby niewystępowaniem już w tym tekście.

Samolot wylądował i Lara wyszła na lotnisko. Złapała taksówke za zderzak i podała adres. Kiedy wysiadła z taksówki zobaczyła domek, mały domek. Weszła do środka z bronią w ręku. (…) Jamie okazał się godnym przeciwnikiem.Croft atakowała i broniła się naa zmiane. Kiedy dostała w twarz zdenerwowała się i kopnęła wroga w brzuch
To zawsze lepiej niż w mały/duży palec u nogi.

potem uderzyła go z pięści z taką siłą, że uderzył w ściane na której wisiało lustro. Lustro pękło i Jamie osunął się na ziemie ukazując wbite w plecy szkło
- No i kolejna ofiara -usłyszała Lara. Odwróciła się, w drzwiach stał Kalvin (...) - Dobra Laro, mam dość oddaj kamienie
- No oczywiście - powiedziała Lara z ironią
- Croft i tak je zdobęde - powiedział - Nie zrobisz mi krzywdy,boisz się o tego śmiertelnika
- Ja przynajmniej mam uczucia - powiedziała Lara i zrobiła salto nad Kalvinem. Powaliła go kopem na ziemie i uciekła.
Mogła spróbować go chociaż obezwładnić, znaleźć sposób, by go egzorcyzmować, cokolwiek, naprawdę, cokolwiek. A ona jak ten Karel wzięła i uciekła.
Uczy się od lepszych.

Jednak przed domem stały trzy ciężarówki. Wyskoczyło z niej z 20 ludzi.Croft złapała Chirugari i rzuciła. Ostzre zraniło pare osób po czym wróciło do niej. Z ciężarówek wyskoczyło więcej najemników. Lara złapała za Excalibura, w tym samym czasie z domy wybiegł Kalvin
- poddaj się Croft- powiedział
- Ani myśle - Odparła Lara
- No więc zdobęde kamienie siła - powiedział ciskając w nią bryłą lodową. Lara zrobiła salto unikając lodu. W locie machnęła mieczem i trzech najemników Kalvina odleciało pare metrów dalej padając trupem.
W tym momencie z domy wypadł Alister, krzycząc:
– Ja też chcę! Ja też chcę!!

Croft znów zrobiła unik przed atakiem Kalvina i zabiła kolejnych najemników. Kiedy pozbyła się wszystkich w tym Alistera, schowała miecz i podeszła do Kalvina
- I jak? - Spytała - Jeszcze ktoś czy może wielki Kalvin zacznie wlaczyć?
- Sama chciałaś- powiedział i zaczęli się bić.
Przecież już zużył całą manę na rzucenie w nią lodowym pociskiem.

Lara (…) przywaliła Kalvinowi z sierpowego. Kalvin złapał się za twarz
- To było za Kurtisa, następne będzie za Jenifer
- Jenifer? - Zdziwił sie - Acha twoje dziecko-uśmiechnął się, a Lara wpadła w szał. Kopnęla go,przywaliła mu z pięści, żnów kopnęła,potem pare ataków pięścią i Kalvin runął na ziemie. Lara zabrała mu Malar
- Został ci tylko Heolit- powiedziała po czym znów go kopnęła i odeszła od niego
- Twoje bractwo nie powróci! - powiedziała odchodząć - Możesz być pewien
- Zobaczymy- Odparł Kalvin podnosząc się. Lara podeszła do jakiegoś samochodu i odjechała na lotnisko.
I’m confused. Odnowienie bractwa to nie był cel Kurtisa?


Rozdział 9 

,,Uwierz mi,tak będzie dla was lepiej’’

Tydzień później:
Zaczynał się Listopad, żostał tylko miesiąc do zimy, świątecznego nastroju. Lara siedziała w swojej sypialni przeglądając liste swoich ofiar.
Marzyła o tym, by zobaczyć ich głowy pod swoją choinką.

Teraz zostały tylko trzy, jednak jej zemsta na tym się nie skończy. Lara nigdy nie wybaczyłaby sobie pozostawiając Eckcharta - Morderce Winstona przy życiu. Jednak to musiało poczekać, żostały tylko trzy osoby i wtedy jej córka nareszcie zostanie pomszczona.
Lara jest w ruchu pro-life. Szybciej pomści nienarodzone dziecko niż człowieka, który spędził z nią całe życie.

spjrzała na kolejne nazwisko: Eric Dander - Kair. 
Kiedy samolot wylądował w Kairze zbliżała się noc i Lara mogła podziwiać przepiękny zachód słońca. Kiedy szła w strone domu Erica patrzyła na ten piękny widok. Kiedy dotarła pod dom swojej ofiary zobaczyła napis ,, na sprzedaż’’. Złapała za klamke, ale drzwi były zamknięte. Lara nic z tego nie rozumiała.
To nie tak, że ludzie czasami chcą zmienić miejsce zamieszkania, żeby seryjna morderczyni ich nie dopadła.

Leciała samolotem na spotkanie z Alexandrą Mikis do Peru. Miała nadzieje, że tym razem zasta tę osobe, ale znów się pomyliła. Zdenerwowana Croft domyśliła się, że..
Wszyscy członkowie Kabały przenieśli się już do Czech.
Kwitną w Mulerowych doniczkach.

- Mamy tu zostać? - Spytała Alexandra Erica
- Tak, karel nam kazał,powiedział, że musimy tu zostać
- Tutaj?Nie mam zamiaru tkwić w tym miejscu
- To kryjówka Kabały- Odezwał się ktoś inny, a był to Tom Frex- Ostatnia osoba na liście
- Tak, ale nie mam zamiaru mieszkać w jakimś zimnym kanale
- Kanale?Nie jesteśmy w kanale,tylko w podziemiu Paryża - powiedział Eric
- Tak, a dokładnie pod Luwrem - Dokończył Tom
Tak, to definitywnie zmienia postać rzeczy.
Say what? A przypadkiem Lara nie była w Peru?
Tak ale to było dawno. Nie przypierdalaj się.

Lara leciała odrzutowcem na Anatrktyde.
Kiedy? Mam nieodparte wrażenie, że coś ominęłam.
Chciałabym móc napisać, że ma to jakieś znaczenie…, no ale nie ma. Nieważne, idźmy dalej, byle do końca.

Kiedy wylądował pojechała skuterem do kopalni, którą wskazywało jej PDA
- Dobra Zip jestem - powiedziała wchodząc do Kopalni
- Miecz jest bardzo głęboko pod ziemią
- Dobra,czeka mnie ciekawa wycieczka w dół - powiedziała wskakując do wagaonu i uruchamiając go. Pojazd ruszył po torach w dół z olbrzymią prędkością. Lara aż się przewróciła. Kiedy się podniosła natychmiast schyliła głowe, aby nie uderzyć nią w sufit, jechała teraz bardzo niskim tunelem. Kiedy z niego wyjechała zobaczyła, że pędzi prosto w przepaść
A teraz wciśnij cztery, aby Hugo skręcił w lewo!

-Lara!!! - Wrzasnął Zip, a Croft natychmiast się podniosła. Kiedy wagon zaczął spadać natychmiast z niego wyskoczyła i złapała się krawędzi. Kiedy się podciągnęła zobaczyła jakieś 15 metrów dalej tory
- Ktoś je zniszczył - powiedziała Lara
- Na to wygląda, musisz iść na około- powiedział - popatrz w lewo tam jest tuneł. Lara zrobiła to po czym ujrzała ciasną dziure w ścianie
- Masz szczęście, że masz taki szczupły tyłek- powiedział z uśmiechem
Ja bym powiedziała, że jest dość krąglutki.




- Haha - powiedziała Lara ze złościa - poczekaj aż wróce do domu- Odparła wchodząc pomiędzy ściany.
Wskoczy w BDSM wdzianko i wtedy się będzie działo.
W sumie spodnie z gifa już pasują.

Przeciskała się pomiędzy nimi aż dotarła do olbrzymiej Sali z ołtarzem pośrodku, jednak na ołtarzu nie było nic
-Lara za tobąą..- Krzyknąął Zip po czym Lara straciła z nim kontakt, obruciła się i zobaczyła stado niedźwiedzi śnieżnych. Złapała za Chirugari i rzuciła je. Ostrze zrobiło swoje.
Ostrzygło niedźwiadki, a te golusieńkie uciekły w pośpiechu.
Niedźwiedź śnieżny? Ale że ulepiony ze śniegu?

Croft złapła je po czym sięgnęła po Excalibura, machnęła nim w strone ołtarza, a zielone promienie zniszczyły ten ołtarz ukazując wielką dziure. Lara do niej podeszła i zobaczyła coś w rodzaju schodów, ale lodowych
- Cholera - powiedziała Lara. Nie miała wyjścia, musiała po nich zjechać. Skoczyła w górę dół i zaczęła zjeżdżać w górę dół. Po długim zjeździe wylądowała na niewielkiej platformie nad przepaścią. Złapała za Line z chakiem i zaczepiła ją o krawędź po czym powoli zaczęła schodzić w dół po ścianie. Kiedy lina się skończyła złapała za wyrwe w ścianie i zwinęła ją po czym znów zaczepiła i zjechała.
Tą wyrwę zwinęła? Do plecaczka? Na pamiątkę?
Jest taka legenda o zwijanym na noc asfalcie w Wąchocku…

Kiedy zjechała na dół zobaczyła miecz podobny do Excalibura, ale całkiem biały. Podeszła do ołtarza na, którym się znajdował i złapała go do ręki. Wtedy miecz pękł na dwie części
- No Croft widze, że w końcu tu dotarłaś- powiedział Kalvin
- Zaczynasz mnie denerwować - powiedziała Lara
Tak szczerze mówiąc – mnie też. Zachowujesz się jak Karel – przychodzisz, nic nie robisz, dużo gadasz i uciekasz.

- proszę o wybaczenie Panienko- powiedział Kalvin z uśmiechem, lara złapała za broń
- Rozumiem, że ostatnie lanie niewiele cię nauczyło- Odparła z drwiną
- Z tego powodu tu jestem - powiedział - Masz kamienie, ale miecza nie dostaniesz!!
- Jeszcze zobaczymy- powiedziała Lara zaciskając pięści. W tej samej chwili Kalvin(Kurtis) puścił w jej strone bryłe lodu. Lara dostała w brzuch i runęła na ziemie tracąc przytomność.
Dzięki za subtelne przypomnienie, że Kalvin nadal biega w zwłokach Kurtisa.
Lara dostała w brzuch, ale na szczęście nie umarła, bo była już martwa.

Pare godzin później:
Lara ocknęła się, leżała na ziemi i nie miała nic,plecaka, liny a nawet bronii. Wydostała się na powierzchnie i wtedy usłyszała Zipa:
Jak wydostała się po lodowych schodach bez liny? I dlaczego tak w sumie to Kalvin (Kurtis) jej nie zabił?

-Lara, jesteś tam? - Zrozumiała, że zostały jej tylko słuchawki (...) – mam jedną dobrą wiadomość!!
- Jaką? - Zdziwiła się Lara
- Zabrał ci PDa - Odparł Zip
- Acha i to ta dobra wiadomość! - powiedziała ze złością
- Nie rozumiesz? - Spytał
- No nie za bardzo
- pDA ma wbudowaną przeze mnie pluskwe, dzięki której zawsze wiem gdzie się dokładnie znajdujesz! - powiedział i Lara wreszcie zrozumiała
To nie tak, że ma połączenie z internetem i lokalizację GPS. NU NU. To te sprytne pluskwy.

Kiedy Croft dotarła do domu złapała za nowy plecak i broń i wybiegła z domu.
– Może chociaż zje Panienka podwieczorek? – krzyknął Winston 2.0.

Kiedy dojechała do portu natychmiast wsiadła na swój jacht i wypłynęła na Ocean. Wyciągnęła swoje nowe PDA i sprawdziła współrzędne. Po paru godzinach dopłynęła do miejsca, w którym była Atlantyda przed wielkim wybuchem i zobaczyła kilka statków. Wyciągnęła lornetkę i przyjrzała się załodze. Kalvin miał kamienie i miecze, jego załoga składała się z kilku nurków, mnóstwa marynarzy, eckcharta i Karela.
W sumie nadal trochę zastanawia mnie ten Eckhardt. Już w poprzedniej części uzgodniłyśmy, że umarł w AoD, bo Karel wbił mu okruch w czoło. Dlaczego teraz wielki XV-wieczny alchemik pałęta się za swoim mordercą, wierny jak pies?
Drodzy państwo, mamy tu nekromantę!

Kiedy zobaczyła tych dwóch aż cała zaczęła się trząść. Nie miała maski tlenowej, ale złapała za broń i resztę sprzętu po czym wskoczyła do wody. Nie zabrała tylko swojego miecza gdyż tylko by jej przeszkadzał.
Czekaj, poszła tam po miecz i go nie zabrała?

Zanurzyła się wodzie i podpłynęła pod łódź Kalvina. Wspięła się na nią powoli i zobaczyła pierwszego strażnika. Podeszła do niego powoli i udusiła. Zobaczyła resztę załogi
- Tutaj powinien być grobowiec - powiedział Kalviń - Kiedy go znajdziecie wyślijcie sygnał przez swój sprzęt, a ja też tam popłyne, a teraz doroboty.
Nurkowie zanurkowali,
A to ci nurkowie…

a Eckchart i Karel podszli pod pokład wtedy Lara Złapała za nóż i rzuciła nim prosto w najbliższego- Niewidzianego ochroniarza.
Larka widzi przez ściany, a jej noże przenikają przez beton. A myślałam, że to Kurtis miał nadprzyrodzone moce. Za chwile się okaże, że Amelia była siostrą Konstantina.
A Marie Cornel – Shogo Takamoto!

Kiedy prawie wszystkich pozabijała zobaczyła jak Kalvin skacze do wody. Miał na sobie plecak z kamieniami oraz dwa miecze i amulet, które pozwoliła sobie ukraść. Pod wodą Ubrał się w strój nurka. Lara chwyciła za najbliższą butle z tlenem i założyła ją na siebie po czym przebrała się z butlą na plecach i wskoczyła do wody.
Chciałam tu po: chwyciła za najbliższą butlę dopisać, jak uderza nią w wodę i Kurtis dostaje w głowę, ale twoja wersja też mi się podoba. <3

Zobaczyła Calvina (Kleina) pare metrów niżej,płynął za swoimi ludźmi, którzy mieli wyrzutnię harpunów. Kiedy zobaczyli Lare płynącą za nimi natychmiast zaczęli do niej strzelać.Croft robiła uniki co pod wodą było trudne. Kiedy skończyły im się harpuny złapała za nóż i podpłynęła do nich. Wbiła jednemu nóż, jednak nie za głęboko.
To nie on zabił jej dziecko, więc bez przesadyzmu.

Potem popłynęła za resztą, która płynęła ku górze. Kiedy się wynurzył zobaczyła, że wszyscy mierzą do niej z pistoletów
- Wpadłaś jak śliwka w kompot- Odezwał się Kalvin. lara powoli wdrapała się na pokład, Kalvin zabrał jej sprzęt, a Calvin wręczył próbkę nowych perfum.

- Croft Croft niepotrzebnie tu płynęłaś, wiedziałem, że to zrobisz dlatego się zabezpieczyłem
- przypłynęłam tu odzyskać moje kamienie! 
- Twoje?Nie Roz…ŁAPCIE JĄ!! - Wrzasnął do ochroniarzy, którzy zagapili się i pozwolili Larze skoczyć do wody. Lara przepłynęła pod wodą na drugą stronę łodzi i wdrapała się na nią
Tego również nikt nie zauważył ani nie usłyszał. Bo łodzie są takie wielkie i jak stukasz o nie buciorami i linami, to tego nie słychać. A w ogóle to Kalvin był tam tylko ze swoim młodszym bratem Kalvińem i dalszym kuzynem Calvinem, bo inni już zostali zgładzeni.

- Odpływamy- powiedział Kalviń - Nie możemy pozwolić jej na odebranie kamieni
- Dokąd? - Spytał Kalvina Calvinjeden z jego ochroniarzy
- Niedaleko – odparł precyzyjnie.
Przepłynęli tylko pół mili. Lara ukryła się pod jedną z płacht. Kiedy zobaczyła, że jeden ze strażników idzie w jej stronę natychmiast wyskoczyła i powaliła go na ziemię. Zabrała mu broń i wyszła na pokład. Zabiła ochroniarzy Kalvina i związała go, odebrała mu kamienie i miecze po czym zeszła pod pokład.
Rozumiem, że wcześniej zabijała jednak ochroniarzy Kalvińa, czy może łódź była jednak lotniskowcem i pomieściła cały batalion? I dlaczego Kalviń nie bronił Kalvina? Dlaczego Kalvin nie stawiał oporu?
Był zajęty z Calvinem projektowaniem nowej linii majtek.

Zobaczyła Eckcharta i Karela. Chwyciła za Excalibura po czym machnęła nim. Zielone promienie przeleciały obok Karela, który zrobił unik
- To ty zabiłeś Winstona - powiedziała do Eckcharta po czym machnął mieczem i zabiła go.
A we wszystkich filmach przygodowych uczyli, żeby się nie odsłaniać podczas zamachnięcia! Oj, Eckhardt…

Karel w tym czasie uciekł na pokład i wyskoczył z łodzi.
Stary, dobry Karel. Nic się nie zmieniło.
Nie tęskniłam.

Lara podeszła do Kalvina
- Znajde sposób aby wyrzucić cię z jego ciała - powiedziała i skierowała łódź w stronę miasta. Kalvin machnął Mieczem Nephilim i trafił Lare w rękę. Croft poczuła ból
- Oddaj kamienie, uwierz mi tak będzie dla was lepiej! - powiedział Kalvin
- Kurtis jeśli mnie słyszysz przysięgam, że pozbędę się jego ducha z twego ciała - powiedziała Croft - przysięgam!! - Dodała i wyskoczyła z łodzi. Kalvin na próżno jej wypatrywał.
Mam nadzieje, że płynąc z uciętą ręką, jest gotowa na atak drapieżników.


Jeśli jest tu dużo błędów to bardzo was przepraszam!!
Tylko kilka. :)

Rozdział 10- Wyprawa!

15 września 2008
Oo rozdziale: krótki i moim zdaniem najgorszy rozdział jaki napisałem.
Pozwól, że zadecyduje publiczność :D

Lara płynęła do swojej łodzi. Była wściekła na siebie.,,Idiotko’’ mówiła do siebie ,, miałaś Kalvina w garści, mogłaś go zabrać do domu i na spokojnie znaleźć sposób na pozbycie się go’’. Kiedy dopłynęla do łodzi, weszła na nią i odpaliła.
Wcześniej od jej łodzie na łodzi Kalvina przepłynęła pół mili. 



Czyli teraz Lara wracała tyle wpław, a to jest 1,8km. No i łatwiutko, elko, pozdrawiam.
Nie wiem, czy zabieranie Kalvina (Kurtisa) do domu jest spoko pomysłem. Patrząc, co gość w kółko robi, podejrzewam, że i tak by uciekł.

Kiedy dotarła do domu poszła do biblioteki.Chciała znaleźć coś o artefakcie, który wyrzuci Kalvina z ciała Kurtisa. Znalazła od razu.Czemu wcześniej nie pomyślała o poszukiwaniu czegoś?Zastanawiała się nad tym przyglądając się zdjęciu Ankhu Ozyrysa. Zaczęła czytać:
- po śmierci człowieka Ozyrys zabierał jego ducha z ciała po czym zabierał do podziemia, aby duch, który powrócił z podziemia został odegrany potrzebny jest Ankh i przedmiot w którym można go zamknąć - Odczytała i natychmiast poszła do Zipa
Coś jest ze mną nie tak, czy wy też musieliście to przeczytać 3 razy nim pojęliście, o co chodzi?
Redaktor łkał, gdy betował.

- Znajdź mi położenie Ankhu! - Odparła po czym poszła do galerii i zabrała stamtąd Celtycki naszyjnik rozgoryczenia.
Dla naszyjnika będzie jakieś tło fabularne czy mam naszkicować w głowie własne?
To brzmi jak nazwa artefaktu z Shakes and Fidget…

Lotnisko godzina 18:00
Mając kamienie, miecz i naszyjnik postanowiła ruszyć po Ankh i jak najszybciej odegnać Kalvina, kiedy poszła do Zipa on natychmiast powiedział:
- pojedziesz do Pargi do Alberta Celesta,on się tym zajmował
- Ok., załatw mi…
- Bilety gotowe na…
Lara wsiadła do samolotu.Cały czas rozmyślała o obietnicy złożonej Kurtisowiu,bała się, że nie uda jej się temu podołać.
Rozumiem, że ta obietnica została złożona wtedy, kiedy w fabule pojawił się naszyjnik rozgoryczenia?
A czy moje rozgoryczenie pojawiło się po jego… pojawieniu się?

Coraz częściej czuła się słaba,bo niby dlaczego Kalvinovi tak łatwo udało się odebrać kamienie.Czuła się słaba coraz bardziej słaba.,,Chyba się starzeje’’- pomyślała Lara. W końcu miała już 32(no nie mogę napisać prawdziwego wieku)lata.
Po trzydziestce to już tylko trumna.
No ja nie wiem, jak mogło udać mu się zebrać kamienie, przecież on tylko rzuca lodowymi pociskami i zamraża ludziom głowy.

Kiedy samolot wylądował zabrała bagaż i poszła do tego Alberta. Kiedy podeszła pod jego dom zobaczyła niewielką posesje, ale bardzo zadbaną. Zapukała do drzwi. Otworzył je chudy młody facet,blondyn. Miał na sobie katanę i dżinsy
- pana Croft? - Spytał
- Tak, mój przyjadziel Alister Fletcher nas umówił
A to nie Zip załatwiał spotkanie? Nie trąca wam to takim wciskaniem Alistera na siłę, żeby nie było, że autor o nim zapomniał?
- Tak, zgadza się - powiedział i zaprosił ją do siebie
- Dziękuje - powiedziała Lara i weszła do przytulnego domu pełnego obrazów.Usiadła na krześle i od razu przeszła do rzeczy
- Dowiedziałam się, że poszukuje pan Ankhu Kurtisowiu. Zna pan jego położenie, ale nie ma jak się tam wybrać?
- Zgadza się - powiedział - Zapłace bardzo dużo
- Chyba pan nie wie o co mi chodzi!
- Nie rozumiem
- poszukuje Ankhu dla siebie, a przyszłam do pana aby poprosić lub siłą wydobyć jego położenie
- Słucham? - Spytał
Słucham?
Nie rozumiem.

- powie mi pan gdzie Ankh się znajduje?
- Nie! - Odparł
- Tak więc dowiem się siła - powiedziała i chwyciła za beretty zanim zdążył się chociaż ruszyć
Z zapałem Larki to zdąży go zabić, nim facet zdecyduje się, czy chce żyć i jej powiedzieć, czy jednak się poświęci.

- Mów albo coś ci zrobię - powiedziała Lara przystawiając mu broń tak jak Amandzie
- Dobrze powiem ci, nie chce za to zginąć - powiedział - Himalaje,stara wioska Huń - Han, żabrali go z Egiptu
- Dziękuje - powiedziała odkładając broń - Zaraz tam wyrus….. Nie kończyła bo drzwi nagle wyleciały z zawiasów. Lara zobaczyła kilku ludzi wbiegających do domu. Natychmiast ich pozabijała, ale wbiegli następni. Lara wyskoczyła przez okno. Zastrzeliła tych w ogrodzie i uciekła.
Never Ending Story.
To i tak w sumie progress w stosunku do Karela, albo Kalvina (Kurtisa) i Kalvińa (Kurtisowiu). Oni tylko patrzą, wygrażają i uciekają.

Wracając do domu czuła się dziwnie, nie sądziła, że potrafi zostawić kogoś wrogowi na pożarcie.
Jak to?

A tak zrobiła z Alfredem. Kiedy była już w domu kazała Zipowi poszukać tej wioski pieszo. Niestety nic nie znalazł przez cały tydzień. Lara w tym czasie ostro trenowała ze swoją służbą. Postanowiła tym razem zesrać się, a nie dać się. Po dwóch tygodniach intensywnych treningów Zip w końcu zawołał Lare, która była teraz w stajni- Szykując sobie konia. Jednak zrezygnowała z tego pomysłu i pobiegła do domu.
Gdyby mnie przyłapano na zoofilii, to też bym raczej zrezygnowała.

Weszła do pracowni
- I co? - Spytała
- Masz współrzędne w PDa - Odparł Zip - Ale ubierz się ciepło i wyposaż w liny,o tej porze roku wyprawa w Himalaje…
- To samobójstwo, wiem - Odparła Lara zmierzając do swojej sypialni.Ubrała się bardzo grubo, zabrała liny, excalibura i całą resztę. Po czym zdała sobie sprawę, że w Surrey jest środek lata, a ona właśnie założyła kostium alpinisty.

Siedziała w samolocie - Swoim. Miała założony spadochron i czekała tylko na znak. Nagle otworzyła się klapa i Lara wyskoczyła.Rozwinęła spadochron i wylądowała na śniegu. Wyciągnęła PDA i jęknęła,gdyż czekała ją długa wspinaczka.
A mogła wylądować wyżej…

6 godzin później
Lara przemarznięta wspinała się po skale. Zobaczyła jakąś jaskinie, ale parę metrów za nią. Skoczyła do tyłu rzuciła liną w stronę skały i pofrunęła na skrzydłach jak ptak prosto do jaskini. Zapaliła latarkę i zaczęła iść przed siebie. Po kilku minutach dotarła do wyjścia i teraz znajdowała się niedaleko wejścia do wioski. Musiała jeszcze dojść do mostu. Po pół godzinie (nie wiem czy dobrze napisałem) dotarła do ZBURZONEGO mostu
- pięknie - powiedziała sama do siebie.
Ale urwał.

Rzuciła swoją liną i zaczepiła nią o najbliższą deskę. rozhuśtała się i skoczyła. W locie zrobiła potrójne salto i wylądowała po drugiej stronie
- Niezła rozgrzewka - powiedziała z satysfakcją. Podeszła do gigantycznej bramy, która prowadziła do jaskiń.Była zamknięta, lara rozejrzała się i zobaczyła kilka przycisków po jednej i drugiej stronie bramy. Natychmiast chwyciła się skały i zaczęła się wspinać. Pierwszy przycisk naciśnięty xD.
LOL.
Kiedy autor tak się namęczył, a ty i tak nie musisz tego czytać, bo i tak wiesz, co się stanie, bo przeszedłeś grę.
Tylko wilków brakuje.

Jednak dopiero po 15 minutach dotarła do jakiś wrót. Lara zobaczyła, że obok nich jest miejsce na klucz. Lara uśmiechnęła się widząc zgube 15 metrów nad ziemią
- Wkońcu jakieś wyzwanie - powiedziała Lara i Lara zaczęła się wspinać na półke skalną. Dotarła do wielkiej Sali z jakimś jeziorem.B yło tam strasznie gorąco, więc Lara schowała kurtke i sfeter do plecaka.
Mam żółty „sfeter”, jebie trochę potem, rozkładam ręce i fruwam jak Larokopter.
Pum pum.

Podeszła do ściany i zaczęła czytać napisy:
- po walce z Anglią niedobitki uciekły do tej wioski, aby ukryć ich największy skarb - Ankh Ozyrysa, który zagarnęli po walce z Arabami(ZMYŚLIŁEM TO, nIE WIEM CZY CHIŃCZYCY W OGULE KIEDYŚ WALCZYLI Z ANGLIKAMI ITP)
Research jest dla słabych.
Ortografia również.

Lara rozejrzała się i zobaczyła pod wodą jakiś korytarz. Podeszła do jeziorka i wsadziła tam ręke. Woda była tak zimna, że Lara od razu ją wyciągnęła
To dlaczego w sali było gorąco? I dlaczego woda w żaden sposób nie zmieniła z tego powodu temperatury?
Fizyka jest dla słabych.
To opko jest dla słabych.

- Chyba oszalałam - powiedziała do siebie i wskoczyła do wody. Od razu tego pożałowała, ale dopłynęła do klapy i próbowała ją podnieść.Bez skutku. Wyszła z wody najszybciej jak mogła i od razu ubrała spowrotem kurtke i sfeter. Kiedy się ogrzała wskoczyła jeszcze raz i podpłynęła do klapy.
A później chodziła cały czas w przemokniętych ubraniach.

Podniosła klape. Woda wpłynęła do pomieszczenia niżej. Lara wskoczyła do dziury i pobiegła korytarzem. Po chwili dotarła do wioski. Zobaczyła domki,studnie,palenisko po środku i świątynie. (…) W środku stał ołtarz z Ankhiem (nie wiem jak to się pisze) i duży posąg Buddy. Lara podeszła do ołtarza i chciała złapać za Ankh, ale nagle usłyszła za sobą:
- Ręce do góry Croft i odejdź od artefaktu

No i jak? Do bani, nie? Wiem, że tak!! :(:(
Jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie…

 

Ciąg dalszy nastąpi...

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz